Kind und Jugend, czyli po co jechać do Kolonii

Kind und Jugend, czyli po co jechać do Kolonii

Pierwsze międzynarodowe targi produktów dziecięcych już za mną. Bardzo się cieszę, że udało mi się tam pojechać, chociaż chyba moje wyobrażenie o tym jak wyglądają targi Kind und Jugend przerosło rzeczywistość. Ponieważ targi te są przeznaczone dla profesjonalistów (dystrybutorzy, sprzedawcy i inni tacy), to nastawiałam się na zobaczenie ogromnej ilości nowości i innowacji, które zostały stworzone z myślą o tym, żeby rodzicom było łatwiej, a dzieciom żyło się lepiej. Niestety nie do końca było tak, jak myślałam. Większość firm pokazywała bardzo standardowe przedmioty, trochę ulepszone niż poprzednie modele, ale szczęka na stoiskach największych firm mi nie opadła. Ale ponieważ nie ufundowałam sobie i Michałowi weekendu w Niemczech po to, żeby narzekać to skupię się na pozytywach, a było ich sporo. Przede wszystkim połowę naszej wizyty na targach spędziliśmy z Bogną z bloga babytrendsetter.com, która na te tragi jeździ od wczesnej młodości, dzięki czemu mieliśmy nie tylko świetne towarzystwo, ale i wytrawnego przewodnika. Pozostałe pozytywne elementy targów to:

1. Obecność polskich firm

Jak każdy Polak zawsze wyszukuje ojczystych akcentów na międzynarodowych imprezach (ach, ta duma narodowa), więc bardzo mnie ucieszyło kiedy znalazłam kilku takich polskich wystawców, którzy potrafili się wyróżnić wśród tysiąca stoisk.

20130924-212517.jpg
Buty Emel

Chyba największe wrażenie wywarło na mnie stoisko firmy Emel, która tworzy buty dla dzieci (w tym wypadku użycie słowa „produkuje” byłoby nietaktem :)) – są to buty robione ręcznie w Polsce, przez pasjonatów. Buty wyglądały absolutnie przepięknie i każda z tych kilkudziesięciu / kilkuset sztuk ustawionych na półkach wołała: „musisz mnie mieć”. Do tego po wzięciu bucika do rąk miało się pewność, że są to idealne buty stworzone dla malutkich stóp. Po kilku minutach spędzonych na tym stoisku zaczęłam żałować, że buty, które kupiłam dzieciom tydzień wcześniej to nie są Emele, co więcej jestem pewna, że następnym razem będę szukać ich w okolicznych sklepach obuwniczych. O tym, że te buty tworzone są z pasją przekonała mnie rozmowa z właścicielem firmy – Cezarym Kudrzynem. To, co w butach dziecięcych zawsze mnie bardzo interesuje to obcas Thomasa (Franek ma zalecenie, żeby chodzić właśnie w takich butach) i kiedy tylko o tym napomknęłam, to dowiedziałam się absolutnie wszystkiego o obcasie Thomasa, z bardzo ciekawą historią tego wynalazku na czele. Siła perswazji pana Cezarego była tak duża, że wybieram się z Frankiem na konsultację do drugiego ortopedy :). Bez względu na wynik naszych konsultacji polecam wam poszukanie tych butów w waszej okolicy – to są naprawdę świetne buty, robione przez prawdziwych pasjonatów w Polsce – same zalety.

Drugim polskim stoiskiem, które wyróżniało się z tysiąca pozostałych było stoisko firmy Deltim, która produkuje wózki. O samych wózkach wypowiadać się nie będę, bo ich nie znam, ale wystrój stoiska bardzo przyciągał, bo we wnękach w bocznych ścianach i przy wejściu na stoisko ustawionych było kilka przepięknych, odrestaurowanych wózków retro. Ja nie mogłam się od nich oderwać i oglądałam je szczegółowo jeden po drugim przez 15 minut. Pomysł na pokazanie wózków retro na targach, na których roi się od przedmiotów o nowoczesnym designie jest moim zdaniem strzałem w dziesiątkę – to bardzo przykuwa uwagę odwiedzających.

wozki

2. Trend Forum

Dla mnie największym magnesem, który przyciągnął mnie do Kolonii było Trend Forum – czyli kilkanaście krótkich wykładów, z których najważniejszym dla mnie było wystąpienie Joanny Feeley – Dyrektora Kreatywnego Trend Bible, która przez godzinę opowiadała o nadchodzących trendach w stylu życia dzieci. Poruszyła bardzo wiele tematów, które powinny być istotne dla każdego rodzica (edukacja, wychowanie, odżywianie, zabawa, zdrowie, wypoczynek itd.) i dla mnie jej wystąpienie było zdecydowanie największą atrakcją targów. Zainspirowała mnie do przemyślenia wielu elementów w moim podejściu do wychowania dzieci. Mam nadzieję, że uda mi się na ten temat napisać osobną notkę, bo moim zdaniem każdy rodzic powinien posłuchać tego, co Joanna ma do powiedzenia.

