Podgrzewacz do chusteczek Prince Lionheart

3.6

Podgrzewacz do chusteczek nie jest niezbędnym elementem wyprawki, ale może być przydatny podczas pielęgnacji dzieci, które wyjątkowo źle reagują na zimne, mokre chusteczki. Cena: 149 zł (+ wymienne gąbki raz na pół roku za 42 zł)

Wygląd 4 Jakość 4 Cena 3

Nadszedł ten moment, w którym po 3 tygodniach użytkowania mogę w końcu napisać własną opinię o podgrzewaczu do chusteczek. Przyznam, że żałuję, iż w tej kwestii nie może się (jeszcze) wypowiedzieć główny beneficjent tegoż urządzenia, moja córka Helena. Jak sama nazwa wskazuje podgrzewacz sprawia, że mokre (i zimne) chusteczki, którymi wycieramy naszym dzieciom pupy stają się ciepłe i pielęgnacja jest przyjemniejsza dla małego dziecka.

Nie będę się w ogóle rozwodzić nad niezbędnością tego gadżetu, bo każdy rodzic jest w stanie stwierdzić sam czy takie coś mu się przyda czy nie. Z mojego punktu widzenia, jako testerki, najważniejsze było sprawdzenie czy podgrzewacz faktycznie robi to, co powinien :) Podgrzewacz, który posiadam to Prince Lionheart, w sumie jedyny, który bez problemu udało się znaleźć w sklepach internetowych, do których najczęściej zaglądam. Zanim zdecydowałam się na jego zakup, to słyszałam kilka różnych, bardzo pozytywnych opinii o nim, więc miałam już pewne wyobrażenie na temat jego funkcjonalności. Gdy go wyciągnęłam z pudełka to okazało się, że jest większy niż myślałam. Chociaż wielkość akurat nie powinna mnie aż tak zaskoczyć, bo to raczej jasne, że podgrzewacz musi być większy od paczki chusteczek, którą chowa się do środka ;)

Jak to działa?

Byłam bardzo ciekawa, jak działa ten gadżet. Okazało się, że cały mechanizm jest bardzo prosty. Podgrzewacz to plastikowy pojemnik, do którego wkłada się specjalną silikonową gąbeczkę porządnie namoczoną w wodzie. Tak naprawdę zanim włożymy tę gąbkę do środka, to musimy umieścić ją w specjalnym ochraniaczu. Całość kładziemy na dnie plastikowego pudełka, na to kładziemy cały stos mokrych chusteczek, zamykamy i podłączamy podgrzewacz do prądu. Podgrzewacz sprawia, że chusteczki są ciepłe, a woda z gąbki sprawia, że chusteczki nie wysychają.

DSC_0270
Tak wygląda podgrzewacz od środka
DSC_0271
Zmoczona gąbka trafia do szarego plastikowego etui
DSC_0274-001
Etui z gąbką wkładamy do środka podgrzewacza
DSC_0276
Na wierzch kładziemy chusteczki wyciągnięte z opakowania i zamykamy podgrzewacz

Generalnie całość jest bardzo łatwa w obsłudze i praktyczna. Dzięki podgrzewaczowi mamy w zasadzie nieograniczony dostęp do chusteczek, które nie są zimne i mokre. Przydatne jest to szczególnie w nocy, kiedy bardzo chcemy nie rozbudzić dziecka podczas przewijania. Wiadomo, że na zimną chusteczkę dziecko zareaguje gorzej niż na ciepłą. Mi się parę razy zdarzyło przewinąć Helę bez budzenia :) Ale szczerze mówiąc, spodziewałam się, że chusteczki po wyciągnięciu z pojemnika będą naprawdę ciepłe. W rzeczywistości są letnie, czyli poniżej moich oczekiwań. Ponieważ odczuwalność temperatury jest bardzo względna postanowiłam porównać różnice w pielęgnacji normalną mokrą chusteczką i taką z podgrzewacza, i muszę przyznać, że różnica jest zauważalna. Gdybym miała sama wybierać, to wolałabym używać tej cieplejszej :)

Moim zdaniem jest to bardzo wygodna alternatywa do moczenia chusteczek w ciepłej wodzie czy ogrzewania ich na kaloryferze, więc jeśli ktoś z was stosuję którąkolwiek z wymienionych metod, to warto się zastanowić nad tym gadżetem. Żebyście mieli świadomość na co (ewentualnie) się decydujecie, to napiszę też o wadach. Po pierwsze podgrzewacz musi być podłączony do prądu, jeśli więc w pobliżu przewijaka nie macie gniazdka, to raczej nie będzie to wygodne rozwiązanie. Po drugie chusteczki włożone do podgrzewacza brązowieją, jak pisze producent jest to absolutnie normalne podczas używania podgrzewacza, ale szczerze mówiąc ja zużyłam już 3 opakowania i tylko jedna chusteczka zrobiła się jasno brązowa. Po trzecie wadą na pewno jest też cena. Ja kupiłam podgrzewacz za 149 zł. Do tego muszę doliczyć koszt gąbek (należy je wymieniać co 3 miesiące) – zestaw dwóch wkładów kosztuje 42 zł. Czyli w ciągu pierwszego roku podgrzewacz będzie nas kosztował ponad 200 zł. Moim zdaniem to dużo, biorąc pod uwagę ile dodatkowo musimy wydać na chusteczki, ale jeśli wasze dziecko nie przepada za dotykiem zimnego i mokrego materiału, to warto rozważyć zakup.