Aktywny macierzyński cz. III

Ostatnia część mojego mini poradnika o tym, co można robić z dzieckiem podczas urlopu macierzyńskiego, żeby się w trakcie tego urlopu nie zanudzić — bo same przyznacie, że kompulsywne sprzątanie mieszkania, mycie szyb raz w tygodniu i nałogowe bieganie po domu ze ściereczką do kurzu mogą jednak znużyć. W ostatnim wpisie skupiam się na zajęciach, które bardziej skierowane są na dzieci niż na mamy, ale z całą pewnością urozmaicą nam macierzyński, a do tego jest szansa, że pomogą nam w budowaniu więzi z dzieckiem. Mocno ubolewam nad tym, że większość moich propozycji skierowana jest raczej do mam mieszkających w dużych miastach lub w ich pobliżu, ale udało się też znaleźć parę pomysłów na to, co robić, jeśli mieszkamy w Bieszczadach :) 

Zastrzegam również, że nie jestem zwolenniczką chodzenia z dzieckiem na milion zajęć rozwijających, bo dziecko świetnie rozwija się, leżąc na dywanie i bawiąc się swoimi palcami. Warto robić coś dla urozmaicenia urlopu niż z myślą: „jeśli zaczniemy chodzić na basen od razu po porodzie, to do 5 roku życia powinien ogarnąć już Mistrzostwa Świata”.

Zajęcia dla niemowlaków z mamą

Czyli o rozwijających zajęciach dla niemowląt, na które nie wpuszczają bez opiekuna.

1. Nauka wiązania chusty

mother carrying daughter in sling in field

Noszenie dziecka nie tylko uwalnia ręce rodzica, ale również zbliża do siebie matkę i dziecko, daje dziecku poczucie bliskości i bezpieczeństwa, dlatego bardzo polecam taki rodzaj atrakcji wszystkim rodzicom, którzy mogą nosić. Uważam, że spotkanie z doświadczonym doradcą chustowym bardzo pomaga w prawidłowym noszeniu dziecka. Taka osoba po pierwsze pokaże wam, jak powinno się nosić, nauczy was motać, wyeliminuje błędy, które popełniacie, pomoże wybrać dobrą chustę i powie, na co zwrócić uwagę nosząc dziecko. Nawet jeśli po takim spotkaniu dojdziecie do wniosku, że chusty nie są dla was, to przynajmniej będziecie wiedziały jak wybrać dobre nosidło :) Dziewczynom z Warszawy i okolic polecam Martę, która uczyła mnie motania (i w sumie nadal uczy). Najlepiej, jeśli spotkanie z doradcą odbędzie się już po obowiązkowej wizycie u ortopedy, który sprawdzi, czy dziecko prawidłowo się rozwija.

2. Pływanie dla niemowląt

941234_370597319727030_2119584515_n

Żeby zacząć chodzić na basen z dzieckiem możemy zapisać się na specjalne zajęcia albo po prostu wykupić wejście na basen. Zajęcia z pływania dla niemowląt są super, bo pozwalają dzieciom oswoić się z wielką wodą. Rodzice uczą się, co takiego można z małym dzieckiem na basenie robić — wiadomo, kluczowe jest nurkowanie, żeby potem móc zrobić dziecku zdjęcie jak z okładki Nevermind. Jeśli nie mamy w pobliżu takich zajęć albo godziny nam do końca nie odpowiadają, to zawsze możemy chodzić sami na godzinę w tygodniu. Oczywiście, jeśli idziemy na ten basen bez towarzystwa drugiej osoby dorosłej, to sobie nie popływamy, ale (pół)godzinna zabawa w chłodnej wodzie sama w sobie jest super. Trzeba się też nastawić na to, że wizyta jednego rodzica z dzieckiem jest nieco skomplikowana — musimy przebierać siebie i dziecko, często nie mając do dyspozycji żadnego bezpiecznego miejsca do położenia niemowlaka (jeśli jest taka możliwość to warto wziąć ze sobą do szatni fotelik samochodowy, gdzie będzie można położyć dziecko).

