Nie jestem tym, kim myślisz

Nie jestem tym, kim myślisz

Jakoś mam ostatnio niemoc twórczą. Mnóstwo pomysłów na pisanie, ale cały czas i tak mam przed sobą białą kartkę. Myślałam, że to jakaś zimowa depresja, bo jeśli sobie dobrze przypominam, to w zeszłym roku przełom stycznia i lutego też był dla mnie najgorszy. Jednak wtedy byłam w ciąży, w pracy i z dwójką dzieci, więc mogło mnie to przerastać. Teraz co prawda mam trójkę, ale bez brzucha i poza biurem. Powinno być łatwiej, ale nie jest. Zabrałam dzieci na ferie do babci i odcięłam się od Internetu, trochę z przymusu, trochę z wyboru. Wolny czas poświęciłam na nieco zapomniane czytanie książek i próbę przeżycia pod jednym dachem z całą hałastrą bez przerw na przedszkole. Było trudno, ale po tygodniu wróciłam do domu, wiedząc, skąd ta niemoc mi się wzięła.

Ja po prostu czuję ogromną presję, która mnie przerosła. Zaczęło się chyba od tej nieszczęsnej afery smoczkowej, w której wiele naczytałam się o tym, czego mi nie wypada robić. Jestem przecież „wpływową” blogerką. Inni ludzie mnie obserwują, być może część z nich chce być taka jak ja (co gorąco odradzam!). W związku z tym wielu rzeczy robić nie mogę. Nie mogę karmić dzieci fastfoodem, nie mogę nosić dzieci w wisiadle, zatykać rozdartych buź smoczkiem, dawać im do picia słodkich soczków, wycierać tyłka okropną chemiczną chusteczką. Ludzie patrzą i obserwują, więc musi być szybka nauka jedzenia kotleta, długie karmienie piersią, szybkie odwózkowanie, odsmoczkowanie, odpieluchowanie i pełna wiedza z zakresu anatomii człowieka, psychologii rozwojowej i fizyki. Ludzie przecież patrzą i biorą przykład.

Niestety nie dam rady. Nie spełnię oczekiwań w kwestii bycia idealną matką. Czasami będę lepsza, czasami gorsza. Zamiast gotować mięso z królika, podam dziecku słoik, częściej zamiast chusty użyję nosidła, wygodniejsze dla mnie będą pieluchy jednorazowe, chociaż czasem użyję wielorazówki i pomimo używania w domu kosmetyków ekologicznych zafunduje dzieciom również jakąś „okropną, chemiczną” piankę do kąpieli z Biedronki.

Nie jestem w stanie udawać, że jestem super świadomym rodzicem, który przeczytał wszystko i wszystko wie. Dlatego, jeśli ktoś chce czytać o tym, jak być najlepszym rodzicem i co jest najlepsze dla dzieci, to musi poszukać innego adresu. Tutaj mam zamiar promować bycie rodzicem najzwyklejszym, nawet jeśli według najnowszych badań amerykańskich naukowców moja postawa nie jest zgodna ze wzorcem dobrej matki zamkniętym w jakiejś gablocie w Sevres. Daję sobie prawo do bycia nieidealną, do popełniania błędów celowo i przez niewiedzę. Daję sobie prawo do bycia najnormalniejszą matką trojga dzieci

Amen.

Tagi:

Zobacz
więcej

Pierwsza podróż z niemowlakiem — mój niezbędnik

Pierwsza podróż z niemowlakiem — mój niezbędnik

Ręka do góry, kto z rodziców zastanawiał się nad tym, kiedy jest dobry moment na pierwszą podróż z niemowlakiem? Czy na pierwsze wakacje można zabrać ze sobą dwumiesięczne niemowlę, czy lepiej poczekać, aż nieco podrośnie?