Kwiaty w pokoju dziecka – zaglądamy na nasze parapety

Mam wrażenie, że kwiaty nie są jakimś popularnym elementem wystroju dziecięcych pokoi. Całkiem zrozumiałe jest unikanie kwiatów w pokojach maluchów, które nie będą w stanie się opanować przed rozkopaniem doniczki czy zrobieniem sałatki z liści. Ale starszaki z kwiatami potrafią radzić sobie doskonale! A kwiaty na parapecie w pokoju dziecka są nie tylko ozdobą, ale też doskonałą lekcją botaniki, ekologii i odpowiedzialności.

Gdyby kilka lat temu ktoś policzył kwiaty w naszym domu, to prawdopodobnie nie doliczyłby do dwóch! Przez wiele lat jedynym kwiatem, jaki mieliśmy, był przepiękny kroton, którego dostaliśmy w prezencie. Nie miałam wtedy serca do kwiatów (to znaczy wystarczało mi go tylko dla tego krotona) i szkoda mi było zabijać kolejne kwiaty totalnym brakiem zainteresowania. Kilka lat temu kwiatów zaczęło przybywać, a ja chyba dojrzałam do tego, żeby traktować je jak rośliny, a nie elementy wystroju wnętrz. Moje rosnące zainteresowanie kwiatami zaczęło przechodzić na dzieci, które same zaczęły domagać się kwiatków na parapetach i obiecywały, że będą się nimi zajmować.

Początki były trudne, bo kupowaliśmy kwiaty, które podobały się dzieciom, co dosyć mocno kolidowało z warunkami, jakie panowały na ich parapetach. Dziewczynki mają okno od południa, więc parapet jest przez większość dnia w ostrym słońcu, a my próbowałyśmy tam hodować skrzydłokwiaty czy krotony. Dopiero po kilku spektakularnie spalonych kwiatach pogodziłyśmy się z tym południowym oknem i przerzuciłyśmy się na sukulenty, które jako jedyne mają szansę na przetrwanie na tym oknie.

Franek ma okno od zachodu, ale światło w pokoju jest rozproszone, więc w zasadzie wszystko u niego rośnie wspaniale, pod warunkiem, że się o te kwiaty mniej więcej dba. Obecnie w dziecięcych pokojach mamy aż 10 doniczek! Co więcej, te kwiaty są naprawdę zadbane i całkiem dobrze sobie radzą. Po pierwsze dlatego, że dzieci lubią te kwiaty, a po drugie dlatego, że wybierając konkretne gatunki, celowaliśmy w takie, które nie są specjalnie wymagające. Większość z kwiatów świetnie sobie radzi w warunkach dziecięcej pielęgnacji, ja tylko od czasu do czasu sprawdzam, czy wszystko z nimi w porządku.

Ja bardzo was zachęcam do tego, żeby w pokojach waszych dzieci pojawiły się kwiaty (jeśli te dzieci są rzecz jasna na tyle rozumne, żeby ich nie zjadać!). Szukajcie takich, które z jednej strony są mało wymagające, ale z drugiej wzbudzają ciekawość dzieci. Ja pochwalę się tymi roślinkami, które u nas świetnie się sprawdziły i dobrze rosną pomimo tego, że ich opiekunowie mają od 6 do 10 lat!

Zielistka Green Orange

Kiedy szukałam mało wymagających roślin do pokoju dzieci, to prawie każdy polecał zielistkę – podobno jest to roślina niezniszczalna i odporna nawet na kiepskiego opiekuna. Problem polegał tylko na tym, że zielistki totalnie mi się nie podobają. Całe szczęście te kwiaty występują w różnych odmianach, poza tą najbardziej popularną z długimi zielono-białymi liśćmi, jest też taka, od której nie mogłam oderwać oczu.

Odmiana Green Orange, którą mamy jest po prostu przecudna – ciemnozielone liście z mocno pomarańczowymi ogonkami. Powiem szczerze, że każdy, kto zauważył u nas tę zielistkę, koniecznie chce wiedzieć co to za kwiat!

