O rozszerzaniu diety – rozmowa z żywieniowcem

O rozszerzaniu diety – rozmowa z żywieniowcem

Rozszerzanie diety jest jednym z bardziej przerażających procesów, który spotyka młodych rodziców. Kiedy już po pierwszych kilku miesiącach nauczymy się żyć z dzieckiem, zrozumiemy jego potrzeby i zacznie nam się wydawać, że wszystko jest już proste, to dostajemy do ręki tabelki z informacją, co kiedy, w jakich ilościach powinno dziecko jeść. Niektórzy (tacy jak ja) będą się tej tabelki trzymali tak kurczowo, że nawet jak dziecko będzie odmawiać współpracy, to nie odpuszczą. Inni po kilku dniach stwierdzą, że to jest bez sensu i sami stworzą swoją tabelkę, bo sami wiedzą co jest dla ich dziecka najlepsze. Wiadomo, że najlepszy jest złoty środek, czyli takie stosowanie się do zaleceń, żeby z jednej strony dziecko chciało z nami współpracować, a z drugiej nie działa mu się krzywda.

Mnie w schematach rozszerzania diety zawsze przeszkadza jedno – brak możliwości porozmawiania z tą tabelką, zapytania się, dlaczego mam to podać, co mam zrobić jak dziecko nie chce, czy mogę to nieco przesunąć w czasie i czy na pewno dobrze robię? Ale niestety nie żyjemy w czasach, w których każdy może mieć swojego prywatnego dietetyka, który razem z nami zjada posiłki i podpowiada nam jak się odżywiać. Dlatego często ufamy temu, co napisane jest w broszurce, powiedziane w telewizji, czy na klatce schodowej, czasami twierdzimy, że nasz instynkt mówi nam najlepiej, pomimo że nasza wiedza o żywieniu jest zerowa, co podkreśla cotygodniowy rodzinny wypad na obiad do fastfoodów. Ja sama staram się weryfikować informacje z kilku dobrych źródeł, ale i tak nie zawsze znajduje odpowiedzi na moje pytania. Stąd tak bardzo się cieszę, że tym razem mam możliwość zadania wszystkich pytań specjaliście, który mam nadzieję, pomoże rozwiać nie tylko moje, ale i wasze wątpliwości w kwestii tego kiedy, i jak rozszerzać dziecku dietę.

Tak, jak obiecałam zebrałam wszystkie wasze pytania, które pojawiły się w komentarzach pod poprzednim tekstem i zadałam je Annie Rzeszotek, absolwentce Technologii Żywności i Żywienia Człowieka na SGGW w Warszawie oraz ekspertce ds. żywienia w firmie Nestle, a prywatnie mamie dwóch dziewczynek, która ma doświadczenie w rozszerzaniu diety niemowląt również z perspektywy rodzica.

Mamy Gadżety: Czy możemy zupełnie odrzucić schemat rozszerzania diety i po prostu pewnego dnia (na przykład po 12 miesiącach) zacząć karmić nasze dziecko normalnym jedzeniem? Jakie to niesie za sobą konsekwencje?

Anna Rzeszotek: Schemat żywienia niemowląt jest pomocnym przewodnikiem dla rodziców, którzy zaczynają rozszerzać dietę dziecka. Każde dziecko przychodzi na świat bez instrukcji obsługi. Każdy z rodziców ma inny poziom wiedzy na temat odżywiania, wiemy to z badań nawyków żywieniowych Polaków. A rodzicielska intuicja nie zawsze wystarcza. Potrzebna jest też wiedza. Dlatego Polscy eksperci, dietetycy, pediatrzy przygotowali schemat żywienia. Z badań Instytutu Matki i Dziecka wynika, że pewne błędy powtarzają się dość często, np.: zbyt późne wprowadzanie posiłków z mięsem, zbyt rzadkie podawanie posiłków z rybką, podawanie parówek, wędlin, które nie są zalecane w żywieniu najmłodszych. Podobnie ma się rzecz z serkami różnej maści, które kuszą rodziców kolorowym opakowaniem, ale niestety ich skład nie jest dostosowany do potrzeb żywieniowych maluchów. Za długo też maluchy dostają papki, przetarte posiłki bez żadnych grudek, co powoduje, że w późniejszym okresie trudno im się oswoić z mniej rozdrobnioną konsystencją. Dlatego schemat żywienia ma dostarczyć rodzicom wiedzy, która pomoże im w zdrowym karmieniu ich pociech.

