Łóżeczko turystyczne Koo-di Bubble Cot

4.3

Bardzo przydatny gadżet dla rodziców, którzy często śpią poza domem i dużo podróżują. Poręczny w transporcie, wygodny dla dziecka. Cena: 299 zł

Wygląd 5 Jakość 4.5 Cena 3.5

Łóżeczko turystyczne Koo-di to jest gadżet, którego zakup skutecznie odradziłam koleżance kilka miesięcy temu. Wtedy wydawało mi się, że kupno łóżeczka, które ma małą pojemność i wystarcza na mniej więcej 2 lata nie ma większego sensu i, że znacznie lepiej zainwestować w tradycyjne łóżeczko turystyczne, które co prawda jest cięższe i większe po złożeniu, ale za to może w nim spać nawet 5 letnie dziecko, więc wystarczy na dłużej. Ale po tym jak zobaczyłam, jak Koo-di sprawdza się w praktyce zostałam jego gorącą fanką – oczywiście nie jest to gadżet potrzebny każdemu, ale są tacy rodzice, którym zakup Koo-di bardzo ułatwi życie.

koodi
Łóżeczko Koo-di z otwartym bokiem

Łóżeczko to składa się z zewnętrznego materiału z moskitierą oraz z cienkiego materacyka. Rozkłada się je bardzo łatwo i dość szybko – mi to zajęło mniej niż dwie minuty. Po rozłożeniu zajmuje bardzo mało miejsca (100 x 60 x 69 cm). I co najważniejsze łóżeczko jest zamykane, więc nasze śpiące w środku dziecko nie zostanie zaatakowane przez stado komarów ani inne robactwo. Dołączony do łóżeczka materacyk nie powala grubością, ale umówmy się, że małe i lekkie dziecko nie musi spać na niczym grubym. Zresztą zawsze możemy pod łóżeczko wsadzić jakiś koc, albo dokupić dodatkowy materacyk Koo-di (cena 160zł). Złożenie łóżeczka zajmuje nieco więcej czasu, ale oczywiście po kilku próbach dochodzimy do wprawy i nie zajmujemy się składaniem dłużej niż 3 minuty. Po złożeniu łóżeczko jest bardzo małe (60 x 30 x 18 cm), co w połączeniu z niską wagą (ok. 2kg) czyni go idealnym ekwipunkiem dla podróżujących rodziców.

koodi
Łóżeczko Koo-di gotowe do włożenia w pokrowiec

Według danych producenta Koo-di przeznaczone jest dla dzieci do 18 miesiąca życia, ale należy pamiętać, że dzieci są różne. Powierzchnia do spania w łóżeczku ma wymiary 90x60cm, więc z całą pewnością zmieści się tam dziecko, które nie ma więcej niż 90cm (czyli mój Franek, który był dzieckiem gigantem wyrósłby z niego w wieku 14 miesięcy, a drobna Lila, pewnie spokojnie się tam zmieści do 2 roku życia, a może i dłużej).

koodi
Koo-di w pokrowcu

Koo-di ma 2 rodzaje łóżeczek turystycznych – oprócz opisywanego przeze mnie Bubble Cot (dla dzieci od 6 do 18 m.ż) jest też Bassinette (dla niemowląt do 6 m.ż.), oba modele występują też w odmianie Sun&Sleep (z przyciemnioną moskitierą). Ponieważ nie są one najtańsze (Bassinette kosztuje 189 zł, Bubble Cot 299 zł, Bassinette Sun&Sleep 229 zł, Bubble Cot Sun&Sleep 415 zł) to po przestudiowaniu całej oferty moim zdaniem najrozsądniejszym zakupem jest Bubble Cot, która wystarczy na długo i nie ma ceny zwalającej z nóg – zresztą ten model miałam okazję zobaczyć w akcji, więc to dzięki niemu przekonałam się do tych małych i lekkich łóżeczek turystycznych. Jeśli chodzi o dolną granicę wiekową, to osobiście używałabym Bubble Cot dla dziecka poniżej 6 miesiąca życia, bo przy zasłoniętym boku, nie groziłyby mu żadne niebezpieczeństwa :)

kolekcja
1. Koo-di Bassinette 2. Koo-di Bassinette Sun&Sleep 2. Koo-di Bubble Cot 4. Koo-di Bubble Cot Sun&Sleep

