Najciekawsze produkty targów Kind und Jugend 2018

No to w końcu jest! Przegląd najciekawszych produktów, które udało mi się zobaczyć na targach Kind und Jugend 2018. Od razu zaznaczam, że wybór był naprawdę ciężki, bo takich gadżetów, o których miałam ochotę napisać, było ponad trzydzieści, ale niestety palce by mi się skończyły, gdybym miała stworzyć tak długi tekst. Wybrałam więc to, co najważniejsze, a to, co się nie zmieściło w tym tekście, zapewne będę stopniowo pokazywać na blogu. A ponieważ już się szykuję na kolejne targi w Szanghaju, to gadżetowi entuzjaści za miesiąc będą mieli nową porcję ciekawych produktów dziecięcych.

WÓZKI

Szczerze mówiąc myślałam, że o wózkach za dużo nie napiszę, bo w końcu w wózkach nic nie może mnie już zaskoczyć. A tymczasem o wózkach będzie najwięcej!

Wózki elektryczne – Emmaljunga i Cybex

Jeśli dwie duże marki produkujące wózki pokazują na targach modele wózków elektrycznych to znaczy, że coś się jednak w tej kategorii produktowej wydarzy. Oczywiście można sobie trochę ponarzekać na to, w którą stronę zmierza ten świat (oczywiście w złą) i, że kiedyś to były czasy, bo matce do głowy by nie przyszło, żeby było jej trochę łatwiej, bo przecież od tego się jest matką, by było nam ciężko. Można też nie narzekać i popatrzeć na elektryczny wózek, jak na urządzenie, dzięki któremu matka pchająca pod górę wózek z dwójką dzieci i 10 kg zakupów nie padnie zanim na tę górę wjedzie.

Na targach Kind und Jugend miałam okazję przetestować model Cybexa ePriam oraz porozmawiać ze specjalistami z Boscha, którzy stworzyli wózek elektryczny razem ze szwedzką Emmaljungą. Wózki elektryczne nie mają nam wyprowadzać dzieci na spacer, po to żebyśmy mogły w tym czasie zrobić obiad. Te wózki skonstruowane są tak, by jechało nam się lekko, bez względu na to, jak ciężkie dziecko (dzieci) wieziemy i w jak trudnym terenie jedziemy. Oba modele wspomagają więc jazdę wózka. Oznacza to mniej więcej tyle, że pomagają nam jechać pod górę czy w trudnym terenie, ale spowalniają jazdę, gdy jedziemy w dół. Co więcej Emmaljunga (nie wiem czy Cybex też) zatrzymuje się automatycznie jeśli wózek zaczyna się sam toczyć w dół. Jest to więc takie samo urządzenie jak elektryczny rower – nie odbiera nam aktywności fizycznej, ale sprawia, że mniej się męczymy, a przez to możemy chodzić z dzieckiem na dłuższe spacery.

Obydwa modele to oczywiście wózki premium, droższe od swoich nieelektrycznych odpowiedników, w związku z czym przynajmniej na początku będą dostępne dla wąskiego grona najbogatszych rodziców. W sprzedaży pojawią się w przyszłym roku.

Micralite – czyli powrót wózków doskonałych

Micralite to nie jest nowa marka, bo pierwsze wózki tej marki trafiły do sklepów w Wielkiej Brytanii w 2001 roku. Był też taki czas, kiedy można było je kupić w Polsce, ja sama 5 lat temu miałam okazję przetestować trzy modele Micralite i uważam, że są to jedne z lepszych spacerówek, jakie miałam okazję testować. W  tym roku Micralite pokazał się na targach Kind und Jugend z nowym logo, ulepszonymi produktami i kolekcją trzech wózków – kompaktową spacerówką Fastfold, wózkiem 2w1 SmartFold oraz wyjątkowym TwoFold, który bez problemu przewiezie dwójkę rodzeństwa. Obecnie wózki są w sprzedaży jedynie w Wielkiej Brytanii, ale pokazanie ich na targach Kind und Jugend świadczy o tym, że już wkrótce będzie można zobaczyć je w innych krajach. Mam nadzieję, że również w Polsce znajdą dystrybutora, bo to prawdziwa wózkowa perełka. Jeśli chcecie więcej poczytać o tych wózkach, to zajrzycie TUTAJ.

