Ekologiczne pieluszki jednorazowe – przetestuj ze mną pieluszki Moltex

Jeśli wydaje wam się, że kiedy człowiek ma dużo dzieci, to wszystko już wie i wszystko ma, to muszę was zmartwić. Im więcej dzieci, tym większa pewność, że każde dziecko jest totalnie inne, że my jesteśmy innymi rodzicami i że to, co świetnie sprawdzało się wcześniej, teraz jest już nic niewarte. Zmieniamy się nie tylko my (i dzieci), ale też możliwości, jeśli chodzi o wszelkie dziecięce produkty. Nasze mamy dałyby się pociąć za jednorazowe pieluchy i gotowe dania w słoiczkach, my z kolei zastanawiamy się, co jest nie tak w wielorazowym pieluchowaniu i gotowaniu marchewki kupionej na bazarze. 

W mojej macierzyńskiej przygodzie, która trwa już ponad 11 lat, najbardziej lubię zmiany! Kiedy zostałam mamą po raz pierwszy, twardo broniłam wszystkiego, co się u mnie sprawdziło, na wszelkie rady i sugestie reagowałam wysypką, żadne eksperymenty z nowościami nie wchodziły w grę. Z perspektywy czasu myślę, że źródło tej niechęci do zmian leżało w niepewności co do tego, jak się w macierzyństwie sprawdzam. Zresztą Franek nie był najłatwiejszym w obsłudze niemowlakiem, więc jeśli coś już zaczęło mu odpowiadać, to nie chciałam ryzykować. Mieliśmy swój ulubiony wózek, nosidło, pieluchy, chusteczki czy krem do pupy. O tym, żeby spróbować czegoś nowego, nawet nie chciałam słyszeć.

A potem na świecie pojawiły się kolejne dzieci i wyszłam z tych moich okopów. Wisiadło zamieniłam na nosidło, a potem chusty, zamiast kupować nowy, większy fotelik samochodowy tak szybko, jak się da, zaczęłam wozić dzieci tyłem tak długo, jak to możliwe. Z półki w drogerii przestałam brać te kosmetyki, które były najbardziej popularne, a zaczęłam szukać takich, które miały prosty skład. No i na koniec spróbowałam wielorazowego pieluchowania, które jeszcze kilka lat wcześniej było dla mnie symbolem umartwiania się w macierzyństwie. Trójka dzieci i taka ewolucja! Kto by pomyślał!

Najdłużej broniłam się przed eksperymentowaniem z jednorazowymi pieluchami. Od samego początku miałam swoje ulubione, które super się sprawdzały i dopiero po 5 latach zdecydowałam się na sprawdzenie innej marki (teraz nie potrafię sobie wyobrazić, że przez 5 lat używam jednego produktu, bez porównania go z innymi!). Zawsze jednak pieluchy jednorazowe były dla mnie mocno problematyczne. Z jednej strony nie wyobrażałam sobie, żeby takich pieluch nie używać, z drugiej wiedziałam, że każda zmiana pieluchy to rosnąca (nomen omen) kupa wstydu. To było jednym z głównych powodów, dla którego Hela od kiedy skończyła 3 miesiące, używała głównie pieluch wielorazowych. Ja sama byłam mocno zaskoczona tym, że pieluchowanie wielorazowe nie jest tak straszne, jak wcześniej mi się wydawało i przestałam mieć jakiekolwiek wyrzuty sumienia, kupując pieluchy jednorazowe w sytuacjach, w których wielorazówki się nie sprawdzały.

Przed czwartym porodem mój plan na pieluchowanie jest taki, że wielorazowych pieluch będziemy używać od samego początku. A pieluchy jednorazowe (nadal potrzebne na przykład w szpitalu, na wyjazdach, w sytuacjach awaryjnych) będą wyłącznie pieluchami ekologicznymi. Wiadomo, że żadna jednorazówka nie jest w 100% ekologiczna (bo nie rozpływa się w powietrzu po zużyciu), ale jednak możemy wybierać takie pieluchy, które są częściowo biodegradowalne, wykonane z bardziej naturalnych składników, czy wyprodukowane wyłącznie przy użyciu energii odnawialnej.

Czy istnieją dobre, niedrogie i ekologiczne pieluszki jednorazowe?

Kiedy urodziła się Hela, to miałam kilka podejść do pieluch ekologicznych, ale bez powodzenia. Wtedy większość takich pieluch była sztywna i bardzo droga. Płacenie dużej ilości pieniędzy za coś, co jest niewygodne, nie wchodziło w grę. Od tego czasu minęło prawie 7 lat i trochę się w tych pieluchach pozmieniało. Można z łatwością znaleźć pieluchy produkowane w sposób ekologiczny, niebielone chlorem, ładne, miękkie i wygodne dla dziecka. Wygląda więc na to, że będę miała w czym wybierać nie tylko w kwestii pieluch wielorazowych, ale też w jednorazówkach!

moltex

Chciałabym przetestować różne marki jednorazowych pieluch ekologicznych, sprawdzić czym się między sobą różnią i czy są nie tylko eko, ale przede wszystkim czy są dobrymi pieluchami. Bo nie po to człowiek kupuje jednorazowe pieluchy, by dołożyć sobie pracy częstym przewijaniem czy praniem przemoczonych ubrań! 