3. Obecność małych firm

Pewnie nie powinno być to dużym zaskoczeniem, ale największy powiew świeżości, innowacje i czasem szalone pomysły można było zobaczyć na stoiskach małych firm, składających się często jedynie z pomysłodawcy i projektanta w jednej osobie. To tutaj można było zobaczyć najciekawsze pomysły, które czasami zaskakiwały swoja prostotą, ale bardzo często były pomysłami młodych rodziców, którzy natknąwszy się w życiu na jakąś trudność rodzicielską postanowili ją pokonać swoim wynalazkiem. Zresztą w kolejnym wpisie, który będzie o najciekawszych gadżetach, które udało mi się zobaczyć na targach, większość to będą właśnie pomysły małych firm.

4. KidsroomZOOM

KidsroomZOOM to najważniejsze miejsce dla tych, którzy uwielbiają pięknie zaprojektowane rzeczy. Można było tam zobaczyć prawdziwe rarytasy – przedmioty codziennego użytku, standardowe wyposażenie pokoju dziecięcego, ale stworzone przez artystów. Wszystko, co tam można było zobaczyć wyróżniało się nie tylko designem, ale też pomysłem i materiałami, z których było wykonane. Co więcej, każdy z przedmiotów był tam prezentowany przez autora, więc można było swobodnie poobcować ze sztuką użytkową. Mi się oczywiście podobało 90% wystawionych przedmiotów i pewnie wkrótce będziecie mieli okazje je zobaczyć na fanpage’u bloga na Facebooku :)

rozne

5. Reakcja amerykańskich i brytyjskich wystawców na mojego bloga

Moja wrodzona i dobrze ukrywana skromność nie pozwoliła pochwalić mi się tym wcześniej, ale to, co było dla mnie bardzo pozytywnym zaskoczeniem, było to jak niektórzy wystawcy reagowali na fakt, że prowadzę bloga o gadżetach dziecięcych. Standardowe pytanie do nas przy każdym stoisku to pytanie o to, czy jesteśmy dystrybutorami czy detalistami i większość wystawców nie chciała angażować się w rozmowę, kiedy okazywało się, że jestem zwykłą blogerką i żadnego biznesu z nimi nie zrobię. Zaskakującym wyjątkiem byli wystawcy amerykańscy i brytyjscy, którzy na dźwięk słowa blog bardzo się ożywiali, zaczynali mi pokazywać wszystkie fajne gadżety, dawali mi mnóstwo ulotek, brali wizytówki żeby móc wysłać mi materiały prasowe i dawali gadżety do przetestowania. Niektórzy wypytywali mnie o sklepy, z którymi powinni nawiązać współpracę w Polsce. Istny szał :)

Planowałam, że napiszę jeden wpis o targach Kind und Jugend, ale szczerze mówiąc materiałów mam tak dużo, że pewnie wyjdą z tego kolejne trzy notki. Obiecuje, że następne dwie będą w 100% skupione na gadżetach, które tam widziałam, a nie na tym, co się działo na targach. W przyszłym roku do Kolonii się pewnie nie wybiorę, ale słyszałam bardzo dużo pozytywnych opinii od małych wystawców o targach w Paryżu (podobno są pełne innowacji!), więc mam nadzieję, że kolejny zagraniczny weekend z mężem spędzę właśnie w mieście miłości :)

Zobacz
więcej

Rodzinne wakacje w Arłamowie, czyli relaks dla każdego

Rodzinne wakacje w Arłamowie, czyli relaks dla każdego

Nasze tegoroczne wakacje rozpoczęły się z przytupem, bo zaczęliśmy je rodzinnym wyjazdem na kilka dni do hotelu Arłamów. Gdyby dwa lata temu ktoś mi powiedział, że zakocham się w tym miejscu, to bym nie uwierzyła.