Małe Wielkie Przygody – pokoje zagadek dla najmłodszych

Przez 10 lat macierzyństwa byłam w dziesiątkach sal zabaw, klubów dziecięcych i innych miejsc stworzonych specjalnie z myślą o najmłodszych. Nie sądziłam więc, że cokolwiek jest w stanie mnie w tym temacie zaskoczyć. Dlatego, kiedy na zakończenie zimowych ferii zabrałam dwoje własnych i dwoje (prawie) cudzych dzieci do miejsca o tajemniczej nazwie Małe Wielkie Przygody to szczęka mi opadła do podłogi, bo w takim miejscu jeszcze nie byłam ani ja, ani moje dzieci!

Małe Wielkie Przygody to nowe miejsce na warszawskiej Ochocie. Otworzyło się pod koniec stycznia, ale z powodu zimowych ferii mogliśmy je odwiedzić dopiero w połowie lutego. W sumie całkiem dobrze się złożyło, bo było to akurat w trakcie weekendu, kiedy gościła u nas Miss Ferreira z rodziną, więc mogłam ją i jej córki (no i moje córki) zabrać ze sobą. Dzięki temu przekonałam się, że to jest miejsce, w którym dobrze bawią się zarówno młodsze, jak i starsze dzieci!

małe wielkie przygody

No dobra, ale co to w ogóle za miejsce? Małe Wielkie Przygody to takie pokoje zagadek połączone z salą zabaw, stworzone z myślą o dzieciach od mniej więcej 3 do 8 lat (ale my byłyśmy z 11-latką, która bawiła się równie dobrze, co pięcioletnia Hela). Oczywiście pokoje zagadek nie są w żaden sposób zamknięte, a naszym zadaniem nie jest znalezienie wyjścia z pokoju, ale odszukanie skarbu ukrytego w pomieszczeniu, które jest taką małą salą zabaw. Na wykonanie tego zadania mamy godzinę i jeśli uda nam się rozwiązać wszystkie zagadki i zdobyć skarb przed upływem godziny, to pozostały czas można spędzić na zabawie! W praktyce rozwiązanie zagadek zajmuje ok. 30 minut, więc potem jest jeszcze dużo czasu na zabawę.

Do wyboru mamy dwa pokoje tematyczne – Zaczarowany Las i Skarb Piratów. Oba są świetne, mają naprawdę przecudną scenografię, która sprawia, że bardzo łatwo dzieciom i dorosłym poczuć klimat. Po wejściu do każdego pokoju oglądamy wspólnie krótki film, który ma nas wprowadzić w klimat i tłumaczy zadanie, jakie mamy przed sobą.

My najpierw weszłyśmy do Zaczarowanego Lasu, którego scenografia zwaliła nas z nóg – jest tam wprost magicznie. Dziewczyny skakały z radości po otwarciu każdego kolejnego pomieszczenia. Potem popłynęłyśmy na poszukiwanie skarbu na pirackiej wyspie. Ten pokój okazał się dla nas dużym wyzwaniem i musiałyśmy prosić o podpowiedź – tak się kończy, gdy w pokoju dla maluchów dorośli chcą przejąć dowodzenie!

W przygotowaniu jest jeszcze trzeci pokój – Kosmiczna Przygoda, na który bardzo czekam zarówno ja, jak i moje dzieci! A najbardziej Franek, który z powodu przeziębienia nie mógł pojechać z nami do Małych Wielkich Przygód i musiał przez długi czas słuchać, jak tam było super.

małe wielkie przygody

Szczerze przyznam, że na początku miałam duże wątpliwości, czy to faktycznie będzie dobra zabawa dla każdego. No bo wiecie, jak się rodzic bawi z trzylatkiem, to najczęściej w trakcie zabawy umiera z nudów. Okazało się jednak, że da się stworzyć miejsce, gdzie młodsze i starsze dzieci bawią się tak samo dobrze, a rodzicowi zdarza się zapomnieć, że to ma być rozrywka przede wszystkim dla dzieci i zaczyna się zachowywać tak, jakby sam miał 5 lat.

Jeśli zastanawiacie się, czy wasze dzieci nie są za małe na Małe Wielkie Przygody, czy poradzą sobie z zagadkami, to martwicie się niepotrzebnie. My musiałyśmy skorzystać z podpowiedzi w pokoju pirackim, gdyż zaczęłyśmy za bardzo kombinować i w ogóle nie zwróciłyśmy uwagi na to, co robi najmłodsza spośród nas Hela, która od wejścia zaczęła robić dokładnie to, co trzeba zrobić, by dostać się na Wyspę Skarbów! Warto pamiętać, że zagadki są takie, żeby mogły poradzić sobie z nimi trzylatki, ale to wcale nie oznacza, że dla starszych dzieci są zbyt proste. Może się okazać, że wręcz przeciwnie ;)

Bardzo miłym akcentem jest to, że na końcu każde z dzieci dostaje małą pamiątkę, która jest zwieńczeniem poszukiwań. Dzięki temu macie pewność, że za każdym razem, kiedy zobaczą te pamiątki w domu, zapytają się kiedy znowu będą mogły tam pójść. I świetne jest w tym to, że maluchy już po tygodniu nie będą pamiętać, na czym dokładnie polegały zagadki i co trzeba zrobić, żeby zdobyć skarb, więc można do Małych Wielkich Przygód chodzić kilka razy w roku – za każdym razem będzie to świetna zabawa.

małe wielkie przygody

Jedyną wadą Małych Wielkich Przygód jest to, że rodzice często nie mogą się bawić tak dobrze, jak by chcieli, bo wtedy zabierają całą frajdę dzieciakom. Trzeba więc starać się stać gdzieś z tyłu i uważać, żeby za bardzo się w tej zabawie nie zapomnieć!

Jeśli mieszkacie w Warszawie, albo bywacie tu od czasu do czasu z dzieciakami, to koniecznie musicie odwiedzić Małe Wielkie Przygody. Ponieważ to miejsce jest naprawdę wspaniałe, to trzeba rezerwować wejścia z wyprzedzeniem, raczej nie da się dostać tam z marszu, bo chętnych na zabawę jest dużo. Maksymalnie w pokoju może być 6 osób (w tym co najmniej jedna osoba dorosła), ale jeśli jest was więcej, to zawsze można zarezerwować dwa pokoje!

Małe Wielkie Przygody są też wspaniałym miejscem na urządzenie urodzin dziecka! Dzieci w trakcie urodzin są pod opieką animatora, który jest z nimi w pokoju, dba o ich bezpieczeństwo oraz dobrą zabawę. Hela już zdecydowała, że kolejne urodziny chce spędzić w Magicznym Lesie. Biorąc pod uwagę popularność tego miejsca, chyba powinnam już zarezerwować wrześniowy termin ;)

Jeśli macie jakieś pytania, chcecie sprawdzić ceny i dostępność pokoi to zajrzycie na stronę Małych Wielkich Przygód. Koniecznie zaplanujcie sobie rodzinne popołudnie w tym magicznym miejscu, które na pewno zachwyci was i wasze dzieci.