Bumbleride Era – nowy miejski wózek od Bumbleride

Bumbleride to jedna z moich ulubionych wózkowych marek. Jestem wielką fanką terenowego Indie i bliźniaczego Indie Twin – świetnych wózków, które sprawdzą się zarówno w mieście, jak i w terenie. Era, najnowszy model Bumbleride był wyczekiwany od dawna, bo jest to wózek, który (w przeciwieństwie do Indie) ma obracane siedzisko, a tak naprawdę tylko tego brakowało, by Indie został ideałem. Kind und Jugend to pierwsze targi, na których można było zobaczyć finalny egzemplarz Ery, z czego oczywiście skorzystałam, a nawet udało mi się nagrać prezentację wózka w wykonaniu projektanta, więc sami możecie zobaczyć, jak Era będzie wyglądać :) O TUTAJ jest link do mojego filmu.

Era będzie dostępna w sprzedaży późną wiosną 2019 roku, więc jeśli ktoś szuka idealnego wózka 2w1 na polskie drogi i bezdroża, to powinien rozważyć ten zakup, choć nie będzie to łatwe. Niestety, w Polsce od kilku lat nie mamy dystrybutora marki Bumbleride, więc wózki te najłatwiej kupić jest u dystrybutora na Słowacji (sama tam kupiłam, więc mogę polecić). Jest oczywiście nadzieja, że w końcu ktoś z wózkowych dystrybutorów przygarnie tę markę, ja trzymam za to kciuki.

Bubl, czyli kosmiczny prototyp

Uwielbiam wynajdywać takie perełki jak Bubl. Trójkołowy wózek, którego przednie koło nie jest kołem, ale wielką kulą. Wygląda kosmicznie, ale ma radzić sobie z zupełnie przyziemnymi problemami, takimi jak nierówne chodniki, jazda w terenie, sprowadzanie wózka po schodach itp. Na pewno jest to bardzo stabilny wózek, pomimo tego, że jest trójkołowcem.

W tej chwili cały projekt jest na etapie szukania inwestorów, więc jeśli znajdzie się jakiś bogacz, który w ten projekt uwierzy, to być może za jakiś czas zobaczymy Bubl na ulicach. Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o całym projekcie (albo macie miliony na inwestycję) to zajrzyjcie TUTAJ.

FOTELIKI

W fotelikach zawsze nowości jest bardzo dużo, więc nawet się nie podejmuje pisania o wszystkich nowościach. Wybrałam kilka tych, które zrobiły na mnie największe wrażenie, ale jeśli jesteście fanami fotelików, to bardzo obszerną fotelikową relację z Kolonii znajdziecie na blogu fotelove.com.pl.

Czujnik pozostawienia dziecka – Cybex i Chicco

O tym, że co roku odnotowuje się przypadki śmierci niemowląt pozostawionych w samochodzie, wiemy dość dobrze, bo każdy tragiczny przypadek jest opisywany w prasie. Za każdym razem roztrząsane jest też to, dlaczego tak się stało i czy w jaki sposób można tego w przyszłości uniknąć. Cybex i Chicco na tegorocznych targach pokazali swoje pomysły na rozwiązanie tego problemu. Czy takie urządzenia mają przyszłość? Jak najbardziej tak, biorąc pod uwagę, że w coraz większej ilości sfer naszego życia wspieramy się technologią.

