Kącik niemowlaka w naszej sypialni

Jeszcze nie tak dawno szykowałam naszą sypialnie na pojawienie się Heleny, wybierałam kolor farby, którą została pomalowana kołyska, projektowałam nasz jedyny w swoim rodzaju przewijak. Liczyłam na to, że Hela na zawsze pozostanie naszym noworodkiem, śpiącym sobie słodko w bujającej się kołysce. Nic z tego :( Powoli, ale jednak rośnie. W kołysce nie mieści się już od dawna. Dostawka stała się zbyt niebezpieczna, bo dziecko zaczęło samo siadać i (ostatnio) wstawać. W naszej sypialni zaszły więc zmiany, które wymuszone zostały przez zmieniające się potrzeby najmłodszej potomkini. Zapraszam was więc, na kolejne zwiedzanie naszej sypialni.

Na wstępie zaznaczę tylko, że Hela jest naszym pierwszym dzieckiem, które tak długo z nami mieszka. Poprzednicy wyprowadzali się od nas znacznie wcześniej. Franek miał własny pokój od początku (głupia ja), a Lila przeprowadziła się do Franka, jak miała 7-8 miesięcy i przestała w nocy jeść. Z Helą jest taki problem, że po pierwsze wprowadzenie jej do pokoju starszego rodzeństwa jest ryzykowne, bo oni miewają bardzo głupie pomysły. Po drugie nie bardzo jest tam miejsce dla Heli i jej rzeczy. Po trzecie (i najważniejsze), Hela budzi się na jedzenie w okolicach 5 rano, a ja jestem wtedy niezdolna do długich wycieczek. Dlatego Hela na razie zostanie z nami.

Z mebli, które znajdowały się w maleńkim kąciku dla noworodka, pozostała jedynie nasza fantastyczna komoda do przewijania. Nadal się w niej mieścimy (bo te 3 szuflady są mega pojemne), więc jedyna poczyniona zmiana to ochraniacz na przewijak. Wcześniej mieliśmy zwykły bawełniany, teraz zdecydowałam się na coś znacznie piękniejszego — ochraniacz Baby’s Only, który boki ma tkane (dwa różne sploty), a środek uszyty jest z miękkiego minky. Całość jest przepiękna, a kolor (kamienna zieleń) świetnie się komponuje z naszą sypialnią. W tym samym kolorze mamy również kocyk oraz tkanego królika-przytulankę. Oczywiście można narzekać, że przewijak najlepiej nakryć folią, bo i tak będzie brudny, ale przy prawie rocznym dziecku wypadki podczas przewijania zdarzają się rzadko lub wcale (przynajmniej u nas), więc teraz mogę mieć coś mniej praktycznego, ale ładniejszego :)

pokój-16 pokój-18

Rosnąca ilość sukienek, sweterków i ubrań, które nie mogą się pognieść, sprawiła, że zaczęłam myśleć o czymś, co posłuży za wieszak. Na targach w Kielcach znalazłam przepięknej urody wieszak Kids Concept, który od razu przypadł mi do gustu. Niestety ilość dostępnych kolorów była mocno ograniczona (biały i różowy) i żaden z nich nie pasował do naszej sypialni. Zamówiłam więc w Northome podobny wieszak w kolorze miętowym (takim samym jak przewijak, który również jest dziełem Northome). Wyszło przepięknie. W końcu mam miejsce na powieszenie ubrań (na zdjęciu ciuszki od Titot, chociaż w rzeczywistości pozazdjęciowej wisi tam z miliard ubrań :D), a pod spodem znalazłam miejsce na kosz na brudne ubrania Elodie Details. Dzięki neutralnym kolorom kosz w przyszłości na pewno będzie wykorzystany w różnych innych celach.