MG: Dlaczego co kilka lat zmieniają się wytyczne dotyczące rozszerzania diety? Z czego wynikają te zmiany? Kto o tym decyduje?

AR: Zalecenia żywieniowe ewoluują, gdyż zmienia się nasza wiedza na temat wpływu żywienia na zdrowie dzieci. Kiedyś w latach 70. w książce Kuchnia Polska, był obszerny rozdział na temat rozszerzania diety niemowlęcia. I cóż ciekawego było w tych zaleceniach, np.: po 3-4 tygodniu należało już dziecku podawać soki z warzyw i owoców, a od drugiego miesiąca życia mamy niekarmiące piersią miały podawać mieszankę z mleka krowiego, cukru i mąki. Najciekawsze jest to, że w 7-8 miesiącu życia zalecano odejście od karmienia piersią, tłumacząc to tym, że mleko mamy jest już bezwartościowe. Dziś po latach badań wiemy, że karmienie piersią jest najlepszym mlekiem dla malucha i powinno być kontynuowane przynajmniej przez pierwsze 6 miesięcy życia, a nawet dłużej, tak długo, jak dziecko i mama tego chcą. Wiemy też, że zbyt wczesne wprowadzanie posiłków dodatkowych może sprzyjać powstawaniu alergii i nietolerancji pokarmowych, a także, że to, jak karmimy malucha w pierwszych 2-3 latach życia, wpływa nie tylko na zdrowie dziecka dzisiaj, ale także w dalekiej przyszłości. W dzisiejszym natłoku informacji na różne tematy, warto wsłuchiwać się w najnowsze zalecenia ekspertów, gdyż one opierają się na najlepszej na dziś i najświeższej rzetelnej wiedzy naukowej, Naukowcy, lekarze, dietetycy, którzy prowadzą te badania, wyciągają z nich wnioski i chcą je przełożyć na wiedzę pomocną rodzicom. Obecny schemat żywienia niemowląt został opracowany w 2014 roku przez Zespół Ekspertów Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii, Hepatologii i Żywienia Dzieci, czyli najlepszych polskich ekspertów, którym warto zaufać.

MG: Według obecnego schematu rozszerzanie diety należy rozpocząć między 17 a 26 tygodniem życia. Z czego to wynika? Co się stanie, jeśli zacznę rozszerzać dietę przed 17 tygodniem albo po 26 tygodniu?

AR: Zasadniczo WHO, czyli Światowa Organizacja Zdrowia zaleca, aby przez pierwsze 6 miesięcy życia karmić dziecko wyłącznie mlekiem matki. Pamiętajmy, że są to zalecenia ogólnoświatowe, które obejmują także kraje rozwijające się, gdzie mleko mamy jest nie tylko najlepszym, ale też najbezpieczniejszym posiłkiem. W takich krajach warunki sanitarne i jakość żywności pozostawiają czasem wiele do życzenia. Natomiast w Europie i w Polsce dopuszcza się wcześniejsze rozszerzanie diety, po 4 miesiącu życia, po konsultacji z pediatrą, gdyż w naszym regionie świata bezpieczeństwo i przeżywalność maluchów jest o wiele lepsza niż tzw. średnia globalna, dla której WHO opracowuje zalecenia. Ten okres wspominany przez polskich i europejskich ekspertów pomiędzy 17 a 26 tygodniem życia (4,5 – 6,5 miesiąca) to czas, tzw. okienka tolerancji. Z badań wynika, że maluchy łatwiej akceptują niewielkie ilości nowości w jadłospisie właśnie w tym okresie, zwłaszcza jeśli rozszerzaniu diety wciąż towarzyszy karmienie piersią. Zbyt wczesne lub zbyt późne rozszerzanie diety maluchów nie jest wskazane. Zbyt wczesne może m.in.prowadzić do rozwoju alergii pokarmowych, zbyt późne do niedoborów pewnych składników odżywczych, np.: żelaza, czy witaminy C, a także do tzw. neofobii, czyli braku akceptacji nowych posiłków, np.: przecierów warzywnych. Zawsze też należy wziąć pod uwagę gotowość dziecka. Maluch, który skończył 4 miesiące, pewnie trzyma głowę, wodzi wzrokiem za rodzicem, który coś je, wyciąga główkę w kierunku łyżeczki i chętnie próbuje tego, co się na niej znajduje, daje sygnał, że jest gotowy do rozszerzania diety, mimo że nie skończył jeszcze 6 miesięcy.

