Jak wyjść w zimie na spacer z dzieckiem?

Trzy lata temu napisałam na blogu o tym, że w zimie z powodu smogu często wychodzimy z domu w maseczkach, pokazywałam też nasze antysmogowe maski. Wtedy widok człowieka w maseczce wzbudzał sensację, a dzisiaj nasza rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Maseczka (choć najczęściej nie antysmogowa) na twarzy to widok absolutnie powszechny, więc już nikt się temu nie dziwi. To jest akurat spory plus (i chyba jedyny) tej okropnej pandemii.

Dlatego myślę, że to jest dobry moment do tego, by przekonać tych jeszcze nie do końca przekonanych do zatroszczenia się o swoje zdrowie przez zadbanie o to byśmy i my, i nasze dzieci nie narażali się niepotrzebnie na oddychanie mocno zanieczyszczonym powietrzem.

Mam wrażenie, że obecnie smog nie jest problemem tylko dla mieszkańców nadmorskich miejscowości. Smog dość szczelnie otula miasta i wsie w mroźne dni i noce. My mieszkamy w mieście, na osiedlu domków jednorodzinnych i szczerze mówiąc, pierwsza mroźna noc w sezonie oznacza, że w najbliższym czasie wyjście z domu na spacer będzie możliwe tylko, jeśli ten spacer miałby być w lesie daleko od ludzkich zabudowań.

Dym palonego węgla, drewna i plastiku potrafi mocno dawać się we znaki, szczypać w oczy i powodować ataki kaszlu. Ale nie tylko z tego powodu smog jest niebezpieczny. Zanieczyszczone powietrze ma bardzo negatywny wpływ na funkcjonowanie układu oddechowego, układu krążenia czy układu nerwowego. To, co dla mnie jest obecnie bardzo ważne to negatywny wpływ zanieczyszczeń powietrza na rozwój dziecka w okresie prenatalnym oraz zwiększone ryzyko wcześniactwa, niskiej wagi urodzeniowej czy obumarcia płodu. Zanieczyszczenie powietrza może mieć też negatywny wpływ na płodność kobiet i mężczyzn. Rocznie w Polsce prawie 50 tys. osób umiera z powodu zanieczyszczenia powietrza pyłem. [źródło] Te dane są fatalne, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że tak naprawdę sytuacja w tej kwestii się nie poprawia.

Co możemy zrobić, żeby nie oddychać zanieczyszczonym powietrzem?

Mierniki jakości powietrza

Po pierwsze warto sprawdzić, czy w naszej okolicy mamy problem z zanieczyszczonym powietrzem. Nie trzeba od razu kupować miernika, można na początek sprawdzić jakość powietrza w stacjach pomiarowych sąsiadujących z naszym domem. Ja korzystam z darmowej aplikacji Kanarek, która agreguje dane z wielu stacji (nie tylko tych oficjalnych GIOŚ), dzięki czemu widzę pomiary ze stacji oddalonych od mojego domu o kilkaset metrów. Jest to dla mnie o tyle ważne, że na naszym osiedlu powietrze w zimie bardzo często jest fatalne, ale GIOŚ nie ma tutaj stacji pomiarowej – najbliższa oddalona jest o kilka kilometrów i znajduje się ona wśród bloków, gdzie jak wiadomo nikt węglem ani tym bardziej śmieciami nie pali. W związku z tym jej pomiary są zazwyczaj bardziej optymistyczne niż nasza rzeczywistość.

smog

Jeśli wiemy, że z powietrzem w naszej okolicy jest słabo, to warto zaopatrzyć się w miernik jakości powietrza, bo on da nam najlepszy obraz tego, jakie powietrze mamy w domu i w najbliższym sąsiedztwie. My mamy 2 dwa takie mierniki – jeden z nich to kilkuletni już model Kaiterra Laser Egg (obecnie można kupić nowszą wersję), który dobrze się sprawdza właśnie w domu. Od niedawna korzystamy również z miernika Huma-i HI-150, który jest znacznie mniejszy od Kaiterra, więc można go zabrać ze sobą również na spacer.