Zielistka Green Orange potrzebuje dużo światła, ale nie może ono padać bezpośrednio na liście. Świetnie sprawdza się na parapecie Franka, który ma okno od strony zachodniej – światła jest tam sporo, ale po południu słońce jest rozproszone przez drzewa stojące w ogrodzie, więc jest to idealny parapet dla zielistki.

Zielistki nie wolno przelewać, jest w stanie poradzić sobie bez wody przez jakiś czas i można zraszać jej liście miękką wodą. Jest to więc idealny kwiatek dla dzieci, które nie do końca muszą być super regularne w opiece nad kwiatami! Kolejnym powodem, dla którego warto mieć ten piękny kwiat w dziecięcym pokoju, jest fakt, że oczyszcza ona powietrze między innymi z formaldehydu!

Kaktusy i sukulenty

Nie ma chyba lepszych roślin dla początkujących małych ogrodników. Kaktusy i sukulenty przeżyją nawet najmniej zaangażowanego właściciela. Jedyne, o czym należy pamiętać, to przesadzenie ich po zakupie do odpowiedniego dla kaktusów i sukulentów podłoża, potem należy je niezbyt często podlewać. U nas sukulenty sprawdzają się najlepiej głównie ze względu na to, że okno w pokoju dziewczyn wychodzi na południe i tam wszystko inne umiera. Ale i na zachodnim oknie Franka sukulenty rosną jak głupie.

Mamilaria

To pierwszy kaktus, który zagościł w naszym domu, mamy go już chyba 3 lata i pomimo tego, że niewiele z nim robimy (Franek opiekuje się nim w 100%) to radzi sobie całkiem dobrze. Rośnie, nie gnije, ale i nie kwitnie (a podobno mamilarie potrafią pięknie kwitnąć!). Trzeba uważać na jego igiełki, bo potrafi dać w kość, dlatego moim zdaniem lepiej sprawdzi się w pokojach starszych dzieci, które są bardziej uważne i bardziej odporne na ból ;)

Lithopsy

kwiaty w pokoju dziecka

Lithopsy to kwiaty-kamienie, chyba nasz najdziwniejszy nabytek. Wyglądają naprawdę jak kamienie i tylko cienkie korzenie świadczą o tym, że nimi nie są. Chyba najbardziej zadziwiły mnie tym, że rosną! Serio, nasz mózg raczej się nie spodziewa, że kamienie zmieniają swój kształt, więc zawsze jak patrzę sobie na nasze lithopsy, to nie mogę wyjść z podziwu, jak bardzo zmieniły się od kiedy u nas są.

Pielęgnacja lithopsów nie różni się zbytnio od pielęgnacji innych sukulentów – należy je po zakupie przesadzić do specjalnego podłoża i niezbyt często podlewać. Pomimo tego, że praktycznie nic się przy nich nie robi, to już po kilku tygodniach można zaobserwować, jak bardzo się te nasze kamienie zmieniły.

Eszeweria

kwiaty w pokoju dziecka

Eszewerie to moim zdaniem jedne z najładniejszych sukulentów, dlatego kiedy kilka miesięcy temu uzupełniałam południowy parapet dziewczyn, to kupiłam jedną maleńką eszewerię. Te sukulenty mają liście w bardzo nietypowych kolorach, takie lekko barwione. No i jeśli odpowiednio się nimi opiekujemy, to mogą nas zaskoczyć kwitnieniem. Trzeba bardzo uważać z podlewaniem – nalezy zwrócić uwagę, żeby woda nie dostała się na liście, ale bezpośrednio na ziemię. W przeciwnym razie liście mogą zgnić od zalegającej wilgoci. Udało nam się to zrobić z jednym liściem, zanim doczytałyśmy jak prawidłowo podlewać eszewerie.

Aloes

kwiaty w pokoju dziecka

Podejść do aloesów było już u nas kilka. Niestety pierwszy był spektakularnie przelewany przez Lilę i dokonał żywota w zaskakująco krótkim czasie. Tym razem mamy trzy aloesy i już wiemy, żeby traktować je, jak inne sukulenty, więc Lila mocno ograniczyła bieganie nad parapetem z konewką. Aloesom wymieniliśmy też ziemię na specjalnie przygotowane podłoże i tym razem liczymy na to, że będą pięknie rosły na południowo-zachodnim oknie!