MG: Jakie ilości „normalnego” jedzenia powinno zjadać dziecko na samym początku? Kiedy „normalny” posiłek może zastąpić posiłek mleczny? Czy możemy to osiągnąć, podając samą marchewkę, czy musi to być pełen posiłek, czyli warzywo + mięso?

AR: Na samym początku zaczynamy od kilku łyżeczek. To nie ma być cały posiłek, który zastąpi jedno karmienie mleczne. To ma być ilość na tzw. smak. Dziecko na początku ma się oswajać z karmieniem łyżeczką, z nowym smakiem, z nową konsystencją. Jego układ pokarmowy ma się uczyć trawić posiłki inne niż mleko. Dlatego na drogę od pierwszej łyżeczki do pełnego posiłku o objętości ok. 100 – 130 ml powinno się przeznaczyć około 2-3 tygodni. Na samym początku zaczynamy od przecierów warzywnych, jednoskładnikowych, np.: od marchewki, brokułu czy dyni Gerber. Posiłki z mięskiem wprowadzamy jako kolejny etap, a po nich przychodzi czas na kleiki i kaszki, przeciery owocowe i owocowe soki przecierowe czy dania z rybką.

MG: Kilka razy spotkałam się z opinią, że małe dzieci jedzą zbyt dużo – za częste posiłki, zbyt duże porcje. Jaką ilość jedzenia powinno jeść dziecko półroczne, roczne i półtoraroczne?

AR: Tak, to prawda. Polskie niemowlęta jedzą zbyt często. W zasadzie niektóre z nich non stop coś przeżuwają: chrupek, wafelek ryżowy, serek, trochę frytek od taty i loda od starszego brata. Oczywiście to wszystko oprócz standardowych 5 posiłków. Taki 5-6 miesięczny maluch powinien mieć 1-2 posiłki dodatkowe i to wszystko. Roczny i półtoraroczny szkrab powinien mieć 5 posiłków w ciągu dnia: śniadanie, II śniadanie, obiad, podwieczorek i kolacja podawane w odstępach co ok. 3 godziny. To wystarczy. Nie ma sensu dawać jeszcze dodatkowo na spacerze bułki czy drożdżówki dziecku jadącemu w wózku, a często to widuję. Odpowiednia porcja posiłku dla malucha to taka, która ma objętość 2 piąstek dziecka złożonych razem. To odpowiada objętości żołądka dziecka. Dlatego unikajmy wciskania 6-7 miesięcznemu dziecku 250 ml zupki czy kaszki. To za dużo. Może prowadzić do przekarmiania, a w konsekwencji do nadwagi lub otyłości. Pamiętajmy, że co czwarty maluch w wieku od 1 do 3 lat waży za dużo. Zwracajmy uwagę na sygnały głodu i sytości, które maluch wysyła. Jeśli dziecko odwraca buzię od łyżeczki, wywraca miskę z jedzeniem, zaciska usta, płacze lub usypia to ewidentny sygnał dla rodzica: Mam dość, najadłem się. I trzeba to uszanować, nawet jeśli maluch nie zjadł całej porcji, która rodzic dla niego przygotował. W nowym schemacie żywienia niemowląt jest ważna wskazówka napisana grubym drukiem: Rodzic/opiekun decyduje, co dziecko zje, kiedy i jak jedzenie będzie podane. Dziecko decyduje czy posiłek zje i ile zje.