pokój-17 pokój-10

Najdłużej szukałam łóżeczka. Bardzo chciałam, żeby było żółte tak, jak kołyska, ale niestety w tym kraju nie ma ładnych żółtych łóżeczek. Przerzuciłam się na poszukiwania łóżeczka miętowego, ale też było słabo. W końcu trafiłam do Mokee (twórcy filcowego kosza Mojżesza), które przysłało mi próbnik kolorów i okazało się, że coś, co oni nazywają „Dusty Aqua” to kolor identyczny z naszym przewijakiem. Mokee Mini urzekło mnie minimalizmem i funkcjonalnością — dno można zamontować na 3 poziomach, co jest rzadko spotykane, a moim zdaniem bardzo potrzebne. Hela ma teraz ustawioną środkową wysokość, dzięki czemu jest w stanie wychylić głowę ponad barierką, ale nie jest stanie wypaść na podłogę. Dla starszaków jeden bok jest ściągany :) Jeśli ktoś z was szuka łóżeczka, to polecam zajrzeć na mokee.eu, bo jest tam sporo fajnych rozwiązań w przyzwoitych cenach. Warto dodać, że jest to produkt polski!

pokój-12

Zęby Heli, mnożące się na potęgę, szybko zaczęły zdrapywać farbę z barierki łóżeczka. Kiedyś w Ikei były takie fajne, cienkie, przezroczyste i tanie osłonki, ale niestety już ich nie ma. Znalazłam na Allegro coś podobnego, kupiłam i po paru dniach okazało się, że „niestety ostatnią sztukę sprzedałam dosłownie 2 minuty wcześniej”. Nie miałam czasu na kolejne zakupy przez internet, bo Hela coraz uporczywiej zagłębiała zęby w drewnie, więc kupiłam znacznie droższe i znacznie grubsze osłonki Prince Lionheart. Nie jestem z nich jakoś szczególnie zadowolona, bo są to 4 krótkie osłonki, i ze względu na ich długość nie jestem w stanie zabezpieczyć całego boku łóżka (na jednym boku mieszczą się 3 osłonki, dołożenie kolejnej przekracza długość boku, w związku z czym zabezpieczony jest tylko środek barierki), choć muszę przyznać, że są tak grube, że dziecko na pewno ich nie przegryzie. Mimo to, za tę cenę (69 zł) spodziewałabym się lepszego rozwiązania. Ale oczywiście ochronę barierki polecam — taką czy inną, byle by była.

pokój-15

Ciągle zwlekam z zakupem pościeli. Szukam czegoś, co mnie zachwyci, ale na razie niczego takiego nie widziałam. A ponieważ jest lato i w sumie kołdra nie jest potrzebna, to na razie posiłkujemy się kamienno-zielonym kocykiem od Baby’s Only — z jednej strony tkany, z drugiej strony welurowy. Kiedy jest naprawdę ciepło, to zamiast kocyka używamy otulacza Swaddler Lodger (o tutaj go pokazywałam), który jest idealny na upały.

pokój-3 pokój-4

Wymieniliśmy również ręczniki — te noworodkowe służą teraz kolejnym maluchom, a my przerzuciliśmy się na ogromne kąpielowe ręczniki z kapturkiem od Maylily — wykonane z bambusa są super miękkie i chłonne. No i posłużą nam przez kilka kolejnych lat, bo są znacznie większe niż poprzednicy.

pokój pokój-2

Ogólnie takie zmiany mnie na maksa kręcą (nawet jeśli jest to wymiana ręczników na większe :)) i cały czas staram się coś tam dodać, poprzesuwać i pozmieniać, chociaż tak naprawdę, to nie mogę się doczekać przeprowadzki Franka do własnego pokoju i zrobienia Lili i Heli pokoju tylko dla dziewczyn. DWA pokoje do urządzenia. Naprawdę przebieram nogami :)

pokój-14

Zawarte w tym wpisie linki to linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli klikając na nie dokonasz zakupu, to ja otrzymam z tego tytułu drobną prowizję. W żaden sposób nie wpływa to na cenę, którą Ty zapłacisz, ale dla mnie będzie sygnałem, że cenisz moją rekomendację :)