Co dał mi blog w 2014 roku?

Rzadko piszę notki bardzo osobiste, ale dzisiaj robię wyjątek. Chciałam spisać wszystko to, co dobrego wydarzyło się w moim życiu dzięki temu, że prowadzę bloga. Bardzo często zapominam o własnych sukcesach, bo dużo większe znaczenie ma to co się dzieje teraz, niż to co wydarzyło się wczoraj. I właśnie po to, żeby pamiętać o dobrych rzeczach chciałam podsumować mój blogowy rok 2014, w którym zdarzyło się tyle świetnych rzeczy :)

Prawie 220.000 czytelników, czyli czytał mnie cały Radom!

W grudniu 2013 roku Mamy Gadżety miały niecałe 10.000 czytelników miesięcznie. Rok później mam ich 3 a czasami i 5 razy więcej, co jest dla mnie czymś absolutnie zaskakującym. Na początku 2014 roku byłam pewna, że jeśli uda mi się kiedykolwiek podwoić liczę czytelników, to będzie to ogromny sukces. Ponieważ sama liczba często nic nie mówi porównałam sobie liczbę czytelników mojego bloga z czytelnikami czasopism dla rodziców i okazuje się, że Mamy Gadżety są tak samo duże jak największe czasopisma parentingowe w Polsce. Czasopisma tworzy sztab ludzi i wydają je duże wydawnictwa, tymczasem ja jestem sama jedna. Mam więc z czego być dumna :) A patrząc na roczną ilość czytelników, mogę śmiało powiedzieć, że czytał mnie cały Radom!

Bycie prelegentką na Podróżnickim Spotkaniu “Wachlarz”

Kiedy Jakub i Ania Górniccy spytali się mnie czy mogłabym wystąpić z własną prezentacją na “Wachlarzu” to szczęka mi opadła. Ja pośród ludzi, którzy mają tak fantastyczne historie podróżnicze. O czym miałabym mówić? Na szczęście nie chodziło im o relację z rodzinnego pobytu na All Inclusive w Grecji, ale o gadżety, które mogą być przydatne podczas podróży z dzieckiem. To był jeden z fajniejszych blogowych dni w 2014 roku – ja, mój wielki brzuch, moje gadżety i kilkuset fantastycznych ludzi – zarówno wśród prelegentów i publiczności. Wszystko to działo się 2 dni przed porodem :)

Udział w projekcie “Mój b(v)log. Moja praca. Moja pasja”

Jest to cykl zdjęć reportażowych, który ma pokazać różnorodność charakterów, osobowości i stylu pracy blogerów i vlogerów. Zgłosiłam się do niego z przekonaniem “I tak nic nigdy nie wygrywam, ale jak się nie zgłoszę to będę żałować”. Skakałam z radości, kiedy okazało się, że zostałam wybrana do szczęśliwej 13! Później przyszła trema, bo Renata Dąbrowska, która była autorką cyklu miała spędzić z nami cały dzień. A później już był żywioł i setki różny zdjęć. Kiedy zobaczyłam TO zdjęcie wybrane przez Renatę, to pomyślałam “Wow! To jest fantastyczne!”. Jak już się kiedyś zbiorę do zrobienia w domu galerii naszych zdjęć, to ono na pewno zajmie honorowe miejsce!

Fot. Renata Dąbrowska
Fot. Renata Dąbrowska

Moja obecność w radiu, prasie i telewizji

Dzięki blogowi mogłam przeczytać o sobie w prasie (i to w “Pulsie Biznesu”), posłuchać siebie w radio (w audycji “Reszta Świata” Tomka Michniewicza) i zobaczyć siebie w telewizji (dwukrotnie w programie “Świat Technologii” w TVN24 Biznes i Świat). Bardzo się cieszę z tego, że każda moja obecność była merytoryczna, że nie gadałam o kupach i zupach, ale o tym na czym znam się bardzo dobrze, czyli o gadżetach :)