MG: Od jakiegoś czasu mocno podkreśla się fakt, że rozszerzanie diety powinno zaczynać się od warzyw? Dlaczego tak jest? Jakie to powinny być warzywa? Jakich warzyw należy na początku unikać?

AR: Warzywa są mniej słodkie od owoców, mleka mamy czy mleka modyfikowanego, gdyż zawierają niewielkie ilości naturalnie występujących cukrów. Dlatego warto od nich zacząć rozszerzanie diety, żeby maluch zdążył je zaakceptować, zanim polubi smak bananów, przecieru z jabłuszka czy gruszki. Na początek można zacząć od marchewki, która zazwyczaj jest pierwszym warzywem podawanym w Polsce, ale równie dobrze mogą to być przeciery z brokułów, dyni czy ziemniaków. Nie powinno się podawać na początek przecierów/zup z nowalijek (np.: z botwiny), które mocno chłoną nawozy azotowe z gleby. Podobnie rzecz ma się z burakami.

MG: Czy rozszerzając dziecku dietę, można podawać mu warzywa gotowane na wywarze mięsnym? Jeśli nie, to dlaczego?

AR: Na początek najbezpieczniej zaczynać rozszerzanie diety przecierami jednoskładnikowymi, np.: ze wspomnianej wcześniej marchewki. A to dlatego, że w przypadku wystąpienia alergii czy nietolerancji pokarmowej łatwiej będzie wyłapać składnik potencjalnie uczulający. Obiadki bardziej złożone, czyli np.: zupki mięsno-warzywne, podajemy wtedy, gdy wiemy, że maluch dobrze akceptuje poszczególne składniki wchodzące w skład złożonej zupki. W praktyce to zazwyczaj układa się tak, że po miesiącu podawania przecierów warzywnych przychodzi pora na obiadki warzywno- mięsne. Pierwsze mięso powinno być delikatne, np.: indyk, kurczak, cielęcina czy królik. Natomiast nie ma znaczenia czy przygotujemy taki obiadek razem z wywarem mięsnym, czy nie. Badania ostatnich lat pokazały, że nie ma to większego znaczenia. Stąd w nowym schemacie żywienia nie ma już zalecenia unikania wywarów mięsnych na początku rozszerzania diety.

MG: Kiedy do diety można wprowadzać owoce? Jakie to powinny być owoce? Jakich owoców unikać?

AR: Owoce najlepiej wprowadzać po warzywach. Zaczynamy od przecierów jednoskładnikowych jak gruszka, banan, czy jabłko. Potem możemy podawać coraz bardziej złożone warianty. Należy unikać owoców, co do których nie wiemy, jak i gdzie były uprawiane. Lepiej też nie zaczynać od egzotycznych pomarańczy czy ananasa. Przeciery z owoców rosnących w naszej strefie klimatycznej, czyli np.: ze śliwek, gruszek czy jabłek są dobre na sam początek rozszerzania diety. Są one dostępne w ofercie Gerber w linii „Moja pierwsza łyżeczka”.

MG: Kiedy w diecie dziecka może znaleźć się nabiał (jogurt, twaróg)?

AR: Jogurt, twaróg można zacząć podawać ok. 7-8 miesiąca życia. Powinny to być niewielkie ilości. Pamiętajmy, że oprócz mleka mamy lub mleka modyfikowanego maluchy jedzą w tym wieku zazwyczaj jeszcze kaszki mleczno-zbożowe więc tego dodatkowego nabiału jak maślanka, czy jogurt powinno być niewiele. Przygodę z nabiałem można zacząć od jogurcików dla niemowląt, tych z alejek sklepowych z żywnością dla niemowląt, np. Nestle Jogolino. Mają one odpowiednią ilość białka oraz skład i wielkość porcji dostosowane do maluchów.

MG: Czy gdy zaczynamy wprowadzać do diety nabiał pod inną postacią niż mleko (np. serki, jogurty), to czy powinniśmy tym samym ograniczać podawanie mleka? Jak to wygląda przy karmieniu piersią i mlekiem modyfikowanym?

