Mamas & Papas Urbo 2, czyli typowy mieszczuch

4.5

Dobry miejski wózek, który zachwyca designem i dbałością o wykończenie. Świetnie się sprawdzi na spacerach po chodnikach i parka. Da się go zabrać na bezdroża, ale po co? Cena: 1999 zł za spacerówkę i 799 zł za gondolę.

Wygląd 5 Jakość 4.5 Cena 4

Po kilku tygodniach używania Mamas&Papas Urbo 2 jestem gotowa do opisania moich wrażeń z jazdy. Przed złożeniem recenzji w całość zajrzałam jeszcze do komentarzy od was, które pojawiły się pod pierwszym zdjęciem wózka. Większość pytań i wątpliwości dotyczyła kół i amortyzacji, co jest jak najbardziej słuszne w kraju, w którym żyjemy. Specjalnie dla was szczególną uwagę podczas testów zwróciłam na to, czy amortyzacja dostosowana jest do naszej cudownej kostki chodnikowej. Muszę się też przyznać, że mój ukochany komentarz od was brzmiał tak: „stelaż tego wózka przypomina szpitalne wózki inwalidzkie”. Muszę chyba zrobić jakiś konkurs na najciekawszą opinię na temat wózka :D

Co prawda o gustach się nie dyskutuje, ale mi Urbo bardzo się podoba. Jest gdzieś pomiędzy wózkiem klasycznym takim jak Emmaljunga, a czymś kompletnie dziwnym jak Bugaboo czy Stokke (całkiem prawdopodobne, że ten środek wypada gdzieś, gdzie znajdują się wózki inwalidzkie). Czyli coś w sam raz dla tych, którzy chcieliby mieć wózek o nowoczesnym wyglądzie, ale posiadanie Stokke ich przerasta ;) Bez względu na gusta, każdemu spodoba się to, w jaki sposób wózek jest wykończony – skórzany pałąk i rączka z wytłoczonym w skórze logo, błyszczący stelaż, czy kosz na zakupy w pięknym srebrnym kolorze – wszystko wygląda naprawdę pięknie. Podobnie siedzisko spacerówki i gondola – porządne i ładne materiały. Ten wózek z całą pewnością będzie zwracać na siebie uwagę, bo większość tego, co jeździ po naszych ulicach jest w najlepszym wypadku brzydkie, chociaż zazwyczaj brzydkie i tandetne.

Urbo 2, jak każdy wózek ma mnóstwo zalet i trochę wad, które szczegółowo opiszę poniżej. Nie jest też wózkiem dla każdego, ale są takie rodziny, których miejsce zamieszkania i tryb życia idealnie pasuje do Urbo. I o tym napiszę na samym końcu :)

Co mi się w Urbo 2 podoba:

Po pierwsze jego siedzisko spacerowe – jest przekładane, można je zamontować przodem do świata i przodem do rodzica. Siedzisko ma regulowane pochylenie od siedzącego, przez półleżące, aż do leżącego. Fakt, że możemy je rozłożyć na płasko oznacza, że w spacerówce mogą jeździć dzieci od urodzenia. Ja testowałam spacerówkę z dwumiesięczną Helą, niespełna trzyletnią Lilą i półtorarocznym siostrzeńcem i siedzisko sprawdziło się dobrze przy całej trójce. Lila, która ma obecnie niecałe 100cm wzrostu mieściła się w spacerówce bez problemu, tylko podnóżek, który jest dość krótki nie starczał jej do spania (co jest chyba oczywiste :D). Bardzo podoba mi się budka – jest naprawdę spora, a ponieważ ma przedłużany daszek, to nawet przy siedzisku w pozycji leżącej chroni dziecko przed promieniami słonecznymi. Oczywiście uwielbiam też pasy – biodrowy i naramienny można z łatwością rozczepić i zamontować śpiworek bez żadnych akrobacji, a to jest dla mnie bardzo ważne, bo ja wychodzę na spacery nawet jak jest zimno :) Pałąk w spacerówce oprócz tego, że jest piękny (skórzany z tłoczonym logo), jest też obrotowy, więc żeby włożyć lub wyciągnąć dziecko z wózka wystarczy odpiąć go z jednej strony i gotowe. Bardzo podoba mi się to, że moskitiera (która chroni też przed promieniami słonecznymi) jest standardowym wyposażeniem wózka i chowa się ją w specjalnej kieszonce w podnóżku – niby pierdoła, ale latem nieoceniony gadżet.