Szczęśliwy bambus, czyli dracena Sandera

kwiaty w pokoju dziecka

Dracena Sandera trafiła do naszego domu z Ikei, ten „bambus” tak bardzo spodobał się Heli, że nie mogłam odmówić zakupu (w końcu zainteresowanie kwiatami warto w dzieciach pielęgnować, a nie zabijać). Dopiero po zakupie zaczęłam o nim czytać, dowiedziałam się, że ten kwiatek wcale nie jest bambusem a draceną. Można go uprawiać w doniczce, ale nam dużo bardziej spodobała się uprawa w wazonie wypełnionym kamykami i wodą!

Uprawa hydroponiczna różni się od uprawy doniczkowej. Z jednej strony nie musimy takiej rośliny podlewać, ale z drugiej musimy dbać o to, by kwiaty co jakiś czas miały wymienioną całą wodę i nie powinna być to woda bezpośrednio z kranu. Taką wodę należy przegotować, zostawić na 1-2 dni i potem dopiero wymienić wodę w wazonie. Warto też przy okazji wypłukać korzenie i umyć wazon. Wody nie powinno być za dużo – tak naprawdę musi przykrywać bryłę korzeniową. Ponieważ u nas w wazonie są kamienie, to ja wlewam wodę zawsze do poziomu kamieni (ok. 5 cm)

Dracena lubi miejsca słoneczne, ale nie lubi bezpośredniego nasłonecznienia. U nas super się czuje na zachodnim parapecie u Franka. Można ją dodatkowo zraszać wodą, ale jeśli decydujemy się na uprawę hydroponiczną, to nie jest to konieczne.

Jest to bardzo dobry kwiat dla tych dzieci, które chciałyby się trochę przy swoich roślinkach narobić. U nas wymianą wody zajmuje się ja, ale robię to nie częściej niż raz na kilka tygodni i kwiaty mają się świetnie.

Palma Chamedora

kwiaty w pokoju dziecka

Palma Chamedora jest w pokoju Franka od kilku miesięcy i szczerze mówiąc, byłam pewna, że szybko padnie, a tymczasem ładnie sobie rośnie, liście jej nie brązowieją, więc jak widać, dobrze o nią dbamy.

Bardzo mi się te palmy podobają, a dodatkową zaletą jest fakt, że rosną wolno, więc mogą być ozdobą niewielkiego pokoju. Ta, którą my mamy ma ok. 30 cm wysokości, być może kiedyś będzie miała 1-1,5 m i wtedy będzie musiała trafić do większego pomieszczenia.

Jak wszystkie palmy lubi miejsca jasne, ale z rozproszonym światłem. Musi mieć też ciepło i wilgotno. Najbardziej bałam się o tę wilgoć, bo dzieciom łatwiej jest dbać o sukulenty czy zielistkę, ale jakoś wspólnymi siłami dajemy radę. Ja od czasu do czasu zraszam ją wodą, żeby nie narzekała na swój los.

Dodatkowym plusem jest fakt, że Chamedora oczyszcza powietrze między innymi z formaldehydu, więc warto ją mieć w sypialni, czy pokojach dziecięcych. Ja jestem nią zachwycona tak bardzo, że chętnie kupiłabym większy egzemplarz do salonu, ale nie mam tam już miejsca na kwiatki!


Jakby tego było mało, dzieciom marzą się kolejne kwiaty. Franek chciałby muchołówkę albo rosiczkę. Dziewczyny w swoich marzeniach ograniczają się do kolejnych sukulentów. Problem polega na tym, że parapety mają ograniczoną długość, więc przed zakupem nowego kwiatka muszę znaleźć miejsce na stary w innej części domu, co wcale nie jest proste!

Prawda jest jednak taka, że nie ma co narzekać na to dziecięce zainteresowanie roślinami. Bardzo podoba mi się to, że dzieciaki lubią swoje rośliny i same starają się o nie dbać. Oczywiście staram im się to ułatwiać, wybierając takie rośliny, które nieźle sobie radzą z niezbyt solidnymi opiekunami ;)