Kosz na zużyte pieluchy Sangenic Hygiene+

4.3

Bardzo skuteczny sposób na pozbycie się z domu nieprzyjemnego zapachu zużytej pieluchy. Niestety niezbyt tani. Cena kosza: ok. 80 zł + wkłady (koszt wyrzucenia pojedynczej pieluchy to ok. 23 grosze)

Wygląd 5 Jakość 4.5 Cena 3.5

W moim domu zużyte pieluchy to drażliwy temat. Przewijanie (szczególnie większej zawartości) to moja domena, mąż się nigdy za to nie zabiera (no chyba, że nie ma mnie w domu przez tydzień i nieprzewinięcie grozi utratą pupy). Twierdzi, że ma niezwykle czuły węch i wdychanie zapachu z pieluchy jest dla niego śmiertelnie groźne. Dlatego też w naszym domu eliminacja pieluchowego fetoru jest priorytetem. Niestety to nie jest łatwe. Mając piętrowy dom i przewijak na górze nie jestem w stanie z każdą pieluchą latać do śmietnika na zewnątrz (wyrzucenie śmierdzącej pieluchy do kosza w kuchni jest powodem do rozwodu, bo kuchnia to pomieszczenie, w którym najczęściej przebywa wszystko czujący mąż).

Głównie z myślą o nim nabyłam kosz na zużyte pieluchy Sangenic Hygiene+ firmy Tommee Tippee, który według producenta zapewnia „najwyższą ochronę przed brzydkim zapachem”.

20130827-231931.jpg
Kosz na pieluchy Sangenic Hygiene+

Kosz składa się z głównego pojemnika oraz dość skomplikowanie wyglądającej pokrywy. Górna część pokrywy to tuba, która ma za zadanie przepychać pieluchy w głąb kosza. Dolna część to otwór oraz miejsce na specjalne pierścienie z folią. Z pierścienia wyciąga się folię w głąb kosza i na końcu foliowej tuby zawiązuje się supełek. Po włożeniu zużytej pieluchy do otworu kosza, kręci się pierścieniem, który owija pieluchę folią i potem przy użyciu tuby wpycha się pieluchę do kosza. Ta machina sprawia, że zaglądając do kosza pełnego zużytych pieluch zobaczymy takie pieluchowe serdelki.

magiczna pokrywa
Magiczna pokrywa

Ten sposób utylizacji faktycznie sprawia, że nieprzyjemny zapach jest skutecznie odizolowany od reszty świata (chyba, że za długo nie opróżniamy kosza, wtedy zapach przeciska się przez jakieś mikroszczeliny i wędruje do naszego nosa, co jest sygnałem, że kosz należy opróżnić). Z metod które testowałam podobnie dobry efekt miałam tylko przy użyciu Paklanek (recenzja) lub zwykłych torebek foliowych, ale z nimi problem miałam taki, że ciężko mi było za każdym razem od razu zanosić je do kosza na śmieci (jest piętro niżej, więc droga daleka ;)) i kończyły na podłodze w łazience.

Producent kosza twierdzi również, że folia Sangenic jest antybakteryjna i 99% zarazków ginie przy kontakcie z folią. Czy to prawda nie wiem, bo nie widziałam tego na własne oczy, ale działa na wyobraźnie i mnie przekonuje do tego, żeby go używać.

step 123
Sposób użycia kosza: krok 1, 2 i 3
krok456
Sposób użycia kosza: krok 4,5 i 6

To, co w koszu nie jest najfajniejsze, to jego niezbyt intuicyjna obsługa. Trzeba przeczytać instrukcję, żeby dowiedzieć się jak najłatwiej korzysta się z kosza (ja na początku nie przeczytałam i do obsługi potrzebowałam dwóch rąk, teraz robię to jedną). Cena też nie zachęca. Oczywiście sam pojemnik nie jest drogi (można go kupić za 80 zł), ale wkłady do kosza są wręcz zabójczo drogie – szczególnie, jeśli chcemy je kupować w dużych sieciach dziecięcych (jeden wkład to ok. 40 zł). Ja kupuję wkłady na allegro w dużych opakowaniach (6 szt) za ok. 100 zł. Zakładając, że jeden wkład wystarcza na owinięcie 74 pieluszek, to za wyrzucenie jednej pieluszki płacę 23 grosze, czyli 1/3 tego, co płacę za nową pieluszkę.

Oczywiście taki kosz nie jest niezbędny w każdym domu, ale bardzo polecam tym, którzy tak jak ja mają w gospodarstwie domowym:

  • osobnika o niezwykle czułym węchu, lub/i
  • za daleko i nie po drodze od przewijaka do kosza na śmieci w kuchni, lub/i
  • kilkoro zapieluchowanych dzieci (u nas kosz był najbardziej potrzebny wtedy, kiedy i Franek, i Lila używali pieluch).

Ja z Sangenic Hygiene+ jestem bardzo zadowolona i dla mnie to jest najlepsze rozwiązanie na pozbycie się brzydkiego pieluchowego zapachu.