Matki karmiące – nasz narodowy skarb

W Polsce mamy karmiące piersią traktowane są szczególnie. Ze świecą w ręku szukać drugiego takiego miejsca na ziemi, w którym każdy obywatel, nawet ten z matką karmiącą niezwiązany, otacza ją wyjątkową troską. Troszczą się wszyscy – mężowie, rodzice, teściowe, starsze siostry i koleżanki, sąsiedzi, fryzjerka i ekspedientka z osiedlowego spożywczaka a czasami nawet zupełnie nieznane nam osoby. Każdy Polak, który wie co to znaczy być rodzicem, z ogromną uwagą przygląda się matkom karmiącym i wspiera je na każdym kroku. Strach pomyśleć jak te tysiące karmiących matek dałoby sobie radę, gdyby społeczeństwo nagle i bez powodu przestało się o nie troszczyć. Zostawione same sobie prawdopodobnie nie wiedziałyby co dalej począć i jak żyć.

Ta legendarna już troska zazwyczaj zaczyna się od niewinnego pytania “Jak karmisz?”, które zadaje każdy, kto jeszcze nie wie, jak karmisz. Jest to najbardziej naturalne pytanie na świecie, bo przecież jak się kogoś poznaje, albo chce się kogoś zagadać, to zazwyczaj rzucamy “Jak się żywisz? Gotujesz czy raczej kupujesz gotowe?”. Na początku matki karmiące mogą być zszokowane takim pytaniem, bo może im się wydawać, że jest ono zbyt osobiste. Ale przecież od tego czy nasze dziecko dostaje pokarm naturalny czy sztuczny zależy nie tylko jego zdrowie, ale i przyszłość nas jako społeczeństwa. Pytanie jest więc jak najbardziej zasadne i wynika ono po prostu z troski. Nawet jeśli na początku czujemy się nieco zażenowani słysząc to pytanie, to dość szybko uda nam się do niego przywyknąć.

Pytanie o to, jak karmimy nasze dzieci jest tylko wstępem, początkiem całej kaskady pytań i porad, które mają nam pomóc stawiać rodzicielskie kroki. Dzięki trosce okazywanej przez tak wiele osób, każdego dnia stajemy się nieco lepszymi rodzicami niż byliśmy dnia poprzedniego. Ponieważ sama od kilku lat doświadczam tej niezwykłej opiekuńczości, spisałam sobie kilka najważniejszych zagadnień, które najczęściej są tematami rozmów młodej mamy z każdym napotkanym dorosłym człowiekiem.

Troska o ilość dostarczanego pokarmu

Skoro już wiadomo, że karmimy piersią, to nasze otoczenie zaczyna się zastanawiać, czy ilość pokarmu dostarczana naszemu potomkowi jest dla niego dostateczna. To dlatego tak często słyszymy pytanie “Czy masz wystarczającą ilość pokarmu?”. I znów może się matkom wydawać, że takie pytanie jest zbyt osobiste, żeby zadawali je obcy ludzie. Nic bardziej mylnego! W końcu społeczeństwo ma prawo reagować na głód doskwierający najmłodszym obywatelom.
Jeśli zdarzy się tak, że nasze karmione piersią dziecko zapłacze, to w zasadzie mamy całkowitą pewność, że ktoś skwituje to niezwykle troskliwym “Pewnie się nie najadło!”. Oczywiście pierwsza nasza myśl jest taka, że przecież małe dzieci mogą płakać z wielu różnych powodów, zupełnie z jedzeniem nie związanych. No, ale bądźmy realistami – jeśli dziecko karmione piersią płacze, to na sto procent się po prostu nie najadło. Takie jest zdanie większości, a że żyjemy w demokracji, to zdanie większości jest wiążące.

Troska o zdrowie młodego obywatela

Wiadomo, że od ilości ważniejsza jest jakość. Dlatego z punktu widzenia społeczeństwa niezwykle ważne jest, aby pokarm dostarczany niemowlętom był jak najlepszej jakości i nie powodował żadnych przykrych dolegliwości. To dlatego matki karmiące mają znacznie więcej komentarzy pod zdjęciami jedzenia, wrzucanymi na Instagram. W takim przypadku wygląd podawanego jedzenia jest mało istotny. Liczy się to, czy na talerzu nie znajdzie się absolutnie nic, co mogłoby dziecku zaszkodzić. I nie powinno się odbierać negatywnie komentarzy typu: “Ty chyba żartujesz, że to zjesz!”, “Kapusta?!?! W diecie mamy karmiącej?!?!”, “Mogłabyś się nieco dokształcić, zanim zaczniesz faszerować swoje dziecko takim świństwem!” czy “Niektórzy nie powinni mieć dzieci!”. Fakt, te uwagi mogą być pozornie generalizujące, krzywdzące czy wręcz chamskie, no ale pamiętajmy, że my nie karmimy jakiegoś pierwszego lepszego dziecka. Karmimy dziecko polskie, nasze wspólne dobro, naszą przyszłość. Ci, którzy zwracają nam uwagę robią to tylko i wyłącznie w trosce o społeczeństwo.

Troska o karmiącą matkę

Wiadomo, że rodzic jest niezwykle ważny, bo musi wychować, wykształcić i utrzymać przyszłość naszego narodu. O niego też więc trzeba dbać, a szczególnie o matkę, bo matka jest absolutnie najważniejsza. Stąd właśnie wynikają wszelkie pozornie być może niezbyt przyjemne komentarze i pytania dotyczące tego, jak długo karmimy dziecko piersią. Niektóre matki przerywają karmienie po 1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11 czy 12 miesiącach życia dziecka, a to stanowczo zbyt szybko, bo wiadomo, że mleko mamy jest dla dziecka najlepsze. Z kolei inne matki przerywają karmienie po 1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11 czy 12 miesiącach życia dziecka, a to jest stanowczo zbyt późno, bo po tym czasie mleko matki jest już bezwartościowe i należy zacząć mu podawać coś bardziej odżywczego. Dlatego wszelkie pytania dotyczące tego, jak długo zamierzamy karmić i czemu tak długo/krótko należy potraktować z uśmiechem, ale poważnie. W końcu od tego, jak długo karmimy dziecko piersią zależy wiele. Jeśli nie wiemy w jakim wieku nasze dziecko powinno przestać być karmione piersią, to wystarczy zapytać się sąsiadek czy pani w sklepie, one z całą pewnością to wiedzą!

Nie należy więc się oburzać na pytania czy sugestie dotyczące karmienia piersią wypowiadane przez innych ludzi. Wszyscy chcą, żeby matkom było lepiej. Dzięki tym wszystkim poradom, które słyszymy na każdym kroku jesteśmy lepszymi rodzicami. Na pewno nie szłoby nam tak dobrze gdyby nie mądrości wyczytane na internetowych forach, usłyszane na klatce schodowej od sąsiadki z drugiego piętra, czy na rodzinnym obiedzie. W końcu od zawsze najlepszym tematem rozmów na imieninach cioci jest nasza laktacja.

…not.

 

Zdjęcie: Agnieszka Wanat