Kciuk czy smoczek? Wybór mniejszego zła

Fakt, że moje dzieci używały smoczków uspokajaczy, wywołał dyskusję, która mocno przerosła moje oczekiwania względem reakcji na zdjęcie dziecka ze smoczkiem. Sama nie do końca rozumiem, dlaczego smoczek może wzbudzać tyle kontrowersji, dlatego postanowiłam wyjaśnić wam, czym jest odruch ssania, do czego służy smoczek i czy jest on lepszy od kciuka. Wpis ten w całości opiera się na literaturze naukowej (polskiej i zagranicznej) oraz moim doświadczeniu. Moje własne przemyślenia zaznaczone są kursywą, żebyście mieli pewność, że nie jest to wiedza naukowa. Mam nadzieję, że dzięki temu nie będę musiała więcej czytać o „metodach z domu dziecka”, a rodzice, którzy mają w domu niezaspokojone ssaki, będą mogli sami w spokoju wybrać to, co dla ich dziecka jest najlepsze. Chociaż zawsze trzeba pamiętać o tym, że decyzję i tak podejmie dziecko, wy możecie mu tylko pewne rzeczy zaproponować :)

Odruch i nawyk ssania

Fizjologiczny odruch ssania jest pierwszą skoordynowaną aktywnością mięśniową dziecka, która decyduje o jego przeżyciu. Odruch ssania można zaobserwować już w trakcie życia płodowego i obok odruchu szukania jest on najsilniej rozwiniętym odruchem noworodka. Oba powinny zaniknąć w miarę dojrzewania ośrodkowego układu nerwowego – odruch szukania około 7. miesiąca, a odruch ssania między pierwszym a drugim rokiem.

Odruch ten w pierwszych latach życia zaspokaja nie tylko potrzeby żywieniowe, ale również psychiczne. Podczas ssania dzieci doświadczają przyjemności i uczą się zależności między ssaniem a zadowoleniem. Jeśli dziecko nie może zaspokoić tej potrzeby w trakcie karmienia, to będzie szukało innego sposobu, a najłatwiej dostępny w takiej sytuacji jest jego palec.

W literaturze naukowej ssanie dzieli się na ssanie odżywcze (nutritive sucking)ssanie nieodżywcze (non-nutritive sucking – NNS).

Ssanie odżywcze występuje podczas karmienia piersią lub butelką i ma dostarczyć dziecku pożywienia. O ile karmienie piersią (z poprawnym ułożeniem dziecka!) powoduje prawidłowy rozwój szczęki i zębów, to przy karmieniu butelką należy zwrócić uwagę na kształt smoczka — lepszy od klasycznego będzie smoczek fizjologiczny, gdyż zmusza on mięśnie do pracy zbliżonej do tej, jaka występuje przy karmieniu naturalnym. Również ułożenie warg i języka przy tym smoczku bardziej przypomina to naturalne.

smoczki

Ssanie nieodżywcze jest to pierwszy nawyk przyjęty przez dzieci, który pomaga im poradzić sobie z frustracją i zaspokaja potrzebę bliskości. Dzieci karmione wyłącznie piersią mają szansę zaspokojenia potrzeb emocjonalnych w trakcie jedzenia. Te karmione butelką (oraz te karmione naturalnie, którym ssanie piersi nie wystarcza) będą szukały innych sposobów – właśnie poprzez ssanie palców czy smoczka.

Nieodżywcze ssanie występuje u prawie 100% dzieci i jest uważane za zupełnie normalne do drugiego (w niektórych źródłach do trzeciego) roku życia. U dzieci starszych jest nieprawidłowością, która może prowadzić do poważnych konsekwencji.

Mając trójkę dzieci widzę jak różne są ich potrzeby ssania. Franek, który prawie od początku był karmiony na zmianę piersią i butelką, zażądał smoczka uspokajacza po odstawieniu od piersi (czyli jak miał 8 miesięcy). Jeśli nie dostawał do buzi smoczka uspokajacza to ssał puste butelki. Lila była karmiona piersią ponad rok i również zażądała smoczka po odstawieniu, pomimo że wydawała się już być za duża na takie gadżety. Hela ssie kciuka od momentu, w który trafiła nim do buzi. Karmienie na żądanie nie zaspokaja jej potrzeby ssania, potrafi trzymać kciuka w buzi przez kilka godzin, co więcej zdarza się, że w nocy zamiast płakać z głodu ssie kciuka.

Dlaczego palec jest gorszy od smoczka?

