Słoiczkowe know-how — czyli jak kupować żywność dla dzieci w słoiczkach

Wpis powstał przy współpracy z marką Gerber.

 

Kiedy ponad pięć lat temu po raz pierwszy miałam podać mojemu małemu dziecku jedzenie w postaci innej niż mleko, to naturalnym wyborem była dla mnie gotowa żywność dla niemowląt , czyli słoiczki. Nie zdecydowałam się na samodzielne gotowanie ze względu na to, że (jak już pisałam milion razy) nie lubię gotować. Poza tym zakup gotowych dań był dla mnie bardzo wygodny. Główną część doby spędzałam w pracy, musiałam też się wysypiać, więc te okruchy, które zostawały dla rodziny, chciałam spędzić z nimi, a nie na biobazarach i w kuchni.

Ale od wygody znacznie ważniejszy jest dla mnie fakt, że słoiczki to środek spożywczy specjalnego przeznaczenia żywieniowego, czyli specjalny rodzaj żywności, który ma bardziej rygorystyczne normy od zwykłego jedzenia. Dzięki temu mam pewność, że danie w słoiczku jest bezpieczniejsze od zwykłej marchewki czy indyka sprzedawanych w sklepie. Sztywne normy i ścisłe określenie zawartości składników odżywczych to dla mnie wystarczający powód, żeby właśnie marchewka ze słoiczka była pierwszą po mleku nowością w jadłospisie półrocznego dziecka.

Mamy, które same gotują swoim maluchom wiedzą, ile czasu trzeba poświęcić na znalezienie odpowiednich dla dziecka składników. Znam dziewczyny, które mają specjalne punkty, w których zamawiają warzywa, mięso i ryby. Często spędzają kilka godzin na jeżdżeniu między tymi miejscami. Wcale im się nie dziwię, chcą mieć przecież pewność, że wszystko, czym karmią dziecko jest odpowiedniej jakości. Rodzice, którzy decydują się na słoiczki też powinni poświęcić na ich zakup trochę czasu i uwagi. Kupienie dobrego dania w słoiczku wcale nie jest tak proste, jak się wszystkim wydaje, a przynajmniej nie powinno być proste, bo tak czy inaczej powinniśmy postać trochę przed sklepową półką, żeby móc świadomie wybrać najlepsze produkty.

Na co zwrócić uwagę zanim słoiczek trafi do naszego koszyka?

Wiek dziecka podany na opakowaniu

Wiek dziecka, który widnieje na opakowaniu jest wskazówką od producenta, minimalnym wiekiem dziecka, które może taki obiadek zjeść, ale nie jest sztywnym wyznacznikiem. Przecież producent nie zna mojego dziecka, nie wie, w którym miesiącu życia wprowadzałam mu warzywa, a kiedy zaczęło jeść mięso. To jest wiedza, którą mam ja, dlatego nie pakuję do koszyka wszystkich słoiczków dla dzieci w wieku mojego potomka, tylko sprawdzam, czy na taki obiadek nie jest jeszcze dla niego za wcześnie.

Oznaczenie wieku jest też bardzo ważną informacją odnośnie konsystencji produktu. Płynne papki bez ani jednej grudki są charakterystyczne dla pierwszych słoiczków, dla najmłodszych niemowląt. Słoiczki dla dzieci po 8-9 miesiącu życia zawierają w sobie kawałki warzyw, ziarenka ryżu czy kaszy. Nie są już jednolitą papką. Te różnice mogą mieć wpływ na to, że 9-miesięczne niemowlę wcale nie będzie miało ochoty na słoiczek z gładkim puree w środku. Zresztą jest już w takim wieku, że powinno umieć zjadać coraz większe kawałki, więc nie ma co go karmić obiadem w jednolitej konsystencji.

1382403_890177437707297_5277654250872497252_n

Lista składników

Zawsze czytam dokładny skład każdego dania, które chcę podać dziecku. Wiem jakie kupuję serki, kaszki czy soczki. Dokładnie tak samo jest przy daniach słoiczkowych. Chcę wiedzieć, co jest w środku, czy producent dodatkowo nie dosłodził, albo dosolił produktu. Czy dodał tam coś, co dla mnie jest zagadką albo coś, czego nie chcę podać dziecku. Może jest tam coś, czego dziecko nie lubi, albo nie toleruje. Wybieram takie produkty, których składy rozumiem, jeśli coś wydaje mi się podejrzane, to sprawdzam co to jest. Najbardziej lubię te słoiczki, które mają krótkie i jasne składy, i takie właśnie wybieram.