Koo-di Bubble Cot występuje w kilku wersjach kolorystycznych (beżowa, limonkowa, wiśniowa), chociaż ja się bez pamięci zakochałam w grochach, które występują w wersji czerwonej i niebieskiej. Łóżeczko można kupić między innymi TUTAJ.

Kto będzie zadowolonym posiadaczem łóżeczka Koo-di? Ci rodzice, którzy mają w zwyczaju często podróżować z dzieckiem, śpią z nim w różnych miejscach, lub zabierają dziecko na wieczorne imprezy u znajomych. Wtedy takie małe i lekkie łóżeczko świetnie się sprawdzi. Nie ma problemu żeby wziąć je ze sobą do ręki, nie ma problemu ze złożeniem, z rozłożeniem i ze znalezieniem miejsca na nie. My podczas naszej objazdowej wycieczki po Europie wielokrotnie trafialiśmy na hotele, w których pomimo rezerwacji nie było łóżeczek dziecięcych, albo były one w takim stanie, że bałam się położyć w nich dziecko. Gdybym wtedy miała Koo-di nie miałabym dylematów, co mam zrobić ze śpiącą Lilą. Często też w weekendy siedzimy u znajomych długie godziny i dzieci zazwyczaj kładę wtedy spać na dorosłych wysokich łóżkach. Nie dość, że jest ryzyko upadku, to jeszcze jak dziecko budzi się w nocy to jest zestresowane, bo nie ma pojęcia gdzie się znajduje. Własne małe łóżeczko rozwiązuje takie problemy. Koo-di dobrze się sprawdzi również na działce i wszędzie tam, gdzie roi się od komarów. Dzięki zamykanemu bokowi możemy mieć pewność, że nic nie ugryzie dziecka.

grochymale
Koo-di Bubble Cot w grochy

Dla kogo lepszym rozwiązaniem będzie tradycyjne łóżeczko turystyczne? Dla tych, którzy nie mają w zwyczaju przebywać do godzin nocnych w gościach, dla tych, którzy rzadziej wyjeżdżają, a jeśli gdzieś jadą to zazwyczaj spędzają w jednym miejscu tydzień czy dwa. To jest też bardzo dobry pomysł na łóżeczko u dziadków – nie trzeba go ze sobą ciągnąć, bo czeka grzecznie na miejscu, ale dziadkowie mogą je schować, kiedy wnuk wyjeżdża. W tradycyjnym łóżeczku turystycznym spokojnie zmieści się dziecko o wzroście do 115 cm, ale niestety łóżeczka te są ciężkie (ważą powyżej 10 kg) a po złożeniu zajmują więcej miejsca niż Koo-di (np. wymiary po złożeniu łóżeczka Caretero to 79x28x24cm). Tradycyjne łóżeczka turystyczne bywają tańsze, bo można je kupić za ok. 150 zł, ale jeśli chcemy kupić coś znanej marki to zapłacimy nawet powyżej 400 zł.

Ja osobiście bardzo żałuje, że nie dałam się namówić na Koo-di wcześniej, bo myślę, że przy naszym stylu życia byłoby ono bardzo często wykorzystywane. Ale jeśli będę miała więcej dzieci, to Koo-di na pewno będzie na mojej liście zakupów. Jeśli wy też praktykujecie bardziej nomadyczny tryb życia to kupujcie Koo-di w ciemno. To piszę ja, która jeszcze kilka miesięcy temu uważała zakup takiego gadżetu za wywalanie pieniędzy w błoto.