Na targach Kind und Jugend Cybex zaprezentował Sensor Safe – małe urządzenie zapinane na pasach na wysokości klatki piersiowej dziecka, które równocześnie ma chronić dziecko przed samowolnym uwolnieniem się z pasów, mierzyć temperaturę powietrza oraz alarmować rodziców, jeśli zostawią oni dziecko w samochodzie. Sensor przy pomocy Bluetootha łączy się z telefonem rodziców i wysyła na niego komunikaty na temat rozpięcia pasów, zbyt niskiej lub zbyt wysokiej temperatury oraz o oddaleniu się rodzica od zapiętego w foteliku dziecka. Jeśli tylko rodzic zabierze z samochodu telefon i oddali się o kilkanaście metrów bez wypięcia dziecka z fotela, to dostanie komunikat alarmowy na swój telefon. Jeśli nie zareaguje, to taki sam komunikat zostanie wysłany na numery alarmowe (drugi rodzic, opiekun czy dziadkowie) wraz z lokalizacją GPS. Sensor Safe będzie dostępny w różnych modelach fotelików Cybex.

Rozwiązanie Chicco (stworzone wspólnie z Samsungiem) zostało w tym roku nominowane do nagrody Innovation Award i na razie będzie dostępne w modelu BebéCare (niedostępnym w Polsce). Jest to znacznie prostsze urządzenie, bo sprawdza jedynie, czy w foteliku nie zostało dziecko. Czujnik umieszczony w podstawie fotela analizuje jego obciążenie i komunikuje się z telefonem rodzica. Jeśli telefon się oddali, a dziecko pozostanie w foteliku, to czujnik wyśle komunikat alarmowy na telefon rodzica, w przypadku braku reakcji skontaktuje się z telefonami alarmowymi (drugi rodzic, opiekun, dziadkowie) i wyśle na nie lokalizację GPS.

Avionaut

Avionaut, jak zapewne wiecie to polskie foteliki samochodowe, którymi możemy się chwalić na prawo i lewo. Zaczęło się od modelu Ultralite, przy którym pracowali nie tylko specjaliści od bezpieczeństwa w samochodzie, ale i fizjoterapeuta Paweł Zawitkowski. Dzięki wyjątkowej wkładce pozycja dziecka w Ultralicie była lepsza niż w standardowych fotelach 0-13 kg, a inżynierowie zapewniali, że i w kwestii bezpieczeństwa jest doskonały. Ultralite trafił na testy do ADACa, gdzie za bezpieczeństwo otrzymał rewelacyjne 4 gwiazdki, ale niestety ze względu na zbyt wysoką ilość szkodliwych substancji w tapicerce ogólna nota spadła do jednej gwiazdki (nie martwcie się, by ten fotelik faktycznie zaszkodził dziecku, musiałby zostać przez nie zjedzony). Historia skończyła się dobrze, bo już w momencie publikowania testów, na rynku pojawił się następca Ultralite z poprawioną tapicerką, który zwie się Pixel. Teraz wszyscy czekają na kolejną rundę testów ADAC, licząc na to, że zagości w nich Pixel z 4 gwiazdkami za całokształt.

Ale wracając do tegorocznych targów, to Avionaut pokazał kolejną nowość – po modelu AeroFIX RWF (0-18 kg tylko tyłem) z Testem Plus, polski producent fotelików pracuje nad kolejnym RWFem, który będzie od 0 do 25 kg! Ma być montowany na pasach, z nogą oraz pasami mocującymi. Nieznana jest jeszcze nazwa ani cena, ale wydrukowany na drukarce 3D prezentował się całkiem nieźle! Ja oczywiście Avionautowi kibicuję z całego serca, bo jest i dobry i polski, a takie produkty chcę promować najbardziej!