AR: W drugim półroczu życia, zaczynając od 7-8 miesiąca, dziecko powinno otrzymywać około 3 posiłków mlecznych. Jeśli mama karmi piersią kilka razy na dobę, na żądanie, to nie ma potrzeby podawania dodatkowych posiłków mlecznych. Jeśli jednak nie karmi piersią lub karmienia te ograniczają się do 1-2 na dobę, to w skład diety malucha powinny wchodzić przykładowo mleko modyfikowane, kaszki mleczno-zbożowe oraz kubeczek deserku mleczno-owocowego Nestle Jogolino. Mleko krowie ma za dużo białka, zbyt dużo składników mineralnych i z tego względu podajemy go maluchom najwcześniej po skończeniu 1. roku życia.

MG: Czy roczne dziecko, które nie ma alergii i chętnie je, może już jeść wszystko? Jeśli nie, to czego powinniśmy wystrzegać się w diecie takiego dziecka? Na jakie pokarmy jest jeszcze zbyt wcześnie?

AR: Tu nie ma prostej odpowiedzi. To zależy od tego, jak wygląda dieta stołu rodzinnego. Jeśli w domu jada się dużo produktów przetworzonych, np.: konserwy, pikle, dania gotowe, dania przygotowywane z półproduktów takich jak dania instant, sosy w proszku, dużo się smaży, podjada słodkości, jada parówki i wędliny, to obawiam się, że nie wszystko z tego stołu rodzinnego powinno trafić do buzi malucha. Również dania smażone, marynowane grzyby pod każda postacią, potrawy ciężkostrawne i ostro przyprawione, np.: bigos czy kaszanka nie powinny trafiać do menu malucha przed ukończeniem 3. roku życia, o grzybach mówi się nawet, że do 7 roku życia nie powinny trafiać na talerz dziecka. Taki roczniak to nie jest mały dorosły. Wciąż powinien jadać obiady głównie przygotowane poprzez gotowanie lub pieczenie, ewentualnie duszenie przy niewielkiej ilości tłuszczu, w tym produkty specjalnego przeznaczenia żywieniowego dla dzieci po 1. roku, np. Gerber DoReMi. Rodzice powinni za to położyć większy nacisk na grupy produktów, których w diecie jedno- i dwulatków jest za mało, a mam na myśli warzywa i owoce w każdej postaci: surowe, gotowane, duszone i pieczone, zupy kremy warzywne. Z badań Instytutu Matki i Dziecka wynika, że maluchy w Polsce jedzą 3 razy za dużo wędlin i mięs i 3 razy za mało owoców i warzyw w stosunku do rekomendacji. Mamy taki w Polsce nawyk podawania produktów sycących, kalorycznych, mięs, kotletów, słodkich serków i słodzonych soków, białych bułek i drożdżówek. Prędzej powiemy dziecku na koniec obiadu: „Dojedz chociaż mięsko”. A te warzywa są pomijane, niewiele ich nakładamy na talerz, zniechęcamy się do ponawiania prób podawania nielubianych warzyw czy owoców. A to bardzo ważne, żeby dzieci od początku oswajały się z różnymi warzywami, owocami, bo to ważny element kształtowania zdrowych nawyków żywieniowych i zapobiegania nadwagi i otyłości u dzieci. Pamiętajmy, że dzisiaj co czwarty maluch pomiędzy 1. a 3. rokiem życia ma nadwagę lub jest otyły i z tej otyłości trudno mu będzie wyjść.

MG: Kiedy w diecie dziecka może znaleźć się kasza? W jakiej kolejności należy je wprowadzać (kukurydziana, ryżowa, manna, krakowska, kuskus, jęczmienna, jaglana, gryczana)? 

