Wyprawka dla Helenki czyli ostatni tydzień ciąży

Już myślałam, że przy trzecim dziecku syndrom wicia gniazda mnie ominie :) Z odpowiednim wyprzedzeniem zaczęłam urządzać kącik w naszej sypialni dla kolejnej córki, ale raczej w ramach zdrowego rozsądku niż ekscytacji zbliżającym się porodem. Wyszło pięknie, o czym można przekonać się TUTAJ :) Potem zebranie się do przejrzenia rzeczy, które mamy po Franku i Lili, uzupełnienia braków zajęły mi wieki. Odkładałam, przekładałam, szukałam ciekawszych zajęć. Ponieważ najbardziej nie chce mi się pakować torby do szpitala, to w końcu doszłam do wniosku, że może zamiast pakować torbę, to ogarnę wyprawkę, a torbę zostawię na koniec. Do porodu został tydzień, torba nadal stoi niespakowana, ale za to cała wyprawka już jest. Kiedy zaczęłam kupować i otwierać paczki z tymi wszystkimi maleńkimi ubrankami i bucikami, pachnącymi kremami, kolorowymi pieluszkami i mięciutkimi kocykami, to mnie dopadło. Romantyczna część mojej duszy zaczęła się wzruszać. Co tam spuchnięte nogi, zgaga, postura słonicy, już niedługo w naszym domu pojawi się małe coś, na którego nóżki włożę pewnie za duże wełniane paputki. I z tego całego wzruszenia postanowiłam naszą wyprawkę obfotografować i pokazać, bo wszystko co mam jest przepiękne i przesłodkie. Poza tym, już niedługo zostanie zalane mlekiem, a potem marchewką i nie będzie już ani takie milutkie, ani pachnące :)

Zacznę od tego, że z powodu mieszkania na dwóch piętrach musiałam kupić jakieś łóżeczko na parter. Nie będę znosić po schodach kołyski, a na dole znajduje się kuchnia, z której czasem korzystam (nie, nadal nie gotuję ;)). Dużo wygodniej jest kiedy maleństwo można położyć blisko w jakimś bezpiecznym miejscu. Chciałam coś na kółkach, żebym mogła łatwo sobie łóżeczko przesuwać. Szukałam używanego małego łóżeczka i znalazłam biały kosz. Niestety w rzeczywistości wyglądał znacznie gorzej niż na zdjęciach, więc obecnie jestem w trakcie renowacji kosza. To był chyba mój ostatni zakup na Allegro bez oglądania przedmiotu przed zakupem :( Najważniejsze, że kosz jest sprawny i muszę „jedynie” kupić nowe kółka i parę śrubek ;)

Photo (16) copy photo 1

Kocyki wybierałam długo, miały być w miarę cienkie, bo jakby nie było rodzę jeszcze w lecie (no chyba, że termin porodu przesunie mi się o 6 dni ;)). Stanęło na bawełnianym szaro-białym kocyku z żółtą lamówką od TITOT i przepięknym dzierganym kocyku od OMOLOKKO. Mamy też pierwszą zabawkę – metkowy słonik od FILCOVE :)

Kącik  naszej sypialni wzbogacił się o pokrycie na przewijak (w wersji żółtej i miętowej) od KAPA. W szufladach zapanował porządek dzięki pojemnikom TRILLI. W trakcie przeglądania rzeczy po Franku i Lili okazało się, że wszystkie tetrowe pieluchy są w kolorze szaro-marchewkowym, więc żeby nie było, że trzecie dziecko jest pokrzywdzone i dostaje tylko spady po starszym rodzeństwie, to postanowiłam uzupełnić zapasy o pieluszki TRILLI w szare i różowe gwiazdki (takich nie mieli Lila i Franek! ;)). W ramach testowania wszystkiego tego, czego nie zdążyłam przetestować na noworodkach kupiłam otulacz WOOMBIE i teraz z niecierpliwością czekam jak się sprawdzi. Wcześniej miałam zwykłe flanelowe otulacze, z których byłam zadowolona, więc zobaczymy, czy warto było zainwestować w Woombie :)

Papcie TITOT, w których się zakochałam sprawiły, że nie mogłam przejść obojętnie obok balerinek BABOLa zrobionych na szydełku. Moja córka ma 3 pary butów jeszcze przed pojawieniem się na świecie :) Powinnam chyba więcej zainwestować w książki dla niej, ale może inteligencję będzie miała po mamie ;)

Photo (16) copy 2

photo (16)

Prawie udało nam się już zapanować nad miejscem do kąpieli. Odnalazłam w garażu wanienkę i zapamiętałam jej położenie. Nie mam siły na to, żeby ją przynieść do domu i wyszorować, więc mam taki sprytny plan, że zlecę to ojcu dziecka, podczas pobytu w szpitalu ;) Mam za to wszystko inne :) Przybornik do pielęgnacji włosów, nosa i paznokci od NUVITY, który bardzo mnie cieszy – w końcu wszystko będę miała pod ręką i będzie wygodnie zabrać go na wszystkie wyjazdy. Mamy też przepiękny biało-miętowy ręcznik od TRILLI, który będzie używany na zmianę z ręcznikami otrzymanymi w spadku po starszym rodzeństwie.

Długo zastanawiałam się nad kosmetykami. Najpierw chciałam kupić to, czego używałam zawsze, ale w ramach testowania kosmetyków bardziej naturalnych zdecydowałam się na ALPHANOVA BEBE. Myślałam, że nikt ich nie zna, ale okazało się, że całkiem sporo mam (w tym czytelniczki bloga) używa tylko tych kosmetyków. Zobaczymy jak sprawdzą się u nas, na razie mamy oliwkę do mycia i kąpieli oraz krem przeciw odparzeniom :)

photo 5

Jesteśmy prawie gotowi :) Czekam tylko na dwie małe przesyłki z Wielkiej Brytanii, które coś nie mogą do mnie dojść. No i nie mam już żadnej wymówki, nic nie stoi na przeszkodzie przed spakowaniem torby do szpitala :)