Top 6 gadżetów na plażę

Lato się właśnie zaczęło i kto wie może wkrótce doczekamy się ładnej pogody nad Bałtykiem. Z racji mojego stanu urlop z dziećmi spędzimy właśnie nad naszym zimnym morzem. Oczywiście samego wyjazdu nie mogę się doczekać i już zaczynam kolekcjonować plażowe gadżety – bo w końcu być na plaży i nie przetestować nowości, lub nie zdobyć uznania znajomych jakimś super funkcjonalnym przedmiotem, to nie w moim stylu ;) Poniżej moje gadżetowe typy na plażę. Część z nich testuję już od jakiegoś czasu, a część będę miała okazję wypróbować już za 2 tygodnie.

1. Zabawki do piasku Quut

Do tej pory kupowałam najzwyklejsze zestawy zabawek – wiaderko, łopatka, grabki, sitko i foremki. Niezbyt trwałe, ale bardzo tanie. Większość z nich po jednym sezonie kończyła żywot. W tym roku zakochałam się w zabawkach belgijskiej marki Quut. Zauroczyły mnie nietypowym wyglądem – w niczym nie przypominają typowych wiaderek i łopatek – a jednak da się nimi kopać, grabić, nosić wodę, budować zamki. Z całą pewnością pozwalają dzieciom na bardziej kreatywne podejście do zabawy w piasku. Najpierw chciałam kupić jedynie wiaderko, które skonstruowane jest tak, że woda się z niego nie wylewa (co za ulga dla rodziców, którzy muszą pół dnia nosić dzieciom wodę z morza, bo zanim dziecko ją doniesie, to wiaderko jest puste!), ale potem zobaczyłam coś co jest niepodobne do niczego, ale za to pełni funkcję łopatki, grabek i sitka, a potem zobaczyłam całą resztę. Kupiłam prawie cały zestaw, powstrzymując się jedynie przed przyniesieniem do kasy fantastycznej dużej łopatki z sitkiem – na szczęście uznałam, że jest zbyt droga i, że poradzę sobie bez niej. Jestem zachwycona całym zestawem i coś czuję, że pierwszego dnia na plaży zabawki będą głownie w moich rękach ;)

Zabawki Quut można kupić w Fabryce Wafelków.

quut_alto_6 quut_triplet digging quut1 quut_cuppi_4

2. Koc piknikowy Skip Hop

Mój ukochany koc piknikowy z Lidla za 50 zł świetnie sprawdza się podczas pikników na trawie, ale na plaży wyjątkowo go nie lubię – jest włochaty, więc „gryzie” kiedy leży się na nim prawie nago i przyczepia się do niego mnóstwo piachu, którego później bardzo ciężko się pozbyć. Podobnie z ręcznikami, które po kilku godzinach plażowania prawie w całości pokryte są piachem. Mimo to nie szukałam lepszych rozwiązań plażowych, bo skoro nasze matki na plaże zabierały koce i ręczniki, to my też możemy. I pewnie w tym roku nad morze zabrałabym lidlowy koc, gdyby nie fakt, że podczas wizyty w sklepie Mamagama został mi zaprezentowany koc marki Skip Hop. Jest duży (155 x 155 cm), wykonany z nieprzemakalnego materiału, który może nie jest tak przyjemny w dotyku jak mięciutkie frotte, ale nie „łapie” piasku i bardzo łatwo się go czyści. Do tego się nie nagrzewa, więc idealnie nadaje się na plażowanie z dziećmi. Dodatkowa zaleta to kieszeń termoizolacyjna, do której możemy włożyć napoje i przekąski (dzięki czemu nie musimy zabierać na plażę dodatkowej torby z prowiantem) oraz możliwość złożenia i zapięcia koca w bardzo poręczną torbę o niewielkich rozmiarach – naprawdę idealny rodzinny gadżet na plażę. Oczywiście koc jest droższy niż te z dyskontów, ale warto zainwestować jeśli często jeździcie nad morze lub na pikniki w parku.

Koc piknikowy Skip Hop można kupić w Coocoo.

SH-Central-Park-Outdoor-Blanket-Cooler-Bag5 skip-hop-central-park-outdoor-blanket-and-cooler-bag-1397004088 skip-hop-central-park-outdoor-blanket-and-cooler-bag-1397004118 skip-hop-central-park-outdoor-blanket-and-cooler-bag-1397004358

