Małe golasy na plaży

„Dziecko ma prawo pobiegać sobie nago po plaży i nic złego się nie dzieje jeśli jest pod czujnym okiem rodziców”. To jest opinia mamy małego dziecka znaleziona w Internecie. Pewnie mnóstwo rodziców myśli dokładnie tak samo. Tylko, że Ci rodzice nie do końca chyba zdają sobie sprawę z tego, jak nieprzyjemne w skutkach może być bieganie po plaży na golasa.

Ja sama uważam, że w miejscach publicznych nikt nie powinien chodzić nago – taka jest nasza kultura, że nagość jest czymś intymnym, zarezerwowanym dla określonych osób i miejsc. Dla mnie nagość jest rzeczą naturalną w łazience czy w sypialni – jeśli moje dzieci wejdą do naszego pokoju rano to jest duża szansa, że zobaczą mnie nago – zupełnie się tego nie wstydzę i uczę ich tego samego. Ale nagość w miejscach publicznych jest zupełnie niewskazana. Nie jeżdżę nago pociągiem, nie chodzę nago na zakupy i na plaży nie opalam się nago. Kiedyś próbowałam korzystać nago z sauny koedukacyjnej, ale ze smutkiem zauważam, że panowie jeszcze do tego nie dorośli ;)

Dlatego nie rozumiem, gdy rodzice inaczej podchodzą do nagości swojej i dziecka – oni sami na plaży leżą w strojach kąpielowych, a dzieci (niestety nawet takie 5+) latają po plaży nago. Nie wiem czy w ten sposób chcą im pokazać, że nagość jest czymś naturalnym, ale jeśli tak, to wysyłają im sprzeczne sygnały. Jeśli chcemy pokazać naszemu dziecku, że nie ma się czego wstydzić na plaży, to sami powinniśmy zrzucić nasze stroje, ale jakoś nie widziałam chętnych tatusiów do biegania z synkami bez kąpielówek.  Moim zdaniem bardzo ważne jest przekazanie dziecku, że nagość jest czymś intymnym, po to, żeby w przyszłości wiedziały jak się uchronić przed pedofilią. Bo być może kiedyś podejdzie do nich jakiś pan i poprosi, żeby pokazały swojego siusiaka – muszą wtedy wiedzieć, że to jest złe i, że siusiaka nikomu poza rodziną i lekarzem pokazywać nie należy, a w takiej sytuacji mają uciekać gdzie pieprz rośnie, najlepiej drąc się przy tym wniebogłosy. Jeśli nasze dziecko przez 2 miesiące w roku będzie biegać nago po plaży to może po prostu nie ogarnąć tej kwestii. Wiem, że zwolennicy małych golasów często w tym miejscu walą argumentem, że to jest wywoływanie u dziecka poczucia wstydu, ale nie można mylić tych dwóch kwestii – nie powinniśmy wstydzić się naszego ciała, ale musimy wiedzieć gdzie można to ciało pokazywać, a gdzie nie.

Drugie zagrożenie wynikające z puszczania dzieci nago na plażę to bardzo realne zagrożenie pedofilą. Ja wiem, że można to zbagatelizować, bo przecież, jak sobie taki zboczeniec popatrzy na dziecko, to nic się nie stanie. Ale tak się składa, że tacy panowie czasami nagrywają sobie te urocze, kąpiące się golaski, albo robią im zdjęcia – wpiszcie sobie w Googlu “nagie dzieci na plaży” i zobaczycie ile jest artykułów w gazetach czy materiałów z telewizji o panach, którzy tak sobie nagrywali i zostali na tym przyłapani. Nie wiem jak wy, ale ja sobie absolutnie nie wyobrażam, żeby film z moimi kąpiącymi się nago dziećmi krążył po całym świecie między pedofilami. Szczerze mówiąc słabo mi się robi na samą myśl o tym.

Trzecie zagrożenie jest już bardziej medyczne. Plaże nie należą do najczystszych, nigdy nie wiadomo, w którym miejscu kupę robił pies, a w którym człowiek, gdzie ktoś się zsikał, a gdzie ktoś zwymiotował. Siadanie gołą pupą na piasku jest niehigieniczne – szczególnie dziewczynki są narażone na złapanie jakiejś zarazy. Każda mama wie jak nieprzyjemne bywają infekcje dróg moczowych czy rodnych, więc po co narażać na to dziecko? Mimo wszystko pieluszka lub strój kąpielowy stwarza jakąś barierę i chroni przed takimi zakażeniami. Nie mówiąc o tym, że wtarcie sobie dużej ilości piasku w narządy intymne jest samo w sobie nieprzyjemne.

No i jeszcze chciałabym dodać, że zupełnie nie rozumiem, dlaczego niektórzy rodzice zakładają kilkuletnim dziewczynkom bikini – piersi jeszcze nie ma, więc logicznie rzecz biorąc nie ma czego zasłaniać, poza tym, taki strój raczej słabo się trzyma na braku piersi i najczęściej po 15 minutach zabawy w wodzie górna część stroju jest pod szyją i zupełnie nie spełnia swojej roli :) Mam takie nieodparte wrażenie, że jednak trzylatce wygodniej jest w samych majtkach albo w jednoczęściowym stroju.

Ja uciekam nad morze, gdzie (jeśli pogoda dopisze) moje dzieci będą latały po plaży w strojach kąpielowych :)