Ogólnie rzecz biorąc zarówno ssanie palca, jak i smoczka może mieć wpływ na pojawianie się wad zgryzu i wad wymowy, ale jest jeden element, który sprawia, że przy silnym nawyku ssania palca powinno się spróbować zastąpić go smoczkiem. W 2003 roku wśród wrocławskich dzieci w wieku 3-7 lat przeprowadzono badanie dotyczące występowania dysfunkcji (np. oddychanie przez nos, infantylny typ połykania), parafunkcji (np. ssanie palca, ssanie smoczka, obgryzanie paznokci) i wad narządu żucia. Jednym z ciekawszych aspektów tego badania była częstość występowania parafunkcji ssania palca i ssania smoczka. Wśród wszystkich przebadanych dzieci aż 23,5% z nich miało nawyk ssania palca, a 10,8% ssało smoczek. Jeśli dokładniej przyjrzymy się przebadanym wrocławskim dzieciom, to wśród trzylatków nawyk ssania palca miało prawie 36% dzieci a ssania smoczka 30%. U dzieci rok starszych widać, że nawyk ssania smoczka spada gwałtownie, a ssanie palca nadal jest dość powszechne (26% 4-latków ssało palec, a 12% smoczek). Wśród najstarszych przebadanych dzieci (7-latków) nadal spora część ssała palec (prawie 18%), podczas gdy żadne nie ssało smoczka. Ogólnie digitomania (nawyk ssania palca) była najczęstszym nawykiem wśród badanych dzieci, częstszym niż na przykład obgryzanie paznokci.

parafunkcje wykres
Parafunkcje (ssanie palca/smoczka) w badanej grupie dzieci z podziałem na grupy wiekowe

Wnioski z tego badania mam dwa — po pierwsze ssanie palca przez starsze dzieci występuje znacznie częściej, niż się tego spodziewałam (obstawiałam jakieś 5%) i jest to naprawdę poważny problem. Po drugie widać, że dzieci dużo łatwiej rezygnują ze smoczka niż z palca.

Nawet jeśli nie odzwyczajamy jeszcze dziecka od smoczka, to jako rodzice mamy znaczący wpływ na to, jak często dziecko ze smoczka korzysta. Możemy zdecydować, że smoczek podajemy tylko do zasypiania i uspokajania w awaryjnych sytuacjach. W przypadku kciuka nie mamy takiego wyboru — to dziecko decyduje czy i jak długo ssie kciuka. Oczywiście, jeśli widzimy, że dziecko ssie bez potrzeby, to możemy odwracać jego uwagę, ale działa to tylko wtedy, kiedy aktywnie spędzamy czas z dzieckiem (czyli nie w żłobku czy podczas snu).

Smoczek od palca różni się też kształtem, wielkością i twardością, co również ma znaczenie. Współczesne smoczki mają kształt zbliżony do piersi, są miękkie. Kciuk jest twardy a jego kształt nie ma żadnego związku z piersią — więc jego ssanie może mieć negatywny wpływ na kształt podniebienia i ustawienie żuchwy.

Poza tym to, że podczas ssania smoczek się zużywa, nie ma dla nas większego znaczenia, natomiast negatywny wpływ ssania na kciuk powinien nas zainteresować. Palce mogą być zniekształcone, może dojść do ich owrzodzenia, zanokcicy (zapalenia ropnego), powstania zmian skórnych na wargach i palcach oraz zapadania przez dziecko na „choroby brudnych rąk”. Oczywiście tak się nie dzieje w każdym przypadku ssania palców, ale może do tego dojść, jeśli digitomania trwa długo, a ssanie jest intensywne.

Jakie mogą być skutki ssania palca?

Pomimo różnych teorii na temat szkodliwości digitomanii większość specjalistów zgadza się, że jeśli dziecko oduczy się ssania palców (i smoczków) na długo przed tym, jak wyrosną mu stałe zęby, to bardzo prawdopodobne jest, że nie będzie ono miało wady zgryzu. Wady, które powstają w ciągu pierwszych 3-4 lat, ograniczają się tylko do przedniego odcinka szczęki i są zazwyczaj tymczasowe.

Stopień przemieszczenia zębów i możliwych nieprawidłowości zależy w znacznej mierze od 3 czynników: czasu ssania (im dłużej trwa jedna „sesja” tym gorzej), częstotliwości ssania (im częściej dziecko ssie, tym gorzej) i siły ssania (im większa siła, tym gorzej). Jednym słowem, jeśli nasze dziecko ssie długo, często i z dużą siłą, to mamy się czym martwić. Jeśli są to natomiast rzadkie sytuacje, które nie trwają długo to mamy większą szansę na brak skutków ubocznych ssania palców.