Axkid

Ostatnia fotelikowa nowość, która zrobiła na mnie duże wrażenie to Axkid i jego system modularny, czyli bazę na ISOFIX, na której można zamontować fotelik Axkid Modukid Infant (dla niemowląt), a następnie Axkid Modukid Seat (czyli fotelik dla siedzących niemowląt i starszych dzieci). Nie dość, że to ma homologację i-Size, to jeszcze fani Axkidów będą mogli sobie teraz na bazie foteliki wozić! W sklepie będzie w przyszłym roku, ceny nie znam, ale zapewne nie będzie taniej niż do tej pory.

ZABAWKI

Kind und Jugend to nie są targi zabawek, warto to podkreślić, bo tak naprawdę najwięcej zabawkowych hitów i nowości można znaleźć na targach w Norymberdze. Jest to o tyle ważne, że w związku z tym targi w Kolonii są przez producentów zabawek traktowane nieco po macoszemu. Tak czy inaczej, udało mi się tam znaleźć kilka ciekawych premier!

Skip Hop ZOO Ride-on

To chyba największe zabawkowe zaskoczenie tych targów. Skip Hop, który kojarzy nam się raczej z matami edukacyjnymi czy zabawkami dla niemowlaków, pokazał na targach zabawkę, która jest zupełnie spoza kręgu dotychczasowych zainteresowań marki. Zoo Ride-on to pchacz, jeździk i hulajnoga w jednym, zabawka przeznaczona dla dzieci od 10 miesiąca życia (od momentu, w którym dziecko próbuje samodzielnie chodzić) do 4 roku życia. Na początku zabawka jest trójkołowym pchaczem z zamocowanym pudełkiem na zabawki, następnie z pudełka na zabawki robi się siedzisko i zabawka staje się jeździkiem, na którym można usiąść i odpychać się nogami, a na koniec pozbywamy się pudełka/siedziska i mamy hulajnogę z regulowaną rączką. Jak przystało na element kolekcji ZOO, zabawka będzie dostępna w trzech wzorach – jednorożca, psa i lisa. Będzie można ją kupić w przyszłym roku.

Kandu – drewniane zabawki na pokolenia

Jedna z większych niespodzianek, która spotkała mnie podczas tegorocznych targów to odkrycie polskiej marki Kandu, która w swojej ofercie ma przepięknie, ręcznie robione drewniane zabawki, które przetrwają pokolenia. Nie jest to nowa marka, bo pierwsze zabawki powstały 30 lat temu, ale to właśnie teraz Kandu postanowiło wypłynąć na szerokie wody, a targi Kind und Jugend to pierwszy krok do celu.

Flagowy produkt Kandu to bardzo oryginalny drewniany motor na trzech kołach, który może być zarówno zabawką do bujania, jak i pierwszym trójkołowym rowerkiem biegowym. Jest to bardzo ciekawa wariacja na temat konika na biegunach. Jestem pewna, że ta zabawka zawładnie sercami młodych ojców, którzy nagle poczują, że ich dzieci muszą mieć taki wspaniały drewniany motor! Ja byłam pod wrażeniem tego, jak pięknie wykonane są te zabawki, a że miałam okazję sama się na nich przejechać, to mogę potwierdzić, że jakościowo też są świetne. Zabawki są w sprzedaży, więc jeśli macie ochotę im się przyjrzeć, to zapraszam na stronę producenta, o TUTAJ.

Play&Go Soft – mata do zabawy dla niemowląt

Play&Go to przede wszystkim worki na zabawki, które zaprojektowane zostały tak, by z jednej strony uatrakcyjnić zabawę, a z drugiej ułatwić dzieciom sprzątanie. W tym roku na targach marka pokazała nowy produkt Play&Go Soft, który jest wariacją na temat worka. Inspiracją do stworzenia nowego produktu były mamy, które używały worków Play&Go, jako maty do zabawy dla niemowląt. Play&Go do gamy worków dołączyło więc worek i matę w jednym. Mata Play&Go Soft uszyta jest tak, jak worek, ale wykonana jest z przyjemnej w dotyku, miękkiej bawełny, a środek wypełniony jest miękką gąbką, dzięki czemu wygodniej się na niej leży. Sznurki do ściągania worka schowane są tak, by niemowlak nie zaplątał się w nie i nie wyrządził sobie krzywdy. W rezultacie mamy więc dużą, okrągłą i miękką matę, która równocześnie jest workiem na wszystkie niemowlęce zabawki! Ja jestem wielką fanką tej wersji Play&Go i przyznaję, że gdybym miała w domu teraz jakiegoś niemowlaka, to kupiłabym właśnie taką matę.

