Miseczka Boon, czyli jak ograniczyć straty w jedzeniu podczas posiłków

4.1

Miseczka Boon posiada specjalny „daszek”, który ma sprawić, że jedzenie spadające dziecku z łyżki nie trafia na stół i kolana, ale z powrotem do talerza. Cena: 47 zł

Wygląd 5 Jakość 4.5 Cena 3

Miseczki i talerzyki do jedzenia to takie przedmioty, w których ciężko jest wymyślić coś nowego – wiadomo mają różne obrazki, różne kształty, niektóre przyssawkę żeby dziecko nie zalewało się zupą. Dlatego kiedy zobaczyłam miseczki i talerzyki od Boon, to pomyślałam sobie, że jednak da się jeszcze coś wymyślić. Oprócz bardzo praktycznej przyssawki posiadają one specjalny „daszek”, będący przedłużeniem naczynia, który ma sprawić, że jedzenie spadające dziecku z łyżki nie trafia na stół i kolana dziecka, ale z powrotem do talerza. Bardzo się tym gadżetem zainteresowałam, bo Lila nie jest jeszcze do końca obeznana z savoir-vivre i ogromna część jedzenia ląduje jej zawsze na kolanach (pomimo talerzyka przysuniętego najbliżej jak się da). Miseczka Boon miała rozwiązać ten problem.

miska1 miska3

Niestety nasze testy zaczęły się dość niefortunnie, bo zanim zdążyłam przyczepić miseczkę z zupą do stolika, to Lila podniosła ją i wylała na siebie połowę zawartości. Potem uparła się, że miejsce tego „daszka” wcale nie jest pod jej brodą, ale dokładnie z drugiej strony. Na szczęście udało mi się ją przekonać do testowania gadżetu zgodnie z instrukcją obsługi. Od tego czasu szło nam znacznie lepiej. Okazało się, że „daszek” faktycznie działa i Lili udało się zjeść kilka miseczek zupy bez zalewania sobie kolan i stolika. Przyssawka przy miseczce zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie, bo jest jedną z lepszych, jakie przyszło mi wypróbować. Jeśli przyczepiam ją do tacki przy krzesełku, to mogę unieść całe krzesełko (4 kg) podnosząc je za przyczepioną miskę. Naprawdę robi wrażenie :)

Niestety miseczka ma też wady. Po pierwsze daszka nie można odczepić, więc jeśli dziecko nauczy się już jeść bez zalewania okolic i daszek przestanie być potrzebny, to nie będzie możliwości żeby się go pozbyć i korzystać z normalnej miseczki. Druga wada to dość mały rozmiar miseczki (średnica 14 cm, głebokość 5 cm) – oczywiście każde dziecko ma inne potrzeby, jeśli chodzi o ilość jedzenia, ale Lila zazwyczaj używając tej miseczki zjada dwie porcje zupy.

miska4 miska6

Miseczki Boon z „daszkiem” dostępne są w dwóch wersjach kolorystycznych: zielono-fioletowej i pomarańczowo-niebieskiej. Niestety cena nie zachęca do zakupu, bo za miseczkę trzeba zapłacić 47 zł. Nieco tańsze są talerzyki, bo kosztują 38 zł. Ale akurat w naszym przypadku jedzenie zupy znacznie bardziej brudzi otoczenie, niż pokarmy stałe podawane na talerzyku. Miseczki i talerzyki Boon można kupić między innymi TUTAJ.

Polecam tym rodzicom, którzy chcieliby zminimalizować ilość jedzenia wypadającego z miski na stół, dziecko i podłogę. Naprawdę działa, chociaż cenowo to dość duża inwestycja jak na miseczkę.