Przebiegłam maraton!

Przebiegłam maraton!

Tak jest, przebiegłam maraton. Kto by pomyślał, że tak szybko mi się to uda. Miesiąc temu zaczynałam swoje pierwsze 2.5 kilometrowe biegi, a teraz mam już ponad 40 kilometrów. Czas tego maratonu jest całkiem imponujący jak na miesiąc biegania – 4h 56 min 11 sek. Co prawda ten czas został rozłożony na 4 tygodnie, ale kto powiedział, że trzeba ten dystans przebiec ciągiem? Ja robiłam sobie przerwy na życie :) I powiem wam, że bardzo się cieszę, że w końcu dałam się na bieganie namówić. Bo to jest najlepszy i najłatwiejszy sport dla rodziców :) A ten wpis jest dla tych wszystkich, którym gdzieś między pieluchą a dmuchaniem nosa, w głowie rodzi się myśl „A może by tak zacząć biegać?”, bo za mną takie myśli chodziły od kilku miesięcy i w końcu znalazłam motywację, do tego żeby sprawdzić, o co w tym bieganiu chodzi :)

Bieganie to najłatwiejszy sport dla rodziców!

Mamy tysiąc wymówek, żeby nie pójść na fitness, siłownię czy basen – nie mamy czasu, nie mamy czepka, nie mamy pieniędzy, nie mamy co zrobić z dzieckiem, nie mamy jak dojechać. Za każdym razem znajdujemy coś nowego. I nie zawsze są to zmyślone wymówki. Bycie rodzicem i praca (również ta domowa) zabiera sporo czasu, bardzo często naprawdę nie mamy sił na to, żeby wyjść z domu, zapakować się do autobusu lub samochodu i pojechać na siłownię czy basen. Często sam czas dojazdu nas zniechęca, bo przecież w tym czasie zdążymy nastawić zmywarkę. Do tego dochodzą koszty i konieczność znalezienia opieki do dzieci jeśli nie możemy liczyć na partnera.

Ale na bieganie nie potrzeba dużo czasu (30 min raz na 2 dni), nie potrzeba sprzętu (przynajmniej na początku wystarczą zwykłe sportowe buty i ciuchy), nie potrzeba pieniędzy i nie potrzeba szukać opieki do dziecka, bo albo zostawiamy starsze dzieci na 30 min w domu (jak się uprzemy to możemy biegać nawet dookoła bloku), albo wsadzamy młodsze dziecko do wózka i biegniemy razem z nim (ale wtedy trzeba mieć już sprzęt).

Do biegania nie trzeba mieć mega kondycji. Ja bałam się na początku, że po prostu fizycznie tego nie wytrzymam. Znajomi biegacze doradzali na początku marszobiegi (czyli biegi przeplatane marszem, np. 4 minuty biegu i 2 minuty marszu w kilku seriach), ale okazało się, że moja aktywność fizyczna (codziennie około 3 km spaceru z wózkiem i fitness od czasu do czasu) były wystarczające, żeby podczas trzeciego biegu przebiec 5 km w swoim wolnym tempie bez zatrzymania, bez większego wysiłku i umierania na zawał. Byłam zaskoczona, że bieganie może być takie przyjemne – owszem czasem brakuje oddechu, boli kostka i mam ochotę skrócić trasę o kilometr, ale na ogół po 30 minutach biegania mam mega dużo energii i poczucie dobrze spełnionego obowiązku. Za każdym razem jak kończę bieg, to myślę sobie, że to świetnie, że znowu zrobiłam coś tylko dla siebie. I w sumie tak traktuje to bieganie – jako moje prywatne SPA, moje 30 minut, które spędzam sama ze sobą, wsłuchując się w ulubioną muzykę.

Gdzie znalazłam motywację do biegania?

Już od kilku miesięcy myślałam o bieganiu — w sumie skoro wszyscy tak chwalą, to może warto spróbować, może od tego będę miała piękne nogi, może będę jak bohaterowie amerykańskich seriali wychodzić na jogging do parku. Myślałam długo, w końcu nawet zaczęłam wypytywać biegających znajomych jak mam zacząć, chociaż nadal tyłka od kanapy oderwać nie mogłam. Myślałam o tym, że nie mam dobrych butów i nie mam kiedy, no a przede wszystkim nie mam na telefonie zainstalowanego Endomondo, więc to tak jakbym nie miała biegowych uprawnień.