3. Umuzykalniające gordonki

baby music

Gordonki to zajęcia umuzykalniające dla najmłodszych prowadzone wg teorii uczenia się muzyki Edwina E. Gordona. Pan Edwin to muzyk jazzowy, pedagog i psycholog muzyki a istotą jego teorii jest stymulowanie naturalnego rozwoju wrażliwości muzycznej u małych dzieci poprzez dźwięki, rytmy oraz ruch. Na gordonkach możecie się spodziewać umuzykalnionego prowadzącego, który będzie śpiewał, rymował, tworzył dźwięki, ruszał się. Dzieci poprzez słuchanie i naśladowanie, będą rozwijać swoją wrażliwość słuchową, kształtować głos i umiejętność śpiewania. Poza tym to jest przede wszystkim dobra zabawa. Gordonki są bardzo popularne i właściwie w większości klubów i kawiarni dla rodziców można się na nie zapisać. Ja wybieram się na pierwsze takie zajęcia, gdy tylko Hela wyzdrowieje, wstępnie upatrzyłam sobie kawiarnię 8stóp na warszawskiej Pradze :)

4. Bobomigi

Happy baby

Bobomigi nazywane też językiem migowym dla niemowląt to nauka porozumiewania się z dzieckiem, które jeszcze nie mówi. Można się z tego śmiać, można górnolotnie rzucić „kochająca matka rozumie swoje dziecko bez niczego”, a można po prostu pójść na takie zajęcia i zobaczyć, z czym to się je. Trzeba pamiętać, że zanim dziecko zacznie mówić, nie ma zbyt dużo narzędzi do porozumiewania się z otoczeniem, jest to przede wszystkim płacz, wrzask, krzyk, lament, larum, łkanie, szlochanie, raban, ryk, wrzawa i zawodzenie ;) Ale dziecko ma też ręce, którymi potrafi poruszać, a jego zdolności manualne po 6. miesiącu życia są już na tyle rozwinięte, że może uczyć się migania, przez co komunikacja z dzieckiem będzie dla rodziców łatwiejsza.

Jeśli wydaje wam się, że miganie z niemowlakiem, to fanaberie znudzonych rodziców, których dzieci muszą być we wszystkim najpierwsze, to nie macie racji :) Początki bobomigów sięgają lat 70. XX wieku, kiedy Joseph Garcia, tłumacz języka migowego, zaobserwował, że słyszące dzieci głuchych rodziców, z którymi rozmawiano za pomocą języka migowego, szybciej potrafiły się komunikować z otoczeniem. Z badań, które później przeprowadzono, wynikało, że już 8-9 miesięczne niemowlęta potrafią się komunikować przez miganie, co korzystnie wpływało na rozwój mowy (wcześniejsze mówienie i większy zakres słownictwa). Pod koniec lat 90. XX wieku powstał pierwszy program edukacyjny dla rodzin słyszących o nazwie SIGN with your BABY, a od niedawna w Polsce można chodzić na zajęcia z Bobomigania (dla dzieci od 6 miesiąca życia). Najfajniejsze jest to, że jeśli w naszej okolicy nie ma takich zajęć, to możecie uczyć się tego sami. Na stronie www.migowy.pl można przeczytać o Bobomigach i zobaczyć podstawowe znaki/słowa, a TUTAJ znajdziecie zasady migania z niemowlakiem.

5. Masaż Shantala

Baby back massage

Kto z nas nie lubi masażu? Relaksująca cisza, miłe zapachy, ciepłe dłonie i godzina totalnego odprężenia. Gdybyśmy mieli taką możliwość, to na masaż chodzilibyśmy codziennie. No cóż, rodzice często nie mogą sobie pozwolić na takie luksusy, ale za to możemy ufundować je niemowlakowi. Masaż Shantala jest popularnym hinduskim masażem dla niemowląt. Nie jest to masaż rehabilitacyjny, więc może go wykonywać każdy rodzic, wystarczy oliwka, ciepłe pomieszczenie, nagi niemowlak i odpowiednie przeszkolenie. Żeby nauczyć się go poprawnie wykonywać wystarczy kilka spotkań z instruktorem, a później można już samemu robić go w domu bez obaw, że coś pójdzie nie tak. Co nam to da? Dziecko będzie wyciszone, dzięki czemu łatwiej i spokojniej zaśnie, pozna lepiej swoje ciało, pogłębi relacje, poprawi się krążenie krwi, perystaltyka jelit oraz praca gruczołów łojowych i potowych.

A co jeśli nie mamy możliwości nauczenia się masażu Shantala? Zawsze pozostaje nam wcale nie takie zwykłe masowanie dziecka, czyli to, co mamy zawsze robią po wykąpaniu dziecka. Delikatne smarowanie niemowlaka kremem (albo ciepłymi dłońmi) nie wymaga od nas żadnego przeszkolenia a na pewno ma bardzo dobry wpływ na samopoczucie dziecka i relację z rodzicem.

I to tyle moich pomysłów :) W sumie wyszło ich całkiem sporo, bo 16! Jeśli umknęło wam pozostały 11 pomysłów, to TUTAJ poczytacie o sportach, które można uprawiać razem z dzieckiem, a TUTAJ o aktywnościach manualno-intelektualnych, którym niemowlak na kolanach nie straszny :)