Huma-i HI-150 mierzy poziom cząstek stałych (PM2.5 i PM10), lotnych związków organicznych, CO2, wilgotność oraz temperaturę. Co ważne nie podaje samych numerków, ale również kolory i ikony sugerujące czy powietrze jest dobrej, umiarkowanej, złej czy bardzo złej jakości. Nie musimy więc nawet za bardzo znać się na pomiarach, by umieć z miernika skorzystać. Z mojej perspektywy jest to plus, bo czasem miernika używają starsze dzieci, które nie muszą wiedzieć, przy jakim stężeniu PM 2.5 należy włączyć oczyszczacz albo maseczkę – miernik Huma pokaże im to przy pomocy ikony.

smog

Mierniki Huma kosztują od 379 do 579 zł (w zależności od modelu) i można je kupić na stronie www.oddechtozycie.pl.

Oczyszczacze powietrza

Jeśli zła jakość powietrza to dla was nie tylko problem podczas wyjścia z domu, ale także w domu, to najlepiej zainwestować w oczyszczacz powietrza. Dobre oczyszczacze można kupić już za niecały 1000 zł, aczkolwiek to, jaki oczyszczacz sprawdzi się w waszym domu, zależy od kubatury i rozkładu pomieszczeń. Przed zakupem warto trochę poczytać na temat oczyszczaczy, porównać kilka modeli i popytać się ich użytkowników o opinie.

Kilka lat temu przy okazji pisania recenzji naszego pierwszego oczyszczacza opublikowałam na blogu tekst, który moim zdaniem może wam bardzo przy poszukiwaniach oczyszczacza pomóc, bo jest tam dość szczegółowo opisane, na co zwrócić uwagę wybierając oczyszczacz. Nie będę się więc teraz powtarzać, po prostu zapraszam TUTAJ.

Maseczki antysmogowe

Jeśli w domu mamy czyste powietrze, a za oknem smog to najlepiej zostać w domu. Problem polega na tym, że jednak nie zawsze możemy w domu zostać – chodzimy do pracy, na zakupy, odprowadzamy dzieci do przedszkola czy szkoły. My w takiej sytuacji zawsze zabieramy ze sobą maski antysmogowe. Od dwóch lat są to maski ochronne Cambridge N99.

Lila i Hela w swoich pierwszych antysmogowych maskach!

Maski Cambridge mają amerykański atest N99, oznacza to tyle, że zatrzymują przynajmniej 99% lotnych cząstek (europejskim odpowiednikiem jest atest FFP3). Te maski filtrują wirusy, alergeny i cząstki PM10 oraz PM2.5. Jest to najwyższy możliwy poziom ochrony i jeśli zastanawiacie się, czy chronią przed koronawirusem, to odpowiem, że chronią was. Ze względu na zawór odprowadzający wilgoć nie chronią innych. Do ochrony innych niezbędne byłoby nałożenie na taką maskę na przykład jednorazowej maseczki chirurgicznej.

smog

Maski Cambridge super się sprawdzają zarówno u dorosłych, jak i dzieci. Dzięki różnym rozmiarom można wybrać taką, która będzie dobrze przylegać do twarzy. U nas Michał używa rozmiaru L, ja M, a dzieci mają eSki. Jeśli maska jest za duża to po pierwsze mamy możliwość jej regulacji przez boczne gumki, ale możemy do niej przyczepić jeszcze specjalny pasek na głowę. Wtedy po pierwsze maski nie musimy zaczepiać o uszy (a jak pewnie sporo rodziców wie, przy zakładaniu dziecku maseczki uszy często są największym problemem), a po drugie maseczka będzie lepiej przylegała do nosa i brody. Ja jestem wielką fanką tych masek, bo to jedyne (a w ciągu ostatnich miesięcy nosiłam wiele maseczek), które potrafię tak założyć, by dobrze przylegały, a okulary mi nie parowały!