Różnorodność smaków

Jeśli zdecydowaliśmy się na korzystanie ze słoiczków, to koniecznie trzeba wykorzystać to, że są tak różnorodne. Dzięki temu mogę codziennie podawać dziecku inny rodzaj mięsa i ryb. W ciągu tygodnia niemowlak ma szansę zjeść kawałek łososia, mintaja, wołowiny, królika, cielęciny, indyka i kurczaka. To wygląda lepiej niż niejeden domowy jadłospis. Obiadki dla dzieci mogą być z kaszą, ziemniakami, ryżem czy makaronem. Warto z tego korzystać i wkładać do koszyka różne dania.

10991262_855134781211563_5362805441183468366_n

Bezpieczeństwo produktu

Zanim obiadek w słoiczku trafi do sklepu przechodzi nawet kilkaset różnych badań. Producent sprawdza, czy spełnia ono wymogi prawne i czy jest dokładnie takie, jakie sobie zaplanował. Później nie ma już nad tym daniem kontroli, ale dzięki dwóm wskazówkom, rodzic stojący przed półką w sklepie będzie wiedział, czy produkt nadal jest bezpieczny dla dziecka. Dlatego przed zakupem trzeba sprawdzić datę ważności oraz wieczko produktu. Jeśli data ważności została przekroczona albo wieczko słoiczka się ugina, to znaczy że zawartość słoiczka nie nadaje się do spożycia.

Na co zwrócić uwagę zanim nasze dziecko usiądzie przed miseczką z gotowym daniem?

Przechowywanie

Dopóki nie otworzymy słoiczka, to jego zawartość jest bezpieczna. Ale gdy wieczko kliknie, to danie należy zjeść w ciągu 48 godzin, a zamknięty słoik trzeba przechowywać w lodówce. Starsze niemowlęta na pewno nie będą miały problemu ze zjedzeniem całego obiadu, ale maluchy, które są na początku rozszerzania diety raczej nie pochłoną za jednym zamachem 125 g jedzenia. Dlatego należy najpierw przełożyć odpowiednią ilość dania do miseczki i dopiero tę miseczkę dać dziecku. Resztę zamykamy i chowamy do lodówki. Jeśli słoiczek po 48h nadal nie będzie pusty, to wyrzucamy go do śmieci.

11156249_888197337905307_5074811353703741710_n

Sposób przygotowania

Na etykiecie napisane też jest, w jaki sposób podać dziecku dany posiłek. Znajduje się tam informacja, czy należy go wcześniej podgrzać, czy można podać go na zimno. Przyznaję, że były czasy, w których kompletnie nie zwracałam na to uwagi, ale szybko odkryłam, że jest to dość istotne. Hela jedząca bez problemu dynię i marchewkę nie przepadała za brokułem, po kilku próbach okazało się, że brokuły lepiej smakują na ciepło. Gerber próbował mi to powiedzieć od samego początku, ale jakoś ta część etykiety mi umykała :) Ten “sposób przygotowania” okazał się być bardzo pomocny podczas wyjazdów. Jeśli wiedziałam, że nie będę miała możliwości podgrzania słoiczka, to zabierałam ze sobą tylko te, które można zjeść również na zimno :)

Gdy dziecko zasiądzie do stołu przed miseczką ze swoim obiadem, to pamiętajcie, że ono samo powinno zdecydować ile chce zjeść. Pojemność słoiczka nie jest sztywnym wyznacznikiem objętości jedzenia, którą dziecko musi wsunąć bez mrugnięcia okiem. Dziecko samo doskonale wie, czy jest jeszcze głodne. Więc żadnych “za mamusię, za tatusia” czy “została ostatnia łyżeczka”. Wy decydujecie tylko kiedy i co je wasze dziecko, ilość zostawiacie w gestii potomka.

 

Dopiero zaczynasz przygodę z rozszerzaniem diety? Koniecznie przeczytaj o tym, jak przygotować się do pierwszego posiłku dziecka :)