Najczęstszymi skutkami ssania palców są: zgryz otwarty, zgryz krzyżowy, tyłozgryz. Digitomania może wiązać się również z przetrwałym niemowlęcym typem połykania, który z kolei jest odpowiedzialny nie tylko za pogłębianie wad zgryzu, ale również za nieprawidłową wymowę.

Ssanie dla małego dziecka jest sposobem na radzenie sobie z frustracją. Jeśli nawyk ssania kciuka przetrwa, to będziemy mieć dziecko, które w stresujących sytuacjach w domu, przedszkolu i szkole będzie sobie radziło wkładając palce do buzi. Do problemów natury medycznej dojdą trudności społeczne, bo koledzy z klasy ssania kciuka i wyraźnej wady wymowy nie wybaczą, a to z kolei może pociągnąć za sobą problemy psychiczne.

Sposoby odzwyczajania od ssania palca

Zależy mi na tym, żeby namówić was do wczesnej walki ze ssaniem palca, aby skutki tego nawyku były jak najmniejsze. Dlatego chcę wam przedstawić sposoby (niektóre drastyczne), które wykorzystuje się do odzwyczajania ssania, kiedy jest ono już nawykiem.

Jeśli dziecko jest jeszcze niemowlakiem i nie rozumie szkodliwości ssania kciuka, a pcha go do buzi na potęgę, to możemy dać mu smoczek — jeśli go zaakceptuje, to problem palca mamy z głowy. Jeśli nie, to możemy zakładać dziecku body i śpiochy ze specjalnymi nakładkami na rączki (coś jak wbudowane niedrapki) – dzięki czemu dziecko nie będzie miało możliwości ssania kciuka, ale za to jego ubranie będzie mokre aż po łokcie. Alternatywą do takich rękawiczek są również tetrowe pieluszki czy dziecięce przytulanki z metkami — niestety niektóre dzieci również na to są oporne. Jeśli dziecko mimo to nie chce ze ssania zrezygnować, to powinniśmy po prostu poczekać kilka miesięcy, aż dorośnie i być może samo z siebie przestanie wkładać palca do buzi.

Jeśli widzimy, że dziecko nie zamierza się z kciukiem pożegnać, a jest ono w wieku odpowiednim (2-3 lata) to zaczynamy od rozmów, tłumaczenia, odwracania uwagi, chwalenia prawidłowych zachowań. Skuteczne mogą być różne nieprzyjemne w smaku smarowidła (oczywiście jadalne!), oklejanie palców plastrem, zakładanie rękawiczek bez palców czy zakupienie specjalnej silikonowej nakładki na palec (za jedyne 70 funtów brytyjskich!). Można bandażować palce albo stawy łokciowe (na noc, żeby dziecko przez sen nie pakowało rąk do buzi). Widziałam też dziecko śpiące w rękawicach bokserskich.

Jeśli domowe metody nie są skuteczne, to można sięgnąć po aparaty ortodontyczne. Najprostszym z nich jest płytka przedsionkowa (chyba każdy z nas miał ją w dzieciństwie!), która oprócz uniemożliwienia wkładania palca do buzi, koryguje wady zgryzu. Wadą płytki jest to, że dziecko może ją w każdej chwili wyjąć, więc nie w każdym przypadku się sprawdzi.

W sytuacjach ostatecznych (dla dzieci 3+) można stosować stałe aparaty ortodontyczne, które mają zniechęcać do ssania kciuka. Są więc takie z kolcami, cierniami lub pętlami przy podniebieniu, żeby dziecko wkładając palca, przypomniało sobie, że nie może tego robić. Ogólnie stałych aparatów ortodontycznych, które pomogą zwalczyć digitomanię jest całkiem dużo, ale takie leczenie jest nie tylko kosztowne, ale również mało przyjemne dla dziecka (bo kto z własnej woli chciałby nosić aparat na zębach?).

Po lekturze kilkunastu różnych artykułów i książek ortodontycznych oraz przejrzeniu zdjęć aparatów (te z kolcami był zdecydowanie najciekawsze) utwierdziłam się w przekonaniu, że moja próba zastąpienia palca smoczkiem jest jak najbardziej słuszna. Jeśli uda się nakłonić Helę do smoczka, to bez najmniejszych problemów odzwyczaję ją od niego na długo przed 3 urodzinami. Z palcem nie mam niestety takiej pewności.

Smoczek – skąd on się wziął?

Każdy, kto myśli, że smoczek uspokajacz pojawił się w XX wieku, jest w ogromnym błędzie. Jak już pisałam we wpisie o historii smoczka (o TUTAJ), to jest wynalazek tak stary, jak ludzkość. Widocznie potrzeba uspokojenia dziecka i nakarmienia go bez użycia kobiecej piersi to coś, co nie ma związku ze współczesnością, koncernami i postępującą demoralizacją ;)

Jak używać smoczka?