Maski Cambridge można myć ręcznie w ciepłej wodzie z mydłem, ale warto pamiętać, że warstwa filtrująca z czasem się „zapycha” i maska traci swoje właściwości. Według producenta maski zużywają się w ciągu 3-6 miesięcy. W naszym przypadku oznacza to zakup jednej maski antysmogowej rocznie.

Maski antysmogowe zakładamy zawsze wtedy, gdy normy jakości powietrza są przekroczone. A to sprawdzamy naszymi miernikami, albo jeśli nie mamy miernika pod ręką to w aplikacji Kanarek. Osobiście dużo bardziej wolę maski antysmogowe od tych chirurgicznych, więc od kiedy zrobiło się chłodno, wychodząc z domu, zawsze zabieram ze sobą maskę Cambridge – jest mi w niej cieplej w buzię, łatwiej mi się w niej oddycha i nie parują mi okulary!

Maski Cambridge kosztują 159 zł i można je kupić na stronie www.oddechtozycie.pl. Przy wyborze rozmiaru maski sugerujemy się rozmiarówką producenta i zawsze się sprawdza, więc polecam z niej skorzystać :)

Co możemy zrobić coś, żeby w przyszłości nie musieć nosić masek i używać oczyszczaczy?

Te wszystkie maseczki, mierniki, oczyszczacze mają wpływ na to, że oddychamy powietrzem nieco lepszej jakości, ale samego powietrza nie poprawiają. Smog jak był, tak jest nadal. W tym celu potrzebne są działania, które powinny doprowadzić do tego, by było go coraz mniej. To wymaga często zaangażowania społecznego i politycznego, na które nie koniecznie mamy czas i ochotę, ale warto pamiętać o tym, że rozwój nowych technologii pozwala nam na podejmowanie działań bez dużego wysiłku!

Powinniśmy więc przy pomocy prężnie działających organizacji społecznych wymuszać zmianę prawa tak, by w przyszłości problem zanieczyszczonego powietrza się zmniejszał, a nie rósł. Żeby to zmienić, potrzebna jest edukacja, dotacje do wymiany pieców, ale też zmiana przepisów. Jako obywatele możemy mieć na to wpływ, chociażby przez kierowanie petycji domagających się wprowadzenia antysmogowych regulacji!

I dlatego bardzo się cieszę, że dzięki aplikacji Kanarek każdy z nas (a przynajmniej na razie Warszawiacy) może zostać takim „kanapowym aktywistą”. Od niedawna aplikacja nie tylko udostępnia pomiary jakości powietrza, ale również petycje przygotowane przez specjalistów z Polskiego Alarmu SmogowegoMiasto Jest Nasze, które są skierowane do władz, aby te podjęły konkretne kroki w celu poprawy jakości powietrza.

Więc jeśli tak jak ja od listopada do marca frustrujecie się za każdym razem, kiedy zaglądacie do Kanarka, to polecam wam tę frustrację przelać w działanie i podpisywanie petycji. To tylko mały kamyczek, ale to od naszego wspólnego działania zależy, czy z tych kamyczków powstanie lawina zmian!

Jeśli jeszcze nie korzystaliście z Kanarka, albo po prostu nie zauważyliście petycji pojawiających się w aplikacji, to bardzo zachęcam do zajrzenia na stronę www.misjaczystepowietrze.pl, z której dowiecie się, jak to działa, jak podpisywać petycje i co dzięki temu może się zmienić!

Zniżka na zakup masek Cambridge i miernika Huma

Jeśli zdecydujecie się na zakup polecanych przeze mnie masek antysmogowych Cambridge lub miernika Huma, to możecie skorzystać z mojego kodu rabatowego, który da wam 8% zniżki.


Mój kod rabatowy to: mamygadzety działa do 31.12.2021 roku! Maski i miernik możecie kupić TUTAJ.