Przygoda z video

Pisanie bloga jest dla mnie warsztatowo bardzo łatwe – jak mam temat i czas, to po prostu siadam i piszę, potem czytam, poprawiam, dopieszczam, obrabiam zdjęcia i publikuję. Video jest bardzo trudne – w mojej pracy zawodowej wielokrotnie kręciłam reklamy telewizyjne i wiedziałam ile przy tym jest pracy (na szczęście ja zawsze byłam po tej stronie, która przesyła uwagi do filmów i akceptuje końcowy efekt ;)). Dlatego broniłam się przed nagrywaniem czegokolwiek na Mamy Gadżety nogami i rękami. I tak naprawdę dzięki współpracom komercyjnym dałam się w końcu do tego przekonać. Najpierw nagrywałam film dla marki Orange (ja w filmie jedynie wystąpiłam, montażem i całą resztą zajął się profesjonalista, czyli Krzysztof Gonciarz), a później marka Duracell namówiła mnie na własnoręczne nagranie filmu. Kosztowało mnie to klika nieprzespanych nocy związanych z przygotowaniem scenariusza, zapoznaniem się ze sprzętem i stresowaniem się tym, jak to w ogóle wyjdzie. Dzięki mojemu szanownemu małżonkowi wyszło bardzo dobrze. Chociaż nie mam możliwości nagrywać filmów bardzo często (bo przy trójce dzieci czasu wystarcza mi tylko na pisanie), to na pewno będę to robić raz na jakiś czas, bo okazało się, że świetnie się przy tym bawię :)

Dwa fantastyczne blogowe wydarzenia

W tym roku po raz drugi byłam na Blog Forum Gdańsk, który moim zdaniem jest najważniejszym wydarzeniem blogowym w Polsce. Zarówno jeśli chodzi o kwestie merytoryczne, bo mamy możliwości posłuchania najciekawszych polskich blogerów oraz osób z blogosferą związanych, jak i towarzyskie, bo możemy tam poznać i porozmawiać z ponad setką ciekawych osobowości. Dwa miesiące po BFG byłam na Blogowigilii, która była fantastycznym dopełnieniem Gdańskiego Forum – kilkuset blogerów (w tym bardzo dużo blogerek parentingowych!) na świetnie zorganizowanym spotkaniu na Stadionie Narodowym. Wszystkie rozmowy, których nie miałam czasu przeprowadzić w Gdańsku, odbyły się na Blogowigilii. W końcu miałam możliwość osobistego poznania blogerów, których do tej pory tylko czytałam. Dowiedziałam się o istnieniu kilku fajnych blogów, a przede wszystkim wybawiłam się jak nigdy. Dla tych dwóch spotkań naprawdę warto było blogować

Nowy wygląd bloga

Zdaję sobie sprawę, że dla czytelników zmiana wyglądu bloga nie jest czymś skomplikowanym – po prostu pewnego dnia blog wygląda inaczej niż wcześniej. Dla mnie praca nad nowym logo i nową stroną była bardzo dużym wyzwaniem. Kilka miesięcy pracy w zaawansowanej ciąży – planowanie zmian, dyskusje z agencją, która te rzeczy dla mnie robiła, wdrażanie nowości i oczekiwanie na reakcje czytelników. Mi mój blog podoba się bardzo i kamień spadł mi z serca kiedy okazało się, że wy też jesteście zadowoleni. Oczywiście blog to żywy organizm i od czasu do czasu będą zdarzały się kosmetyczne zmiany (głównie na wasze prośby), ale ja w końcu czuję, że ten blog jest taki jak miał być. Miłym podsumowaniem dokonanych zmian było wyróżnienie bloga czwartym miejscem na liście Najładniejszych polskich blogów 2014 roku, którą tworzy Paweł Opydo!

Ludzie!

Bez wątpienia w blogowaniu najfajniejsza jest możliwość poznawania ludzi, zawierania znajomości a nawet odnajdywania przyjaciół. Trochę jest to zabawne, bo większość ludzi poznaję bez wychodzenia z domu. Najpierw “rozmawiamy” przez komentarze na blogach czy na Facebooku, a później przez prywatne maile i wiadomości. Kiedy już uda się wyjść i zobaczyć tych ludzi na żywo, to okazuje się, że to coś więcej niż przelotna znajomość. I jest to dla mnie o tyle ważne, że ja tak generalnie jestem raczej introwertykiem, boję się ludzi, nie rozmawiam z nieznajomymi i większość osób poznaję albo dzięki mojemu ekstrawertycznemu mężowi, albo dzięki temu, że to Ci inni do mnie podchodzą :) Blog daje mi możliwość poznawania ludzi bez konieczności fizycznego kontaktu, co bardzo sobie cenię. Gdyby nie to, to byłabym uboższa o jedną przyjaciółkę, kilkunastu dobrych kolegów i koleżanek oraz kilkaset bardzo ciekawych znajomości.

Zdjęcie główne Agnieszka Wanat