AR: Kasze mogą się znaleźć w jadłospisie maluchów dość wcześnie. W końcu ryż czy kukurydza też należą do produktów zbożowych, a są one bazą pierwszych kleików i kaszek dla niemowląt. Ryż i kukurydza nie zawierają glutenu, stąd kaszki i kleiki na bazie ryżu można podawać jako pierwsze, w okolicach 5-6 miesiąca. Natomiast zboża i produkty glutenowe, czyli: pszenica (w tym kasza manna i kasza kuskus), żyto, jęczmień (w tym kasza krakowska, perłowa, pęczak) i owies (płatki owsiane) powinny być podawane nieco później, po 6 miesiącu, w niewielkich ilościach ze względu na obecny w nich gluten, który przez niektóre dzieci może być źle tolerowany lub powodować celiakię. Dotyczy to niewielkiego odsetka dzieci, stąd nie należy się tym na zapas martwić, tylko podawać te produkty w niewielkich ilościach, obserwując reakcje malucha. Oprócz ryżu i kukurydzy glutenu nie zawiera też kasza gryczana i jaglana. Są one mniej popularne w żywieniu niemowląt, ale je również można podawać np.: w daniach obiadowych.

MG: Co to jest gluten? Dlaczego tak wielka waga przykładana jest do wprowadzania glutenu do diety dziecka? Jak należy go wprowadzać?

AR: Gluten to białko, które występuje w ziarnach pszenicy, jęczmienia, owsa i żyta. Nietolerancja glutenu zwana celiakią (choroba trzewną), to poważne schorzenie, które dotyka zarówno dorosłych, jak i dzieci. Szacuje się, że przynajmniej 1% ludzi może cierpieć na nietolerancję glutenu, a właściwe jego wprowadzenie pomaga lepiej zaakceptować ten składnik. Zbyt późne lub zbyt wczesne wprowadzenie glutenu do diety dziecka może zwiększyć ryzyko rozwoju celiakii. Dlatego lekarze i żywieniowcy zalecają, aby kaszki glutenowe zacząć wprowadzać po 6. miesiącu życia. Wprowadzanie glutenu najlepiej zacząć od dodania niewielkich ilości (1 łyżeczka) kaszek glutenowych (np. kasza manna) do jednego posiłku w ciągu doby (do przecieru jarzynowego, mleka odciągniętego z piersi lub modyfikowanego). Jeśli dziecko nie wykazuje objawów nietolerancji glutenu (takich jak biegunki, brak przybierania na wadze, wysypka czy duszności), to po 2-3 tygodniach podawania niewielkich ilości glutenu można podać pełną porcję kaszki zawierającej gluten (ok. 160 ml).

MG: Jeśli chcemy samodzielnie przyrządzać dziecku posiłki, to na co powinniśmy zwracać uwagę, wybierając produkty (warzywa, mięso, ryby)?

AR: Warzywa i owoce powinny pochodzić z zaufanego źródła. I mam tutaj na myśli źródło, które dobrze znamy. Czyli najlepiej od babci, mamy czy cioci lub z własnego ogródka, jeśli mieszkamy na wsi i mamy takie możliwości. Takie warzywa czy owoce przeznaczone dla malucha nie powinny być nawożone ani opryskiwane pestycydami. Mięsa powinny być delikatne, np.: kurczak, też najlepiej swojski lub z hodowli ekologicznej, a ryby z połowów oceanicznych, np.: z Atlantyku lub Pacyfiku. Ryby bałtyckie i hodowlane nie mają jakości odpowiedniej dla najmłodszych ze względu na duże stężenia metali ciężkich, dioksyn i innych zanieczyszczeń. Jeśli mama nie ma pewności co do pochodzenia surowców, rozwiązaniem są posiłki specjalnego przeznaczenia żywieniowego, czyli specjalne posiłki dla niemowląt, które są produkowane z zupełnie innej klasy surowców niż te dostępne w sklepach. Produkty Gerber oraz Bobo Frut są poddawane kontroli na każdym etapie produkcji, tak naprawdę od nasionka, pomiaru parametrów gleby, aż do momentu zamknięcia w słoiczku, żeby posiłek dla malucha miał najwyższą jakość i był dla niego bezpieczny. Mam dwie córki, mieszkam w mieście i sama korzystałam z tego typu produktów dla niemowląt, gdy rozszerzałam ich dietę. Własne zupki gotowałam tylko z warzyw od babci, która mieszkała na wsi i uprawiała marchewkę, pietruszkę i ziemniaki na osobnym poletku, wydzielonym specjalnie pod uprawę warzyw dla prawnuków.