3. Namiot plażowy Tribord

Zawsze dziwiło mnie to, że w zasadzie tylko nad polskim morzem dostrzec można parawany. Zanim zaczęłam spędzać wakacje nad Bałtykiem (a wbrew pozorom było to dość późno, bo przez większość mojego życia mieszkałam daleko od morza) myślałam, że parawany służą do zaznaczania swojego terenu na plaży. Później okazało się, że na naszych plażach potrafi tak dmuchać, że bez parawanu naprawdę ciężko plażować. Oprócz parawanu trzeba mieć również parasol, bo w słońcu jest za gorąco. Oczywiście wszystko nosimy ze sobą tam i z powrotem. Jeśli dojdzie do tego dwójka dzieci, wózek, zabawki, ręczniki i prowiant to zaczynamy wyglądać tak, jakbyśmy szykowali się na wojnę. Dlatego dla mnie mega odkryciem były namioty plażowe. Co prawda nie pozwalają nam zagarnąć zbyt dużego terytorium na plaży (do tego jednak najlepsze są parawany – najlepiej kilka! ;)), ale są lekkie, małe po złożeniu, całkiem spore po rozłożeniu i oprócz ochrony przed wiatrem, chronią również przed słońcem, co jest niezbędne jeśli spędzamy na plaży cały dzień. Do tej pory korzystaliśmy z namiotów znajomych i rodziny, która jeździła nad morze razem z nami, ale w tym roku musimy kupić coś własnego, bo nie mamy od kogo pożyczyć :) Po długich internetowych oględzinach jestem prawie zdecydowana na namiot z Decathlonu IWIKO TRIBORD, który przekonał mnie nie tylko wielkością i bardzo dobrą ochroną przed słońcem, ale przede wszystkim systemem rozkładania. Nie lubię tych namiotów, które mają system rozkładania w 2 sekundy i system składania w 20 minut (takie gdzie trzeba zaginać miliony okrągłych drutów, żeby w końcu dało się to wepchnąć do pokrowca), więc kiedy zobaczyłam, że namiot Tribord ma zupełnie inny system składania i rozkładania (obie rzeczy da się zrobić w 2 sekundy i przypomina to składanie i rozkładanie parasola) to przestałam szukać dalej. Do tego cena jest całkiem przyzwoita – tak jak w przypadku większości produktów z Decathlonu. W chwili obecnej jestem na etapie wyboru koloru, ale mam nadzieje, że jeszcze w tym tygodniu uda mi się przywieźć nowy nabytek do domu :)

Namiot Tribord można kupić w Decathlonie :)

tribord2 tribord3

4. Okulary przeciwsłoneczne Orao

Okulary przeciwsłoneczne przydają się nie tylko na plaży, więc Franek i Lila mają je już od jakiegoś czasu (dokładnie od czasu kiedy mieliśmy w maju jechać do krajów bałtyckich, ale Franek się rozchorował). Kupiliśmy im okulary ORAO w Decathlonie, głównie z powodu niskiej ceny i braku czasu na szukanie czegoś innego. Dzieci je uwielbiają za kolory – każdy ma w swoim ukochanym kolorze, a ja za to, że dzieci uwielbiają je nosić. Nie muszę nikogo namawiać do tego żeby okulary założył, bardzo dobrze trzymają się głowy i mają specjalną opaskę, dzięki której okularów nie można zgubić. Wszyscy są zadowoleni, a oczy są pod ochroną :)

Okulary Orao kupiłam w Decathlonie :)

orao orao1

5. Nocnik turystyczny Pottete Plus

Spędzanie całego dnia na polskiej plaży ma jeden zdecydowany minus – stan toalet – jeśli przy plaży w ogóle jest WC, to po pierwsze jest ono na tyle daleko, że ciężko dziecku wytrzymać, a po drugie jest w takim stanie, że sama brzydzę się z nich korzystać. I o ile ja nie mam problemu z kilkunastominutowym spacerem do przyzwoicie wyglądającej toalety, to z dziećmi sytuacja wygląda inaczej. Dlatego zabieranie ze sobą na plażę nocnika jest dla mnie oczywiste. Żeby nie taszczyć pod pachą wielkiego tronu używamy nocnika turystycznego Pottete Plus. Po złożeniu jest mały, po rozłożeniu bardzo stabilny, a zużyte woreczki łatwo jest wyrzucić do kosza na śmieci. A jeśli zdarzy się tak, że przy plaży jest przyzwoita toaleta, to wtedy używamy Pottete Plus jako nakładki na toaletę. Jedyny problem to jego popularność – kupiła go już połowa polskich rodziców, więc druga połowa musi czekać, aż do Polski dotrze nowa dostawa :) Moją recenzję nocnika można przeczytać tutaj.

Jeśli ktoś reflektuje na różowy nocnik, to można kupić go w sklepie naturepolis, a jeśli interesuje was inny kolor bądź chcecie dokupić jednorazowe wkłady do nocnika, to musicie poczekać :)

potette1 potette2

6. Opaska informacyjna Infoband

To też jest gadżet, który mamy od dawna, ale muszę o nim napisać jeszcze raz :) Komunikaty o zaginionych dzieciach najczęściej słyszę na plaży. Nie było takiego wyjazdu nad Bałtyk kiedy nie słyszałam o tym, że jakieś dziecko się zgubiło. Wiadomo, że na plaży nie można spuścić dziecka z oka, bo jest tam tłum, dzieci są małe i jest ich setka. Czasami pomimo naszych starań jedna sekunda kiedy patrzymy się na drugie, albo trzecie, albo czwarte dziecko sprawi, że pierwsze zniknie nam z oczu. Żeby zaoszczędzić dziecku i sobie stresu należy dziecko podpisać. Można w tym celu użyć specjalnych opasek informacyjnych, tatuaży, lub trudno zmywalnego flamastra. Podpisujemy dziecko swoim numerem telefonu, tak żeby w razie potrzeby osoba, która zainteresuje się naszym zagubionym potomkiem mogła od razu do nas zadzwonić. Oczywiście możemy też dziecko nauczyć naszego numeru na pamięć, ale stres różnie na młody organizm wpływa, więc lepiej zabezpieczyć się podwójnie. Ja polecam opaski Infoband, które służą nam już od roku i jestem z nich bardzo zadowolona :) Moją recenzję można przeczytać tutaj.

Opaski kupiłam w sklepie podpisane.pl

infoband1 infoband2


Wszystkie wymienione gadżety zostaną oczywiście w swoim czasie zrecenzowane (poza nocnikiem i opaską, których recenzje pisałam już dawno temu). Ale jeśli ktoś ufa mojej intuicji, to może zaryzykować i kupić gadżety bez mojej pełnej recenzji ;)