„Miś Uszatek” Czesław Janczarski

Miś Uszatek to bohater mojego dzieciństwa. Uwielbiałam oglądać go na dobranoc. Końcową scenę, w której Miś kładzie się spać w swojej żółtej piżamce i śpiewa „Pora na dobranoc…” znam na pamięć. Przepiękne wspomnienie z mojego dzieciństwa, i tak bardzo niedzisiejsza bajka. Bo w dzisiejszych bajkach dla dzieci coś się musi dziać – im szybciej, tym lepiej. Bajki z mojego dzieciństwa nudzą moje dzieci. Nie są w stanie oglądać ani „Reksia”, ani „Bolka i Lolka”, ani „Zaczarowanego Ołówka”. Jakoś się do tego przyzwyczaiłam, więc kiedy dostaliśmy w prezencie pięknie wydaną książkę o Misiu Uszatku to odłożyłam ją na półkę. Nie dawałam jej większych nadziei. I nigdy nie sądziłam, że moim największym sojusznikiem w czytaniu takich staroci będzie dwuletnia Lila, która nagle zapałała wielką miłością do książek i każe sobie czytać to, co znajdzie na półce. Pewnego wieczoru przyniosła do czytania „Misia Uszatka”. I ku naszemu zdziwieniu Franek prosił, żebyśmy nie kończyli po jednym opowiadaniu, tylko czytali dalej. I tak od 2 tygodni codziennie wieczorem musi być przeczytana co najmniej jedna historia o Misiu z klapniętym uszkiem, a najlepiej jeśli przeczytamy ich pięć. Nie ma rzeczy, która wieczorem cieszy mnie bardziej.

collage_photocat

Ponieważ książka różni się nieco od tego, co pamiętam z dobranocek, postanowiłam zgłębić nieco historię tego misia i okazało się, że wiem o nim bardzo mało. Tak naprawdę bajka, którą ja pamiętam z dzieciństwa, to jedynie zakończenie 30 letniej historii Uszatka. Bo wszystko zaczęło się w 1957 roku, kiedy Czesław Janczarski, twórca i redaktor naczelny dwutygodnika dla najmłodszych „Miś” stworzył postać Misia Uszatka. Narysował go ilustrator Zbigniew Rychlicki, który odpowiadał za stronę graficzną „Misia”. Uszatek początkowo był tylko i wyłącznie bohaterem dwutygodnika, w 1960 roku postać została przeniesiona do kilku książeczek dla dzieci, które zostały wydane między 1960 a 1970 rokiem. Serial lalkowy stworzony przez studio Se-ma-for, który pamiętam z dzieciństwa powstał dopiero w 1975 roku, czyli 4 lata po śmierci Czesława Janczarskiego. Scenariusz do serialu był tworzony w oparciu o opowiadania autora, ale znacznie się od nich różni. Opowiadania w przeciwieństwie do odcinków serialu są bardzo króciutkie i nie ma w nich morałów, które w serialu Uszatek wypowiadał zawsze na samym końcu. Plastyczny projekt serialowej postaci też różni się od tej stworzonej przez Zbigniewa Rychlickiego – przede wszystkim prawe klapnięte uszko, w serialu stało się lewym klapniętym uszkiem :)

collage_photocat_uszatek

W Uszatku zakochałam się po raz drugi, bo okazało się, że ten książkowy jest równie ciepły i przyjacielski. A do tego z jego przygód dzieci mogą się bardzo wiele nauczyć o otaczającym ich świecie. Bardzo lubię to, że opowiadania są bardzo krótkie (jedna, dwie strony), więc nawet małe dzieci mają szansę wytrwać w skupieniu do końca jednej historii. Do tego wszystkie te krótkie historyjki powiązane są jedną fabułą, więc to są takie bardzo długie przygody misia, w bardzo wielu krótkich odcinkach. Idealne dla maluchów, idealne dla dzieci, które uczą się czytać.

Wydawnictwo „Nasza Księgarnia” z okazji swojego jubileuszu wydała zbiór opowiadań, na który składają się cztery dzieła Czesława Janczarskiego – „Przygody i wędrówki Misia Uszatka”, „Nowi przyjaciele Misia Uszatka”, „Gromadka Misia Uszatka”, „Bajki Misia Uszatka”. W sumie jest to 121 opowiadań z przepięknymi, oryginalnymi ilustracjami Zbigniewa Rychlickiego. Całość jest bardzo pięknie wydana, idealny prezent dla dziecka (albo rodziców). Książkę można kupić między innymi TUTAJ. Cena z tyłu okładki to 49,99 zł.

Bardzo gorąco polecam i zachęcam do wspólnego czytania „Misia Uszatka”.

Zdjęcie okładki książki „Przygody i wędrówki Misia Uszatka” pochodzi z fantastycznego bloga zestarejskrzyni.blox.pl