MG: Dlaczego posiłków dzieci nie należy doprawiać? Jakich przypraw należy unikać? Czy do dziecięcych posiłków można dodawać zioła?

AR: Nie doprawiajmy ich solą czy cukrem. Posiłki dla niemowląt mają właśnie być delikatne w smaku. Pamiętajmy, że my dorośli mamy dużo mniej kubków smakowych od niemowląt. Niemowlęta mają je nawet na ustach, nie tylko na języku. Są bardzo wrażliwe na smaki, więc nie ma potrzeby wzmacniać ich intensywności. Coś, co dla nas wydaje się mdłe, dla dzieci będzie idealne. Nieposolony przecier z jarzyn pomoże dziecku uczyć się smaków warzyw, akceptować je bez dosalania. To ważny element kształtowania zdrowych nawyków żywieniowych. Zupkę dla malucha można doprawić koperkiem czy niewielka ilością natki. Bardziej wyraziste przeprawy, jak pieprz, oregano czy papryka mogą poczekać, aż maluch skończy 1. rok życia.

MG: Czy zastępowanie mleka wodą w celu wyeliminowania nocnych pobudek i karmień jest dobrym pomysłem? Czy można rozrzedzać stopniowo mleko modyfikowane, czy należy się kurczowo trzymać instrukcji przyrządzania mleka?

AR: Mleka nie należy rozrzedzać, podobnie jak nie należy dawać większej ilość miarek na daną objętość wody, niż jest to podane w instrukcji przygotowania podanej na opakowaniu produktu. Zawsze przygotowujemy je zgodnie z zaleceniem producenta. To ważne, gdyż skład mleka jest ściśle określony i nie powinno się nim manipulować. Gdy maluch jest już na tyle duży, że może obyć się bez karmień nocnych, czyli około 9-10 miesiąca, wtedy po prostu podajemy wodę, przytulamy, kołyszemy i usypiamy, Wkrótce dziecko przyzwyczai się do zmian, co będzie też z pożytkiem dla jego zębów. Podawanie mleka modyfikowanego, herbatek czy soków w ciągu nocy może sprzyjać próchnicy. Wyjątkiem jest karmienie piersią. Piersią karmimy na żądanie, również w nocy.


Mam nadzieję, że ten wywiad rozwiał wasze żywieniowe wątpliwości i będzie wam choć trochę łatwiej rozszerzać dietę dziecka. My właśnie walczymy z glutenem, co w rzeczywistości jest nieco trudniejsze niż w teorii, bo Hela skutecznie odmawia zjadania kaszki manny (kiedy podaję jej jarzyny wymieszane z kaszką to pluje, ale same jarzyny potrafi wylizać z dna miski :D). Jeśli macie jeszcze jakieś wątpliwości, to zachęcam was do skorzystania z możliwości zapytania Anny Rzeszotek o to, co nadal nie jest dla was jasne. Na stronie www.zdrowystartwprzyszlosc.pl jest możliwość zadania pytania dotyczącego żywienia – TUTAJ jest bezpośredni link do Anny. Naprawdę polecam :)

 

Wpis powstał przy współpracy z marką Gerber

 

Zobacz
więcej

Poradnik Wakacyjny: Udane wakacje w ogrodzie i na działce

Poradnik Wakacyjny: Udane wakacje w ogrodzie i na działce

Nie każdemu pisane są urlopy na białych piaskach Malediwów, malowniczych zboczach Alp czy wśród szalonych atrakcji Disneylandu! Zapewne spora część rodzin spędzi tegoroczne wakacje, choć częściowo w ogrodzie, albo na działce.

Poradnik Wakacyjny: Wakacyjna apteczka

Poradnik Wakacyjny: Wakacyjna apteczka

Od dawna wiadomo (zgodnie z Prawem Murphy’ego), że jeśli nasze dzieci nie chorowały przez cały rok, to zachorują właśnie podczas wakacji. Jeśli przez cały rok chorowały, to tym bardziej oczywiste jest to, że zachorują podczas wakacji.