DSC_0408 DSC_0411 DSC_0412 DSC_0414 DSC_0415 DSC_0419 DSC_0427 DSC_0428 DSC_1309 DSC_1316

gondoli podoba mi się nie tylko jej design (bo jest równie ładna, co siedzisko spacerowe), ale też bardzo pomysłowy montaż okrycia gondoli. Jest on montowany na magnesy – wystarczy przyłożyć okrycie do gondoli i gotowe – żadnych zamków, rzepów i zatrzasków. Naprawdę zrobiło to na mnie wrażenie :) Gondola nie jest przesadnie długa (wewnętrzna długość to 72 cm), ale moim zdaniem spokojnie wystarczy do minimum 4 miesiąca życia. Ponieważ spacerówka rozkładana jest na płasko, to bez obaw można niesiedzące dziecko do spacerówki przełożyć. Ja jeździłam w spacerówce z Helą i było super :)

photo 2

DSC_0394

Dzięki aluminiowemu stelażowi wózek jest całkiem lekki (9kg), co sprawia, że bardzo łatwo się go prowadzi. Oczywiście jest to wózek miejski, więc łatwe prowadzenie nie dotyczy gór, lasów i bezdroży ;)

Oprócz tego na uwagę zasługuje możliwość regulowania wysokości rączki – jest wysuwana teleskopowo oraz dobra amortyzacja (na wszystkich 4 kołach), która sprawdza się przy cięższych dzieciach. Dzieci, które ważą 8-14 kg z amortyzacji w pełni skorzystają. Przy maluchach (ok. 4-6kg) trochę się wózek na wertepach wytrzęsie.

Lubię też składanie – bardzo proste, wręcz intuicyjne, bez zbędnych akrobacji przy wózku. Stelaż z siedziskiem jest po złożeniu całkiem mały, no ale gondola jest niestety nie do złożenia.

138555763731

Co mi się w Urbo 2 nie podoba:

Chyba najbardziej wkurza mnie podbijanie, szczególnie z większym dzieckiem. Biorąc pod uwagę ilość wysokich krawężników, które występują w mojej okolicy, to naprawdę musiałam się sporo namęczyć. Niestety w tej kwestii Urbo 2 wypada znacznie gorzej niż na przykład Bee, który też jest miejskim wózkiem, ale podbija się super.

Drugi w kolejności jest mały kosz – jest łatwo dostępny, ale moim zdaniem mógłby być znacznie większy. Teraz po zapakowaniu mojej dużej torby nic więcej tam nie wcisnę, a mam takie wózki, gdzie do kosza chowałam nawet rowerek biegowy :)

Nie jestem też fanką kół – są piankowe, co mi nie przeszkadza, ale dość łatwo wbija się w nie piasek i mam wrażenie (może mylne), że dość szybko by się starły. Oczywiście to jesteśmy w stanie stwierdzić po rocznym używaniu wózka, a nie kilkutygodniowych testach.

Wspominałam też już o amortyzacji, która niestety nie działa przy małych dzieciach (czterokilową Helą trzęsło mocno, pięciokilową trzęsie mniej). Jazda po pobliskim polu była naprawdę udręką dla pasażera, który ważył tak mało.

Dla kogo jest Urbo 2:

Oczywiście Urbo 2 jest wózkiem miejskim i pomimo swoich wad są takie miejsca i takie style życia, do których będzie idealnie pasował. Jestem sobie w stanie wyobrazić rodzinę, która mieszka w miasteczku, lub mieście gdzie nie ma problemów z dziurawymi chodnikami. Wózka używa głównie do spacerowania po ulicach czy parkach, ale od czasu do czasu chce pojechać tym wózkiem po bezdrożach. Wbrew pozorom po bezdrożach da się jechać, bo sama 3 razy zabrałam ten wózek na spacer po polu i daliśmy radę, co prawda musiałam pchać wózek dwoma rękoma, a nie jedną i trzęsło okropnie, ale przejechaliśmy!

I na koniec zostaje kwestia ceny :) Za wersję spacerową trzeba zapłacić 1999 zł, czyli jest to wózek ze średniej półki cenowej. Jeśli chcemy dokupić gondolę (która moim zdaniem nie jest niezbędna), to jest to dodatkowe 799 zł. Oczywiście jeśli marzą nam się wersje limitowane, a są prześliczne (Donna Wilson skradła moje serce) to musimy zapłacić 200 zł więcej za spacerówkę i 50 zł więcej za gondolę.

Wózki Mamas&Papas można kupić na przykład na www.mamasandpapas-polska.pl. Jeśli rozważacie zakup tego wózka, ale chcielibyście go przetestować przed zakupem, to możecie go wypożyczyć do testów. Szczegółowe informacje pod podanym linkiem :)

1037J59WO_Donna_Wilson_Range