Play&Go Soft występują w czterech modelach z czterema różnymi zwierzątkami: lamą, pawiem, pingwinem lub niedźwiedziem polarnym. Każda mata jest dwustronna (po jednej stronie jest zwierzak, po drugiej paski lub kratka). Do sprzedaży trafi niebawem, ceny oczywiście nie pamiętam, ale na pewno będą nieco droższe od tradycyjnych worków Play&Go.

RÓŻNOŚCI

To, co nie zmieściło się do innych kategorii, zostawiłam na koniec, ale żeby nie było, te produkty są dokładnie tak samo fajne, jak te wymienione na początku!

Herobility – zestaw do karmienia dla niemowląt

Pod koniec ostatniego dnia targów trafiłam na stoisko Herobility. Najpierw chciałam się z bliska przypatrzeć nowym cudnym szklanym butelkom, a potem zobaczyłam zestaw do karmienia niemowląt i przepadłam! Zestaw składa się z silikonowej maty z miejscem na talerzyk, talerzyka oraz śliniaka. Całość tak ze sobą współgra, by jedzące samodzielnie dziecko pozostawiło na sobie i meblach jak najmniejszy bałagan. Mata przysysa się do stołu, dzięki czemu chroni go przed zabrudzeniem. Talerzyk wciska się w specjalnie miejsce w macie tak, by nie dało się go samodzielnie podnieść do góry i zrzucić na ziemię, a obszerny śliniak z kieszonką na wypadające z buzi jedzenie dodatkowo przyczepia się magnesami do maty. Dzięki temu dziecko, stół i podłoga są dobrze zabezpieczone, choć oczywiście zawsze można po prostu rozrzucać jedzenie ręką :) Jeśli marzy wam się taki zestaw w domu, to musicie trochę poczekać, bo będzie on dostępny w sklepach za kilka miesięcy.

Ecobirdy – meble i akcesoria z przetworzonego plastiku

Zdecydowanie moim numerem jeden wśród mebli wystawianych na Kind und Jugend zostały produkty belgijskiej marki Ecobirdy! Na początku spodobało mi się ich wzornictwo, a potem zakochałam się w filozofii tej firmy. Produkty Ecobirdy tworzone są z plastiku pozyskanego ze zużytych lub zepsutych plastikowych zabawek, a cały proces produkcji jest niezwykle edukacyjny, bo zaczyna się w szkołach, gdzie Ecobirdy uczy dzieci świadomości ekologicznej. Wtedy też uczniowie mogą przynieść swoje popsute plastikowe zabawki i wrzucić je do kontenerów na plastik. Następnie plastik jest ręcznie sortowany, cięty, segregowany kolorami, a na sam koniec produkowane są z niego meble i akcesoria Ecobirdy. By podtrzymać zaangażowanie dzieci i wzmocnić w nich świadomość ekologiczną, Ecobirdy na koniec procesu produkcji wysyła dzieciom i rodzicom informację, że przyniesione przez nich zabawki dostały już nowe życie.

Wiem, że jest to projekt, który, na razie nie ma szans stać się masowym podejściem, ale ogromnie cieszy mnie to, że wciąż pojawiają się firmy i ludzie za nimi stojący, którzy mają takie podejście i jeszcze chcą się nim dzielić z dziećmi. Jeśli chcecie zobaczyć, jak wygląda proces produkcji, albo jakie meble można w Ecobirdy kupić, to zapraszam TUTAJ.