Wojny matek, czyli weź wyluzuj

Jesteś młodą matką, każdy dzień to dla Ciebie wyzwanie, bo codziennie pojawiają się nieznane dotąd trudności. Czytasz mądre książki, bo podobno tam znajdują się rozwiązania. Niestety okazuje się, że w tych książkach nie ma odpowiedzi na każde Twoje pytanie. I wtedy wpadasz na genialny pomysł – porozmawiam z innymi matkami, pewnie już przez to przechodziły, mają już swoje przemyślenia i sposoby. Na szczęście jest Internet. Możesz olać staroświeckie metody rodziców i skorzystać z nieograniczonych internetowych możliwości – kontaktu z tysiącem innych mam, zbiorowej mądrości i milionów przegadanych przypadków. Rzucasz więc swoje pytanie w otchłań sieci i czekasz…

To, co otrzymujesz z powrotem przerasta Twoje najśmielsze oczekiwania, bo oprócz kilku merytorycznych propozycji dowiadujesz się, że jesteś złą matką, źle wychowujesz swoje dziecko, czytasz nieodpowiednie książki i masz czelność czegoś nie widzieć. Lincz za to, że chciałaś poznać zdanie innych kobiet. Kto by pomyślał, że młode matki – te które powinny najlepiej rozumieć Twoją sytuację, postanowią Cię publicznie rozszarpać – przy okazji oberwie się też wszystkim innym matkom, które znalazły się w pobliżu.

Naprawdę długo zastanawiałam się nad tym czemu właśnie młode matki są tak agresywne. Nigdy nie widziałam, żeby ojcowie spierali się o swoje poglądy tak zawzięcie – oni mają w zwyczaju wypowiedzieć swoją opinię i zakończyć dyskusję. Ktoś będzie chciał skorzystać z ich rad, to to zrobi, jak komuś się nie spodoba to postąpi po swojemu. Nie przywiążą do tego absolutnie żadnej wagi, brak uznania dla ich metody spuentują obojętnością i wzruszeniem ramion. Niestety z matkami jest inaczej – walczą tak długo, aż pozostałe nie zwieją, albo nie padną, bo jak już matka zostanie sama na polu bitwy to będzie to najlepszym wyznacznikiem, że właśnie ona miała rację, że ona jest najlepszą matką i wychowuje dzieci najlepiej – reszta się myliła i do pięt jej nie dorasta.

Ja rozumiem, że ta agresja jest spójną cechą ssaków, ale o ile lęk lochy o warchlaki jest uzasadniony – bo w lesie istnieje realne zagrożenie dla ich życia, o tyle zupełnie nie rozumiem agresji młodych matek. Przecież kiedy rozmawiasz z inną matką, to Twoim dzieciom nie grozi niebezpieczeństwo, kiedy inna matka pyta się Ciebie o zdanie, to nie znaczy, że chce Ci zabrać potomstwo. Czego się boisz? Dlaczego musisz szukać uznania dla własnych metod wychowania dzieci, skoro żadna z metod nie jest w 100% skuteczna i uniwersalna? To, że ktoś nie chce wychowywać dzieci po Twojemu absolutnie o niczym nie świadczy.

Zresztą jeśli tak bardzo pragniesz uznania dla swoich najlepszych na świecie metod wychowawczych, to lepiej się nimi nie dzielić. Dzięki temu tylko Twoje dzieci będą najlepiej wychowane a pozostałe matki będą mogły Cię podziwiać i Ci zazdrościć. Gdyby się jednak okazało, że nie jesteś najlepszą na świecie matką i zdarza Ci się błądzić, to nie warto wymuszać na innych powielania Twoich błędów – w końcu wystarczy, że tylko Twoje dzieci będą ofiarami tego wychowania.

Gdyby zaintrygował Cie sposób, w jaki ojcowie dzielą się swoimi przemyśleniami na temat rodzicielstwa, to w ramach ćwiczeń przed dyskusją w Internecie proponuję zapoznać się z poniższymi sformułowaniami:

„U nas sprawdziło się…”

„Moim zdaniem…”

„Gdybym była na Twoim miejscu, to bym spróbowała…”

Jeśli trafisz na inną agresywną matkę, to swoją wypowiedź warto zakończyć w ten sposób: „Ale oczywiście jest to tylko moje zdanie, sama musisz zdecydować, co dla was jest najlepsze”. Dzięki temu jest szansa, że nie będziecie się szarpać publicznie przez kilka godzin.

Warto również nie wypowiadać się w tematach, o których nie ma się pojęcia, albo na które nie ma się nic sensownego do powiedzenia. Na przykład jeśli ktoś zadaje pytanie: „Jaki polecacie wózek dziecięcy?” to nie odpowiadacie „Ja polecam chustę, wózka nigdy nie używałam, ale słyszałam od koleżanek, że nie są fajnie, dzięki chuście moje dziecko jest szczęśliwsze i przyjaźnie nastawione do świata”. Na pytanie „Jak sobie radzić z bólem po cesarskim cięciu?” nie odpowiadamy „Ja na szczęście rodziłam naturalnie więc nie wiem co to ból po cesarce!”. Naprawdę nikogo to nie obchodzi. A jeśli ktoś pyta: „Jakie mleko modyfikowane jest najlepsze?” a wy chcecie odpowiedzieć: „Mleko mamy”, to przed wstukaniem tego w klawiaturę polecam lekcje logiki, bo najwyraźniej jest wam ona potrzebna. Jeśli ktoś karmi dziecko naturalnie przez 3 lata to nie wyzywacie go od wariatek, a kogoś kto nie usypia dziecka na rękach nie nazywacie nieczułym hodowcą dzieci. Jeśli macie za dużo wolnego czasu, to zamiast pisać od rzeczy i na zawsze pozostawić ślad po swojej głupocie w Internecie, lepiej umyjcie garnki, nastawcie pranie, albo przeczytajcie jakąś książkę, wszystkim to wyjdzie na zdrowie!

Naprawdę warto spuścić nieco z tonu, nie brać wszystkiego do siebie, wypowiadać się tylko w tematach, o których ma się pojęcie, konkretnie odpowiadać na pytania i nie narzucać innym swoich poglądów – co nie oznacza, że nie można się nimi dzielić. Jako blogerka powiadam wam – dzielcie się swoimi poglądami, sposobami i pomysłami ile wlezie, ale nie narzucajcie innym własnego zdania. Reszta świata sama zadecyduje, czy wasze rady są godne uwagi.