Na pierwszy ogień biorę niemieckie pieluchy Moltex! To właśnie te pieluszki kupiłam do szpitala i bardzo liczę na to, że nie pożałuję! Ale żeby nie było tak, że tylko ja testuję te pieluchy na własnym dziecku, to chciałabym do takich testów zaprosić inne mamy pieluchowanych dzieci – od noworodka do starszaka!

Pieluszki Moltex nie są (póki co) bardzo szeroko znane w Polsce, chociaż jeśli robicie zakupy w Kauflandzie, to prawdopodobnie mieliście szansę zobaczyć je na półce (a może i kupić!). Pieluszki Moltex produkowane są w Niemczech, za co daję duży plus, bo im bliżej, tym mniejszy ślad węglowy, a sam proces produkcji pieluszek jest od kwietnia 2020 roku całkowicie wolny od emisji CO2!

Jeśli zaś chodzi o skład, to wewnętrzna warstwa (czyli to, co dotyka pupy dziecka) jest w 100% naturalna (kukurydza + trzcina cukrowa), a warstwa zewnętrza składa się w 15% z bawełny. Co ważne przy produkcji nie wykorzystuje się chloru (pieluchy bielone są tlenem), parabenów, perfum czy lotionu. Certyfikatów (ekologicznych i zdrowotnych) znalazłam na opakowaniu aż 7, więc widać, że producentowi bardzo zależy na tym, bym mu zaufała! Rzecz jasna nie miałam jeszcze okazji przekonać się, jak ta pielucha sprawdza się w praktyce, ale jeśli chodzi o miękkość i delikatność (czyli to, co jestem w stanie ocenić na oko i dotyk), to zupełnie nie odbiega od standardowych pieluszek najlepszej jakości! Pokładam więc w nich dużą nadzieję, zwłaszcza że paczka pieluch (rozmiar 1) kosztuje około 22 zł (czyli 1 zł za sztukę), czyli mniej niż większość znanych mi pieluch ekologicznych!

moltex

Zapraszam do wspólnego testowania pieluszek Moltex!

Tak, jak wspomniałam, nie chcę być jedyną testerką pieluch Moltex, zwłaszcza że zanim moje czwarte dziecko dorośnie do większych rozmiarów (w tym do moich ulubionych pieluchomajtek) to trochę czasu minie. Dlatego razem z producentem Moltex Pure&Nature chciałam zaprosić do testowania pieluszek inne mamy (i ojców też)!

Jeśli chcielibyście wziąć udział w naszych pieluchowych testach, to bardzo serdecznie zapraszam! Każda wybrana do testów osoba otrzyma 2 paczki pieluch Moltex Pure&Nature w wybranym przez siebie rozmiarze i rodzaju (pieluchy lub pieluchomajtki), a potem będzie miała okazję wypowiedzieć się na ich temat w specjalnej ankiecie. Ankieta posłuży nie tylko producentowi do poznania waszych opinii, ale i mi do podsumowania naszych testów. Dzięki temu wszyscy czytelnicy bloga będą mieli okazję poznać nie tylko moją opinię na temat pieluch, ale też opinie szerszego grona mam! A jak nam dobrze pójdzie to kto wie, może rozszerzymy te testy na inne ekologiczne pieluchy jednorazowe.

Co zrobić, żeby móc przetestować pieluszki Moltex? Wystarczy wejść TUTAJ i wypełnić ankietę. Na jej podstawie wybierzemy osoby, które otrzymają darmowe opakowania pieluch i razem ze swoim (albo pożyczonym, nikt wnikać nie będzie) dzieckiem będą je testować. Warunkiem wzięcia udziału w teście pieluszek jest nie tylko wypełnienie tej pierwszej ankiety, ale również podzielenie się później swoją opinią (to jest dla mnie super ważne, bo będę chciała znać również zdanie innych rodziców w trakcie tworzenia recenzji pieluch na bloga!).

Na wasze zgłoszenia czekam do 10.03.2021, a z wybranymi testerami skontaktujemy się do 24.03.2021. Gorąco zachęcam, bo to jest super okazja nie tylko do przetestowania pieluszek, ale i wyrażenia swojej opinii o nich!

Tutaj znajdziecie regulamin naszych pieluchowych testów.

Wpis powstał przy współpracy z producentem pieluch Moltex Pure&Nature.