Zdrowe i kolorowe wakacyjne wiktuały

Zdrowe i kolorowe wakacyjne wiktuały

Wakacje w tym roku są wyjątkowe, bo nie siedzę w biurze, a dzieci nie chodzą do przedszkola. Mamy ponad 5 tygodni dla siebie, ale już po pierwszych 2 dniach doszłam do wniosku, że spędzenie tego czasu w domu mocno się odbije nie tylko na stanie budynku, w którym mieszkamy, ale również na mojej psychice. Staram się więc, żeby jak najwięcej czasu spędzić poza domem – w bliższej i dalszej podróży. Byliśmy już nad jeziorem, na basenie, nad morzem i w lesie. Nie wyjeżdżamy na długo – czasem jest to pół dnia, czasem weekend, ale dzięki takim częstym zmianom otoczenia dzieci znajdują sobie sporo ciekawych zajęć, a ja mam całkiem dużo wolnego (ha ha ha).

Jeśli spędzamy sporo czasu poza domem, to dużym wyzwaniem dla mnie jest przygotowanie prowiantu na drogę. Nie lubię kupować przekąsek “na mieście”, bo zazwyczaj kończy się to jakimiś słodyczami – czasem jest to efekt tego, że w sklepie nic normalnego nie ma, a czasem jest to wymuszone oczami “na kota ze Shreka”. Kiedy zostałam zaproszona do wzięcia udziału w kampanii promującej jedzenie musów i picie soków owocowych, to pomyślałam sobie, że może być to dobry pomysł na kształtowanie we własnych dzieciach zdrowszych nawyków żywieniowych jeśli chodzi o przekąski. Od tego czasu w naszym standardowym wycieczkowym prowiancie – kanapka, banan/jabłko i woda znajduje się też mus i sok owocowy. Nowości w menu sprawiły, że rzadziej jestem męczona o kupienie czegoś słodkiego, bo wyciskanie musu z saszetki jest dla Lili i Franka mega atrakcją. Dodatkowo takie “zapakowane” przekąski okazały się idealne na plaży, bo trudno jest je zapiaszczyć, nawet jeśli całe dziecko oblepione jest piaskiem z góry do dołu.

kups-6

kups-11

Temat soków w diecie dzieci potrafi wzbudzać kontrowersje, głównie dlatego, że niektórym soki kojarzą się z czymś, co jest dosładzane i sztucznie barwione. Od 2 lat nasze prawo zabrania nazywać “sokiem” coś, co nim nie jest. Musi on spełniać określone kryteria i być zrobiony wyłącznie ze świeżych, chłodzonych lub mrożonych owoców lub warzyw. Nie zawiera więc dodatku cukru (wyjątkiem mogą być soki owocowo-warzywne i warzywne), konserwantów, barwników i aromatów. Jest to po prostu 100% sok z naturalnie występującym w owocu cukrem.

Z drugiej strony sok, to nie picie, którym gasimy pragnienie. Czysta woda jest czymś, co dla naszych dzieci powinno być podstawowym napojem, do którego powinny mieć nieograniczony dostęp. Jedna szklanka soku natomiast z powodzeniem może zastąpić jedną z pięciu dziennych porcji warzyw i owoców.

kups-9 kups-4

Z kolei musy w saszetkach to dla mnie nowe odkrycie. Moje dzieci uwielbiają owoce i w świeżej wersji zjadają je w naprawdę sporych ilościach (nigdy nie bałam się o to, że jedzą ich za mało). Ale owoce w tubce okazały się być bardzo wygodne, więc na pewno będziemy z nich korzystać w sytuacjach, w których zjedzenie świeżego owoca bywa uciążliwe.

Podobnie, jak przy sokach, również skład musów jest prawnie uregulowany, jeśli więc kupujecie w sklepie coś, co na opakowaniu ma napisane „mus”, to macie pewność, że w środku nie ma żadnych sztucznych dodatków, tylko 100% owoców lub warzyw.

Mus w saszetce to moim zdaniem bardzo fajny pomysł na uzupełnienie szkolnej śniadaniówki. Dzieciaki uwielbiają takie gadżety, więc jeśli w środku zamiast niezdrowej przekąski znajduje się przetarty owoc, to super :)

Tymczasem nasze wakacje trwają nadal, a my odkrywamy uroki Lubelszczyzny :)

kups-5

kups-10 kups-12
sokiimusy2

Zobacz
więcej

Pierwsza podróż z niemowlakiem — mój niezbędnik

Pierwsza podróż z niemowlakiem — mój niezbędnik

Ręka do góry, kto z rodziców zastanawiał się nad tym, kiedy jest dobry moment na pierwszą podróż z niemowlakiem? Czy na pierwsze wakacje można zabrać ze sobą dwumiesięczne niemowlę, czy lepiej poczekać, aż nieco podrośnie?