Oczywiście dając dziecku smoczek, musimy się wykazać zdrowym rozsądkiem. Zbyt intensywne i długie używanie smoczka, tak samo, jak ssanie kciuka jest SZKODLIWE, więc robimy wszystko, żeby dziecko miało smoczek w buzi tak długo, jak to jest konieczne i ani minuty dłużej. Podstawowe zasady używania smoczka uspokajacza:

  • Nie wpychajmy smoczka do buzi za każdym razem, kiedy dziecko się krzywi. Czasami wystarczy je przytulić – szczególnie jeśli mamy do czynienia z dzieckiem, które co nieco już rozumie. Smoczka nie należy wkładać dziecku do buzi, kiedy jest głodne – wtedy należy je nakarmić.
  • Starajmy się odstawić dziecko od smoczka, kiedy jest już na to gotowe (spokojnie można to zrobić do 2 roku życia) – przede wszystkim zróbmy to dla dobra naszego dziecka, dla jego zgryzu, wymowy i pewności siebie (przedszkolak ze smoczkiem w buzi z całą pewnością zostanie zauważony przez rówieśników).
  • Starajmy się minimalizować czas, który dziecko spędza ze smoczkiem w buzi, czyli jeśli dziecko zasypia ze smoczkiem, to mu na to pozwólmy, ale wyciągnijmy smoczek z buzi, jak dziecko zaśnie – w ten sposób ograniczymy negatywny wpływ smoczka na zgryz i wymowę dziecka.
  • Pamiętajmy o dostosowaniu smoczka do wieku dziecka i wymianie smoczka na nowy, co kilka miesięcy. Skoro sami zmieniamy szczoteczki do zębów co 3 miesiące, to pozwólmy dzieciom cieszyć się czystym smoczkiem równie często.
  • Amerykańska Akademia Pediatrii zaleca podawanie smoczka po ustabilizowaniu laktacji, czyli po 3-4 tygodniach od porodu.

Odzwyczajanie używania smoczka nie jest trudne, wymaga tylko poświęcenia dziecku większej ilości czasu niż zwykle. Z okazji odsmoczkowania Lili napisałam o tym, co było potrzebne u nas. Jeśli ktoś z was jest zainteresowany tym tematem, to zapraszam TUTAJ.


 

Ssanie kciuka, smoczka czy pieluszki tetrowej, to nie jest koniec świata. To zaspokajanie absolutnie normalnego odruchu, który z czasem zanika. Naszą rolą jest to, żeby zanikający odruch nie przekształcił się w problematyczny nawyk, albo i nałóg. Póki nasze dziecko potrzebuje ssać (czyli mniej więcej do 1 -2 roku życia) musimy mu to jakoś umożliwiać (ssanie piersi, butelki, smoczka, pieluszki czy palca). Najważniejszą rolą rodzica jest po prostu obserwowanie dziecka i trzymanie ręki na pulsie, żeby nie przegapić momentu, w którym odruch stał się nałogiem.

 

Tekst powstał przy udziale Ani (dr n. med., specjalista ortodonta) i Karoliny (lekarz stomatolog, autorka bloga matkadentystka.pl), które były świetnym źródłem wiedzy bibliograficznej i poprawiały merytoryczne błędy. I to w głównej mierze ich zasługa, że ten tekst jest taki obszerny!

 

Źródła:

  1. Digitomania: przyczyny, skutki i sposoby zwalczania – przegląd piśmiennictwa, Alicja Szwedowska, Joanna Antoszewska
  2. Orthodontics: Principles and Practice, red. Basavaraj Subhashchandra Phulari; Jaypee Brothers Medical Publishers; 2011; s.265-274
  3. Pacifiers and Breastfeeding A Systematic Review, Nina R. O’Connor, MD; Kawai O. Tanabe, MPH; Mir S. Siadaty, MD, MS; Fern R. Hauck, MD, MS; Arch Pediatr Adolesc Med. 2009;163(4):378-382
  4. Pacifiers and Thumb Sucking, www.healthychildren.com
  5. Pacifiers: Satisfying Your Baby’s Needs, www.healthychildren.com
  6. Thumb Sucking vs. Using Pacifiers, Vincent Iannelli M.D.
  7. Występowanie dysfunkcji, parafunkcji i wad narządu żucia u dzieci w wieku przedszkolnym, Beata Kawala, Tomasz Babijczuk, Anna Czekańska