A potem zostałam zaproszona przez PZU i New Balance do udziału w The Color Run, czyli w bardzo kolorowym biegu na 5 kilometrów, którego właściwie nie trzeba przebiec – można przejść, przeczołgać się, przeskakać czy przeteleportować – co, kto lubi. Podczas The Color Run nie mierzy się czasu i nie wyłania zwycięzców, trzeba ubrać się na biało, świetnie się bawić i ukończyć bieg pokolorowanym we wszystkie kolory tęczy. Pomyślałam sobie, że to może być najlepszy pomysł na pierwszy biegowy start – bez adrenaliny związanej z rywalizacją, bez strategii, jak biec, żeby zrobić życiówkę. Po prostu przyjmę zaproszenie i razem ze znajomymi będę się świetnie bawić :)

11313180_10205825304805739_1809668190879217496_o

Kiedy decydowałam się na udział w The Color Run nie miałam pojęcia, co to znaczy przebiec 5 km. Ale po pierwszych 3 biegach okazało się, że te 5 km to jest naprawdę dystans dla każdego, kto utrzymuje chociaż minimum aktywności fizycznej. Dlatego już po tygodniu wiedziałam, że ja The Color Run przebiegnę. Nie sądziłam, że to jest takie przyjemne i proste :) Teraz wiem, że naprawdę każdy może biegać. Musi się tylko w sobie zebrać i pokonać ten najgorszy dystans między kanapą a drzwiami. Zapewniam was, że jak już uda wam się wyjść przed drzwi waszego domu, to wszystko, co wydarzy się później, będzie przyjemne i niezbyt trudne :)

Jeśli tak jak ja, zastanawiacie się, czy nie sprawdzić, o co chodzi w bieganiu i szukacie bodźca, który sprawi, że zrobicie ten najtrudniejszy krok, to zachęcam was do zapisania się na The Color Run. Możecie wybrać sobie bieg w Poznaniu (21 czerwca), Warszawie (27 czerwca – ja tu biegnę!) i Krakowie (20 września). Jak już się zdecydujecie, że chcecie spróbować, to poświęćcie trochę czasu na przygotowania (mi wystarczył tydzień, więc wy też dacie radę!). Warto zebrać grupę znajomych, bo wtedy jest weselej i pakiety startowe są tańsze, możecie też zabrać ze sobą dzieci (ja planuję bieg z Helenką).

Kto biegnie ze mną, ten ręka w górę w komentarzach :)

Jak wygląda moje bieganie?

Teraz, kiedy już wiem, że bieganie jest fajne staram się mu poświęcać odpowiednią ilość czasu. Nie stałam się biegowym wyznawcą, ale dążę do tego, żeby biegać raz na 2 dni dystans około 5 km (czasem więcej, czasem mniej). Biegam wieczorem kiedy dzieci śpią, ale jeśli akurat nie mogę, to się nie spinam i odpuszczam – jeśli nie mogę dziś, to nadrobię jutro :) Nigdy nie biegnę po tej samej trasie dwa razy – podczas biegania odkrywam okolicę, w której mieszkam – to zdumiewające o istnieniu ilu uliczek, domów, zaułków nie miałam pojęcia. Teraz mam czas wszystkiemu się poprzyglądać (bo biegam wolno). Lubię czasami biegać z koleżankami, żeby sobie pogadać (wystarczy biec odpowiednio wolno i da się obgadać połowę ludzkości ;)) I zawsze biegam z muzyką (no chyba, że gadam, wtedy nie), bo bieganie z muzyką jest zdecydowanie najlepsze :)

Żeby uwolnić się trochę od konieczności biegania w godzinach wieczornych przymierzam się do spróbowania biegania z Helą (jeszcze tego nie robiłam), więc już wkrótce napiszę wam o moich pierwszych wrażeniach biegowo-wózkowych. A tymczasem, wszyscy, którzy są na etapie „może zacznę biegać, tylko nie wiem, czy mi się chce”, odrywają pupy, zakładają buty i wychodzą z domu, żeby zobaczyć jakie to jest fajne. I naprawdę liczę na to, że będziemy mogli pobiec wspólnie 27 czerwca w The Color Run w Warszawie!

Zobacz
więcej

Pierwsza podróż z niemowlakiem — mój niezbędnik

Pierwsza podróż z niemowlakiem — mój niezbędnik

Ręka do góry, kto z rodziców zastanawiał się nad tym, kiedy jest dobry moment na pierwszą podróż z niemowlakiem? Czy na pierwsze wakacje można zabrać ze sobą dwumiesięczne niemowlę, czy lepiej poczekać, aż nieco podrośnie?